Stan przyszłości. Liga Sprawiedliwości

Za mną już dwa z trzech tomów „Stanu przyszłości„, Batman był całkiem spoko, w Supermanie zmarnowano potencjał postaci, a na finał zostawiono Ligę Sprawiedliwości. Żeby było zabawniej, drużyna ta nigdy za bardzo mnie nie pociągała, wolę solowe przygody jej członków. No ale chcąc dokończyć, to co zacząłem, sięgnąłem i po ten tom, co wam relacjonuję tradycyjnie w podziale na zawarte w nim historie. 

Stan przyszłości: Wonder Woman. Piekielnie wysoka cena 

Moja ulubiona historia, od razu na dzień dobry dostałem nową Wonder Woman, która rozkochała mnie w sobie niezwykłym urokiem i zawadiackim zachowaniem. Młoda, odważna, no i jakże piękna dzięki niezwykłej kresce Joëlle Jones. Tu wszystko się zgadza, jej lore jest takie, jak powinno, historia wciąga, przedstawiając kolejne aspekty przyszłości z nią związanej, odkrywając tylko odrobinę z możliwości. Do tego narracja prowadzona w swobodny sposób, który stanowi dodatkowy plan, równie fascynujący, jak główna bohaterka. Wszystko to w oryginalnej oprawie graficznej, świetnie tuszowanej i umiejętnie pokolorowanej. Chciałabym zobaczyć więcej przygód Yary, nie ma to nic wspólnego, z tym że wpadła mi w oko 😉 

Stan przyszłości: Flash. Wyścig śmierci 

Brandon Vietti w swojej wizji przyszłości Flasha pokazuje kolejną walkę o ocalenie Wally’ego. Barry i inni sprinterzy stracili moc prędkości, muszą radzić sobie bez niej, aby ocalić przyjaciela. Nie jest to prosta walka, stawka jest wysoka, wszystkie chwyty są dozwolone, co sprowadziło się do niecodziennych środków, których używają bohaterowie. Byłem bardzo zaskoczony praktycznie każdą sceną, mitologia Flasha rozrosła się tu mocno, a końcówka pozostawiła tylko więcej pytań o przyszłość. Do tego realistyczne rysunki Brandona Petersona i Willa Conrada wprost zachwycały, pomimo zabójczego tempa akcji. Szkoda, że w dalszej części postawiono tu jednak na całkowicie nowego użytkownika mocy prędkości. 

Stan przyszłości: Aquaman. Spływ 

Ciągły bieg, ciągła walka o przetrwanie, historia Brandona Thomasa biegnie jak szalona, by ostatecznie zmęczyć mnie jako czytelnika. Jest tu jednak wiele ciekawych konceptów na czele z wszechoceanem, które nie zostały za mocno rozwinięte. Za to dostałem dużo walk, bieganiny i krzyków. Fabularnie nie kupuję tego pomysłu, chociaż Daniel Sampere i Adriano Lucas olśnili mnie wizją graficzną. No może poza tymi zbyt ekspresyjnymi wyrazami twarzy. Wszystko jest tu takie “wow”, że aż mi się odechciało. Nie polubiłem się z tą przyszłością, podobnie jak z chłodną wodą w Bałtyku. 

Stan przyszłości: Mroczna Liga Sprawiedliwości. Les propheties 

Drugie objawienie tego tomu, choć wydaje się być to zwykła historia, zaskakuje w wielu momentach, a przede wszystkim wciąga dzięki niezwykle dobrze zarysowanym bohaterom. Jest tu ich taka różnorodność, o tak indywidualnych cechach, iż można byłoby rozdzielić je na kilka innych tytułów. Do tego zakończenie bez happy endu daje poczucie niezwykłego ciężkiego klimatu panującemu w tym świecie postapo, gdzie magia została skradziona przez Merlina. Chciałbym czytać więcej tej Ligi, wszystko mi tutaj pasuje, Ram V wykonał kawał dobrej roboty, choć nie tak uroczej, jak Yara 😉 Rysunki również zachwycają, jestem kontent, Marcio Takara i Marcelo Maiolo swoją mroczną wizją kupili mnie na całego, nie chciałbym mieszkać w takim świecie. 

Stan przyszłości: Liga Sprawiedliwości 

Tytułowa drużyna i zarazem najgorsza historia, a takiego poziomu nie spodziewałem się po tak ważnym totemie świata DC. Dostałem tu odgrzewany kotlet związany z Hiperklanem, co samo w sobie było mega przewidywalne i powtarzalne. Właściwa zabawa rozgrywa się poza nimi, gdy do głosu dochodziły relacje pomiędzy poszczególnymi członkami Ligi, wymyślone przez Joshua’e Williamsona, nadając całości obcej odmienności, zapadając w pamięci dzięki paru pomysłom, np. tajemnicza porażka poprzedniej Ligi i jej konsekwencje. W tym tkwi znikoma siła historii, jedyny plus, który udało mi się wypatrzeć w warstwie fabularnej. Rysunkowo jest dobrze, Robson Rocha ma całkiem urokliwą potarganą przez wiatr kreskę, lecz w paru miejscach razi dysproporcja ciał postaci. 

Podsumowując, to całkiem udany tom, nawet chyba najbardziej ze wszystkich, głównie dzięki obecności Mrocznej Ligii Sprawiedliwości i Wonder Woman. To po raz kolejny dowodzi, iż ich perypetie zapewne uatrakcyjniłyby nasz rynek komiksowy swoimi niezwykłym przygodami. Moja początkowa obawa została sprawnie rozwiana przez twórców, chociaż i tak liczyłem na coś więcej od tej serii komiksów. No, ale przynajmniej na zawsze zostaje mi w głowie Yara 🙂 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Joshua Williamson, Joëlle Jones, Ram V

Ilustrator: Marcio Takara, Joëlle Jones, Robson Rocha

Tłumacz: Marek Starosta

Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328156647

Liczba stron: 252

Wymiary: 16.7×25.5cm

Data premiery: 23.11.2022 roku. 

Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. 

#stanprzyszlosci #ligasprawiedliwosci #dccomics #egmont #komiks #recenzja 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: