Stan przyszłości. Superman

Pierwszy tom Stanu przyszłościw mojej opinii wypadł całkiem spoko, jedna historia wybiła się ponad inne i ostatecznie zapamiętałem go jako miłą odskocznię od regularnej serii z Batmanem. No to dlaczego nie sięgnąć po kolejny zestaw opowieści o przyszłości symbolu nadziei, jakim jest Superman? 

Nietypowo zacznę od podsumowania na samym początku warstwy graficznej zbioru sześciu opowieści. Tylko „Worlds of war” wyróżnia się na tyle, aby wspomnieć o niej coś więcej, pozostałe są typowymi dla gatunku superhero średniakami, poprawne, ale kompletnie bez żadnego pazura, który w jakikolwiek sposób wyróżnił je w mojej pamięci. Absolutnie żaden kadr nie robi wrażenia, a podwójnych stron z widowiskową akcją w postaci planszy tu nie zawarto. Szkoda, bo miejsca do popisu było więcej, tematyka oczywista i jasna jak słońce, poza okładkami, nie wyróżniają się na plus. Zaś sam wspomniany zeszyt narysowany przez Mikela Janina i pokolorowany przez Jordie Bellaire to bardzo dobrze wyglądające kadry z piaskowym filtrem, nadającym całości obcego i wypalonego przeszłością, zmęczeniem klimatu, w zależności od miejsca i wydarzenia. Lekkość kreski robi tu naprawdę dobre wrażenie, aż chce się skakać do kolejnego okienka w poszukiwaniu kolejnych uniesień estetycznych. 

Lekturę zacząłem od historii o tytule „Superman z Metropolis” i od razu pudło. Zawsze obawiam się takiego pisania, które absolutnie niczym nie zaskakuje, a jedynie odtwarza znane schematy komiksu superbohaterskiego lub z innych form medium. Ubranie w powłokę walki za pomocą argumentu siły, zamiast siły argumentów Jonathan przypomina sobie, czym tak naprawdę jest miano „Supermana”, jakie są jego powinności. Tylko że to podejście typu od zera do bohatera nie jest historią, która powinna być opowiadana w przypadku akurat tej osoby. Nie dałem się nabrać, nie polubiłem tej wizji przyszłości, Sean Lewis nie miał tu chyba ochoty pokazać nic nowego. 

A tuż za rogiem czai się „Worlds of war„, które okazało się remedium na poprzednika. Philip Kennedy Johnson wie, czym jest nadzieja, w jaki sposób ona funkcjonuje w relacji Superman i Ziemia, dokładnie idzie to wyczuć w drugim zeszycie, gdzie jego narracja buduje przepiękny klimat, który aż ściska za serce podczas lektury. Piękny obrazek w kontrze do poprzednika ukazującego spaczone przekonanie o osobie żyjącej kiedyś na naszej planecie. Dobrze rozpisane, nieoczywiste, kilkakrotnie ukazujące czytelnikowi fałszywe tropy snutej wizji. To najlepsze, co tu znajdziecie, mój osobisty numero uno. 

Czarny Podróżnik” to właściwie sama akcja z antypatyczną główną bohaterką. Nie wiem, co ta historia tu robi, nie widzę zasadności jej zawarcia, nic po niej nie wyniosłem. Nawet chęci zgłębienia lore tytułowej persony. Przykład jak nie pisać interesująco Jeremy Adamsie. 

Nie chciałem, aby „Superman kontra Lex Luthor” był typową historią o rywalizacji dwóch odwiecznych przeciwników, ale jednak okazuje się, że nic się w przyszłości nie zmienia. Według Marka Russella każdy odgrywa tu swoją rolę, wedle ustalonego od lat schematu, bez jakichkolwiek zaskoczeń. Lex jest zły do szpiku kości, Superman wraz z Lois są dobrzy i mądrzy w każdym centymetrze, a ich rywalizacja może skończyć się tylko w jeden sposób. To taka bajka na dobranoc dla dzieci, gdzie dobry zawsze wygrywa, a zły kończy marnie. Na nieszczęście zginęło zbyt dużo postronnych istnień. 

Mam mieszane uczucia odnośnie zeszytu o tytule „Ród El” Philippa Kennedy Johnsona, który od początku jawił mi się jako wizja przyszłości pełnej nadziei i ważkości jej roli. Nadciąga tu niebezpieczeństwo, powinno zostać pokonane, by przywrócić wszystkim radość, kontynuować niesione ideały. Jednak sam finał rozwiązuje problemy w tak oczywisty i prosty sposób, że aż razi. Wizja scenarzysty na początku zachwyca, jednak spodziewałem się utrzymania poziomu do samego końca, a nie użycia szablonu, widocznego zbyt wiele razy z oczywistym deux ex machina. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Sean Lewis, Phillip Kennedy Johnson, Jeremy Adams

Ilustrator: Mikel Janin, John Timms, Steve Pugh

Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz

Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328156623

Liczba stron: 252

Wymiary: 16.7×25.5cm

Data premiery: 26.10.2022 roku. 

Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

One thought on “Stan przyszłości. Superman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: