Mecenas She-Hulk. Sezon 1. Odcinek 2

Drugi odcinek zgodnie z wszelkimi przewidywaniami skupia się już na właściwej treści serialu. To, co było teasowane w zapowiedziach, zostało trochę rozwinięte, oferując ciekawą niszę MCU jedynie lekko draśniętą przez pazury fabuł dotychczasowych produkcji. 

Żadnych wielkich przeskoków fabularnych, zacząłem seans zaraz po tym, co rozegrało się na sali sądowej. Feta w barze zostaje niespodziewanie przerwana przez szefa Jennifer, który oczywiście zwalnia ją, nie chcą mieć problemów związanych z nową mocą swojej pracownicy. Co więcej, przegrali przez nią sprawę, która była wygrana z powodu  proceduralnych uchybień. Jest to pretekst, by fabuła została popchnięta dalej, ale przedtem dane było mi obejrzeć, jak główna bohaterka przeżywa utratę pracy i cierpi podczas szukania kolejnej. Nawet spotkanie rodzinne jest bardziej żartem niż pomocą w jej podłym nastroju. 

Wybawieniem okazuje się były przeciwnik z kancelarii GLK&H, który oferuje jej nową pracę. Zrozpaczona Jennifer akceptuje ją bez namysłu, nawet nie wysłuchawszy, co miałaby robić. Na miejscu oprócz mega dużego biura, dowiaduje się, że ma pracować w postaci She-Hulk, a zostanie adwokatem w dziale praw osób z supermocami. Nawet w komiksach istniała podobna firma, więc czuję się usatysfakcjonowany takim nawiązaniem. Klei się to całkiem dobrze, lecz tempo akcji mocno siadło, zrobił się z tego obyczaj z paroma fabularnymi twistami. No może prawniczy procedural z super złoczyńcami, zapewne dalej to będzie ukazane jeszcze bardziej sprawnie, wiadomo, przygoda dkopiero się rozpoczyna. 

A pierwszy klient to nikt inny jak Emil Blonsky vel Abominacja. Tak! Gość, który chciał zabić jej kuzyna! Wątpliwości, które pojawiły się, są oczywiste, już mniej dalsza atmosfera ogólnego przebaczenia, ruszenia dalej. Co jeszcze dziwniejsze, po obu stronach dawnego konfliktu. Szybko poszło, Jennifer zgodziła się, opracowała plan i bam! Scena bitwy z Shang-Chi i pozamiatane, koniec odcinka. Plus scena bonusowa, która jest raczej tylko comic relief. 

Drugi odcinek jasno pokazał, o czym będzie serial, She-Hulk będzie użerała się z niepokornymi złoczyńcami ze świata Marvela. Ewidentnie idzie to w stronę komedii, procedurala i do końca nie wiadomo czego jeszcze. O ile pierwszy nawet zaciekawił, drugi wlókł się mocno, typowymi scenami, według schematów kina amerykańskiego. Mało co tu zaskakuje, może poza paroma niuansami, w szczególności statek, który zabrał Hulka. Wszyscy węszą tu zwiastun “Wojny Hulka” na Sakaarze, ale to przecież MCU, rozegrają to po swojemu. Zaraz okaże się, że całość odbędzie się w tle pierwszego sezonu She-Hulk 😉  Co do samego serialu, nie skreślam go, trwa krótko, nie czuję jakoś strasznej straty czasu, nawet jestem ciekaw, co będzie działo się dalej, ale czy twórcy w ogóle są w stanie mnie zakończyć in plus. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: