MAY THE 4TH 2025. 20 lat po “Zemście Sithów” 

W 2025 roku mija 20 lat od premiery filmu “Gwiezdne Wojny: część trzecia – Zemsta Sithów”. Jak zapewne wielu z Was wie, George Lucas stworzył swoją sagę o rodzinie Skywalkerów niezgodnie z kolejnością. Wpierw otrzymaliśmy części od czwartej do szóstej, a następnie od pierwszej do trzeciej. Są jeszcze części od siódmej do dziewiątej, ale one zostały wyreżyserowane przez inne osoby.

Premiera “Zemsty Sithów”, jak i całej nowej trylogii, była przeze mnie wyczekiwana jak żaden inny film science-fiction. Niby wielu z nas zna zakończenie, Anakin Skywalker zostaje Lordem Vaderem, lecz jak do tego doszło, wciąż pozostawało tajemnicą. Premiera każdego nowego epizodu polaryzowała widzów, dało się usłyszeć słowa uznania, jak i wylew niewybrednych epitetów pod adresem Haydena Christensena oraz George’a Lucasa, gdyż reżyser zdecydował się na zastąpienie praktycznych efektów CGI. Kreacja Christensena była najczęściej krytykowana za drewniane aktorstwo, można powiedzieć wprost, że ten wybór castingowy były wielokrotnie wytykany Lucasowi.

To też przykład doskonale opisujący działania tak zwanego toksycznego fandomu. Są to osoby, najczęściej z wybranym liderem, które hejtują dane dzieło. I to na wszelki możliwy sposób. Naprawdę, nie żartuję. Działania członków toksycznego fandomu oprócz najprostszych złośliwych komentarzy w Internecie, potrafią przybrać formę fizycznych ataków na sławne osoby.

Dlaczego o tym piszę? Po seansie “Zemsty Sithów” przeczytałem tyle negatywnych komentarzy, naoglądałem się filmów na YouTube oraz innych serwisach (nie napiszę krytycznych, bo było im do tego daleko), że po raz pierwszy w życiu podjąłem decyzję o zaprzestaniu śledzenia wpisów pod danym dziełem popkultury i będę trzymał się mojego zdania. Tego nie dało się przełożyć na faktyczne wady i zalety filmu, było, i tu napiszę wprost – wylewem negatywnych emocji, które nie mają nic wspólnego z logiką, a jedynie czystą i nieuzasadnioną frustracją. Tak, ten moment to była dla mnie ważna zmiana. Co więcej, jeśli myśleliście, że trujący fandom związany z “Gwiezdnymi Wojnami” ujawnił się dopiero przy okazji części siódmej, to jesteście w błędzie. Już “Mroczne Widmo” zebrało mocne cięgi, pomimo wielu zalet.

A co myślę o “Zemście Sithów”? Po prostu uważam go za dobry. George Lucas zrealizował swój cel, pokazał finalną przemianę Anakin i jego genialny pojedynek z Obi-Wan Kenobim. Chętnie wracam do tego dzieła, z wiekiem nauczyłem się akceptować wszelkie wady filmu oraz przede wszystkim cieszyć się zaletami. To nie jest najlepszy projekt z Uniwersum Gwiezdnych Wojen, to nie jest nawet najlepszy film science-fiction, to po prostu historia mająca wypełnić nam pewne luki. Taki punkt widzenia daje mi spokojne seanse, z dala od zupełnie niepotrzebnych emocji zupełnie obcych mi osób. A jeśli myślicie, że mocno emocjonalne decyzje Anakina nie mają sensu, to spójrzcie na komentarze w Internecie 😉

Niech moc będzie z Tobą – to hasło powinno przyświecać każdemu z Was, abyście mieli siłę i odwagę odróżnić pożyteczne środowiska od tych szkodliwych. Nie obawiajcie się własnego zdania, nie kierujcie się liczbą like, bo koniec końców odstawiamy Internet i wszystkie te spory znikają jak za dotknięciem magicznej różdżki

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej