Conan. Bitwa o Wężową Koronę

Conan. Bitwa o Wężową Koronę

Conan Barbarzyńca jest postacią stworzoną przez Roberta E. Howarda. Owa postać pojawiała się po raz pierwszy w 1932 roku, w opowiadaniu Feniks na mieczu. Przez wiele lat prawa do publikacji przygód Barbarzyńcy przechodziły z rąk do rąk, aż w końcu w roku 2018 trafiły do Marvela. Oprócz ogólnie znanych serii takich jak Conan, Conan Barbarzyńca, Conan – Miecz barbarzyńcy bohater ten pojawia się również w serii Avengers. Bez drogi do domu, gdzie trafia do współczesności. W podobny sposób rozpoczyna się Conan. Bitwa o Wężową Koronę, gdzie główny bohater będzie musiał zmierzyć się ze złoczyńcami chcącymi posiąść artefakty boga Setha.

Pomysł zestawienia postaci takiej jak Conan z superbohaterami Marvela uważam za bardzo odważny, choć sam pochodzący z ery hyboryjskiej bohater mógłby być uważany za protoplastę wielu ze współczesnych komiksowych postaci. I to zarówno tych po stronie obrońców dobra, jak i tych szerzących zło, ze względu na swój złożony charakter oraz niezwykłe dokonania. Saladin Ahmed postanawia nie uwspółcześniać umięśnionego bohatera, jak to bywa w wielu dziełach popkultury (chociażby Tarzan), co stanowi niezwykły kontrast dla teraźniejszych bohaterów, i nie chodzi tu tylko o wygląd, lecz również język oraz zachowanie.

Bitwa o Wężową Koronę wygląda w dużej mierze jak fanfik, wykorzystujący kilka postaci Marvela działających na zachodnim wybrzeżu USA, Wakandzie i w głębi oceanów. Opowieść podana jest wedle jednego z ogólnie znanych schematów – nie dopuść, aby złoczyńca zdobył rozrzucone po świecie artefakty zapomnianego boga. O dziwo, to działa. Conan, choć przychodzi mu to z trudem, zaczyna radzić sobie w zupełnie obcym dla siebie miejscu, wykorzystuje przebogate doświadczenie, by położyć kres knowaniom przeciwników. Nie doświadczymy tutaj nudy, cały czas coś się dzieje, jesteśmy przenoszeni z miejsca w miejsce. Nie brak tu różnorodnych lokacji i postaci, natomiast mankamentem, który mogę wytknąć twórcom, jest użycie prawie że nieczytelnej czcionki w dialogach jednej z postaci. Rozszyfrowanie poszczególnych liter wymaga niezwykłego skupienia i wytężenia wzroku.

Luke Ross jest rysownikiem dobrze znany polskiemu czytelnikowi z serii takich jak Venom Donny’ego Cates, czy Kapitan Ameryka Eda Brubakera. Stawia on realistyczne kreski, które wiernie odwzorowują postaci jak i pozwalają na przygotowanie bogatych w detale lokalizacji. Warstwa graficzna pasuje do dynamiki wydarzeń, ruch postaci jest odwzorowany dobrze, a rzutowanie co najmniej poprawne. Mocne tuszowanie tworzy mroczny klimat, przetykany pstrokatymi kolorami używanymi przez grono czterech rysowników. 

Conan. Bitwa o Wężową Koronę mogłoby być typowym komiksem z Conanem. Przeniesienie go do współczesności oraz zestawienie z bohaterami Marvela uatrakcyjnia powszechnie znane schematy, choć niekoniecznie na tyle, by wychwalać je pod niebiosa. To po prostu kolejna, napisana wedle znanych sposobów historia, która zapewne dobrze spędzony czas, choć niezupełnie zostanie zapamiętana na dłużej.

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Saladin Ahmed

Ilustrator: Luke Ross

Tłumacz: Bartosz Czartoryski

Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328167223

Liczba stron: 120

Wymiary: 16.7×25.5cm

Data premiery: 6 grudnia 2023 roku. 

Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię (na Croma!) 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Jedna odpowiedź na “Conan. Bitwa o Wężową Koronę

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej