X-Men. Punkty zwrotne. Powtórne przyjście 

Niniejszy tom stanowi kulminację wydarzeń zapoczątkowanych przez wydarzenie „House of M„, ikoniczne słowa Wandy Maximoff :

Nigdy więcej mutantów

Od tamtego momentu nie narodził się żaden nowy nosiciel genu X, a pojawienie się na świecie Hope, miało zmienić wszystko. Zaczęło się pięknie w „Kompleksie Mesjasza„, potem kontynuacji „Wojna o Mesjasza„, a teraz odkładam „Powtórne przyjście” na bok, mając mieszane odczucia.

Oś wydarzeń stanowi przybycie Cable’a i Hope do teraźniejszości, po kilkunastu latach życia w stanie ciągłej ucieczki. Jest już wyrośnięta dziewczyną, niezwykle doświadczoną przez realia, w których się wychowywała, a wszystko to pod czujnym okiem Nathana Summersa. Nie pomylicie się, jeśli pomyśleliście, że wcale nie będzie jej lepiej w nowej rzeczywistości, gdyż czyha na nią jeszcze więcej zagrożeń, niż doświadczyła wcześniej. A wszystko to z powodu tajemniczego Bastiona, któremu udało się zjednoczyć większości głównych wrogów mutantów z ostatnich lat ich prześladowań oraz wznieść ich na nowy poziom. Zapowiada się niezła sieczka już z samego opisu, co zresztą spełniło się w 120% nieustającej akcji z kilkoma  przerwami na oddech. 

Jest to zresztą cechą większości komiksowych eventów ze stajni Marvela, jak i DC, zazwyczaj zaczyna się od ciekawie zarysowanej idei, która potrafi przyciągnąć wielu, by potem po równi pochyłej iść w stronę widowiskowości, praktycznie niemającej nic wspólnego ze stanem początkowym. Ameryki tym nie odkryłem, zazwyczaj bawi mnie to, gdy podane jest w małej ilości, kilka zeszytów na finał, potem epilog i komiks ląduje na półce. Jednak nie tutaj. Te ponad 300 stron nie daje możliwości złapania oddechu, cały czas coś się dzieje, kolejne pomysły rosną niczym grzyby po deszczu, powodując, że obie strony po każdym ataku zaliczają kolejne wzmocnienia lub też rozwiązują problem lekkim wysiłkiem. Wyglądało to niczym pojedynek bogów, wyśmienicie sprawnych fizycznie, jak i umysłowo. Żeby oddać sprawiedliwość scenarzystom, są też dramatyczne sceny, szczególnie heroiczna śmierć dwóch z głównych bohaterów, lecz nie miałem zbyt dużo czasu na refleksje z tym związane. Absolutnie żaden ze scenarzystów nie wybijał się w tym zestawie, czuć mocno brak Eda Brubakera, który rozpoczynał pisanie początku. Jedynych plus i to z mojego punktu widzenia duży, jest zawarcie dużej ilości postaci z mutanckiej rodzinki, które zawsze chętnie oglądam na kadrach. Przynajmniej na ówczesny stan osobowy. Cieszę się, że miałem sposobność zakończyć tę trylogię, lecz pozostał mi mały niesmak spowodowany ostatnim tomem. 

Pomijam również kwestie wyjaśnienia, kim jest Bastion, gdyż jeśli ktoś tego nie wie, nie dowie się ze wstępu czy też treści, a jedynie z dodatków, które licznie zostały zawarte na koniec. I to niezbyt szczegółowo. 

Co do rysunków to od razu zapowiadam brak spójności, ile serii, tylu ilustratorów, często mocno różniących się stylem. Mamy tu proste rysunki w “New Mutants” w scenach z Legionem, by ostatecznie szczytować w “X-Force”, pod ołówkiem Mike’a Choi oraz jego, prawie że realistycznie posągowym stylem, który wprawiał mnie w zachwyt. Każdy znajdzie tutaj coś dobrego dla siebie, mi dopiero po ponownym przewertowaniu pojawiły się myśli o tolerancji dla każdego z rysowników, gdyż poziom nie spada później nadzór dobrego pułapu, który tak lubiłem w latach ukazywania się tych zeszytów. Pomimo wspomnianego braku spójności, jestem w miarę zadowolony, choć nie mogę przeżyć widoku Rogue, który wygląda jak po kilku operacjach plastycznych. 

Ogólnie trylogia wyszła zgodnie z polskim powodzeniem, miało być dobrze, a wyszło jak zawsze. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Mike Carey, Matt Fraction, Christopher Yost, Craig Kyle, Zeb Wells

Ilustrator: David Finch, Stuart Immonen, Terry Dodson, Greg Land, Mike Choi, Ibraim Roberson

Tłumacz: Nika Sztorc

Typ oprawy: twarda

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328154407

Liczba stron: 384

Wymiary: 17.0×26.0cm

Data premiery: 27.07.2022 roku. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: