Mecenas She-Hulk. Sezon 1. Odcinek 9

Jeśli nie bawiła was ten serial, to finał tylko was wkurzy jeszcze bardziej. Dlaczego? A to z powodu przekraczanie kolejnej granicy przez Marvela, które i ja nie spodziewałem się zobaczyć na ekranie. Ale już na samym początku trzeba przyznać jedno, jest to nowa jakość w MCU, choć wzbudzała i będzie wzbudzać całą masę komentarzy w Internecie. 

Początek to podsumowanie w formie hołdu dla innych produkcji ze świata Marvela, serialu “The Incredible Hulk” z 1978 roku. Sprawna konwencja, mrugnięcie okiem, kolejny zabieg w stronę fanów odhaczony. Konsekwencją wydarzeń z ósmego odcinka jest zamknięcie Jennifer w tym samym więzieniu, w którym przebywał Emil Blonsky. Szybko okazuje się, iż cena wolności jest wysoka, traci dosłownie wszystko, kończy u rodziny, wśród niby życzliwej, niby nie, atmosfery. Ogólnie depresyjna atmosfera, zostaje przerwa przez burze zwaną Nikki, która chce pomóc odkryć tożsamość HulkKinga, obie panie mają zdecydowanie inne podeście, co skutkuje dwoma różnymi watkami. Nikki dostaje się na imprezę męskiego zrzeszenia, któremu dowodzi dobrze znana nam postać. Zaś Jennifer, by odpocząć od tego całego zamętu, udaje się na farmę Emila, gdzie poszukiwania właściciela doprowadzają ją na to samo spotkanie. I tu zaczyna się dziać, dosłownie jak podczas każdego wielkiego finału, czy to w komiksie, czy w MCU. Pojawia się wiele postaci z czapy, ogólnie wielkie lanie po mordach i stop! 

Tu się zaczyna dziać coś, czego nikt, ale jestem pewien, że nikt nie przewidział w swoich wyobrażeniach na temat tego serialu.

She-Hulk wychodzi z serialu, dosłownie przez menu na stronie Disney+, idzie szukać odpowiedzialnych za ten burdel. Po paru przeszkodach oczywiście znajduje winnego, a okazuje się nim sztuczna inteligencja o swojsko brzmiących akronimie K.E.V.I.N. Podczas niezwykle interesującej rozmowy, wychodzi na jaw wiele faktów, czym faktycznie jest serial, jaka była na niego koncepcja, kto za niego odpowiada. 

I właśnie tak scena zrobiła zapewne wielu albo dobrze, albo jeszcze bardziej rozwodniła mózg. Marvel postanowił świadomie przełamać czwartą ścianę, w jakiego sposób nikt jeszcze nie zrobił, nawiązał (i to nie pierwszy raz) dialog z czytelnikami komików, odbiorcami Kinowego Uniwersum, a w szczególności serialu o She-Hulk. Wszyscy z nas koncentrowali się przez 8 tygodniu na zupełnie innych aspektach, a nikt nie pomyślał o samej bohaterce, czego właściwie ona sama by chciała. I właśnie na tych potrzebach zostały przygotowane ostatnie sceny, no może prawie wszystkie, gdyż korporacja jest wielka i tak wcisnęła wątek od czapy, który nie wiadomo jak zostanie poprowadzony. 

Jest jeszcze scena po napisach, która oczywiście miesza jeszcze bardziej, ale któż się tego nie spodziewał? 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: