Conan z Cymerii. Tom 2

Drugi zbiorczy tom „Conana z Cymerii” od francuskiego wydawnictwa Glenat, to kolejne trzy historie, z których jedną poznałem już wcześniej w ramach reaktywowanego Magazynu opowieści rysunkowych RELAX. Tym razem posiadam „Córkę lodowego olbrzyma” w całości w jednym miejscu, a ponowna lektura okazała się ciągle orzeźwiającą. 

Pierwszy historia, to wspomniana na wstępie „Córka..„, która została wydana tym razem na połyskującej kredzie, co tylko jeszcze bardziej uatrakcyjniło rysunki Robina Rechta. Cały czas będę uważał je za wzorzec bardzo dobrych ilustracji od tego Wydawcy, każdy będzie do niego porównywany w ramach niniejszej serii. Francuski twórca w sposób realistyczny, z delikatnym kreskówkowym zacięciem przeniósł opowiadanie Roberta E. Howarda na karty komiksu, z których krew, lód i mrok wprost wylewają się, tworząc wciągająca niczym bagno adaptację. Mocno widać tutaj motywy nordyckie, które nie są wstydem dla opowieści, a jedynie niosą ją wiarygodnie do przodu, siłą woli Conana, który nie boi się niczego. Bardzo dobrze został tu pokazany dyskurs pomiędzy człowiekiem, a bóstwami, które jeszcze tak licznie istnieją w erze Hyboryjskiej. Mało jest aktualnie historii w komiksach, które aż tak do mnie przemawiają i chętnie do nich wracam po raz wtóry, bez siły przymusu, a czystej przyjemności, niebędącej ubranej w różowe okulary nostalgii. 

Szkarłatna cytadela” stała się ofiarą braku spójności graficznej adaptacji opowiadań, co raczej zawsze będę brał tu na tapet. Swoją pracę jako scenarzysta Luc Brunschwig wykonał bardzo dobrze, nie ma tu problemów z przełożeniem historii, czyta się ją z angażem do samego końca, wracają wspomnienia z innych adaptacji, a nawet pierwowzoru. Większy ciężar spadł na rysownika Etienne Leroux i kolorystę Huberta, którzy nie zaprezentowali tutaj nic poza generycznym frankofonem. Całość jest rzemieślniczą robotą, której jednak brakuje pazura, za dużo tu czystości, za mało brudu, mroku. Przeniesienie akacji na grunt epoki średniowiecza też nie pomaga, ale to już kwestia fascynacji pierwotnego autora. 

Stalowe cienie w blasku księżyca” to przykład prawie idealne trafionej adaptacji prozy Roberta E. Howarda, które trafiła w moje czułe punkty komiksomaniaka. Ponownie za całość przygotowania odpowiada jedna osoba, Virginie Augustin, która z kobiecą precyzją przygotowała przede wszystkim zgodność warstwy wizualnej z narracją. Gdy jesteśmy na otwartej przestrzeni, pełnej roślinności, jest żywo i kolorowo, zaś w pomieszczeniach, gdzieś skąpe światło skrywa sekrety przeszłości, jest mrocznie z refleksami odbijanymi przez martwe przedmioty, wytworzone rękami ludzi lub bogów. Kreka może jest ciut zbyt kreskówkowa, może nawet mangowa, lecz nie przeszkadza to w odbiorze, płynie się z nurtem kadrów do samego końca. 

Tak jak uprzednio, każde opowiadanie jest zakończone dogłębnymi wyjaśnieniami na temat właśnie przeczytanych opowiadań. Szczerze to takie zabiegi sprawdzają się podczas czytania pojedynczych opowiadać, nie wydań zbiorczych, spowalnia do niestety lekturę. Jeśli nie macie nerwicy natręctw, radzę wam zapoznać się z nimi na sam koniec, rozkoszować się lekturą płynącą z kadrów, a resztą dopowiedzieć sobie na sam koniec. Dodatki w postaci alternatywnych okładek i szkicowników, są tym, co wypadu tu bardzo dobrze, chętnie je się ogląda, na pewno format spełnia tu swoją robotę. Drugi tom jako całość jest o wiele lepszy w odbiorze od “jedynki”, lektura jest sprawniejsza, wydanie w samo w sobie wydaje się również bardziej spójne, na pewnie jest to krok postawiony do przodu. Ponoć w roku 2022 ma ukazać się jeszcze jedna część, i wiecie co? Czekam z nieukrywaną radością, kupuję ten koncept, choć sami wiecie, że ideał jest tylko jeden 😉

TECHNIKALIA:

Ilustrator: Robin Recht, Luc Brunschwig, Étienne Le Roux, Virginie Augustin

Wydawnictwo: Labrum

Format: 235×325 mm

Liczba stron: 200

Oprawa: twarda

Druk: kolor

ISBN-13: 9788395868757

Data wydania: 20 czerwiec 2022 roku. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: