Conan z Cymerii. Tom 1

Wraz z reaktywacją kultowego magazynu RELAX, otrzymaliśmy francuską komiksową adaptację prozy Roberta E. Howarda od Wydawnictwa Glenat. Osobiście uważam scenariusz i rysunki Robina Rechta, za wprost genialne, nie skłamię jeśli powiem, że przez kilka numerów był to motor napędowy lektury periodyku. Nie dziwne więc, że postanowiono wydać całość w formie godnej fana, kolekcjonera komiksów. 

Zero presji, nie? Nie ma to jak wydać najlepszą historię z całego zbioru, a potem resztę. Zagraniczne opinie są bezlitosne, nie ma co ukrywać, sam wewnętrznie staram się racjonalizować posiadanie tego wydania. Mając za sobą kilka innych komiksowych adaptacji, analizuję, co mogłoby przemówić za „Conanem z Cymerii” aby polecić go, lub też nie, również i wam. Zacznijmy może od pierwszego wrażenia, czyli spraw wizualnych, bo te niezaprzeczalnie są argumentem za. Format, format i jeszcze raz format. Od zawsze uważam i będę stał po stronie wielkoformatowych wydań, lecz nie dla wszystkich artystów, tylko grona uznanych przez rzeszę fanów za co najmniej dobrych. Podobny casus miałem przy okazji „Przedwiecznych” od konkurencji, która pozorna ramotkowość kłuła w oczy, by potem olśnić ponadczasowym kunsztem Jacka Kirby’ego. Oj nie, nie przypnę tu tej samej etykiety, jest ładnie, lecz trzy style to rozkmina dla każdego, rzecz gustu, a mój faworyt to Anthony Jean ze swoją wizją terenów dżungli, osadników i broniący ich żołnierzy, a po przeciwnej stronie barykady tubylcy wraz z lokalnymi wierzeniami. Jest dokładnie spójnie, a gdy trzeba brutalnie, kolory są na tyle wyraźne, iż nie kłują w oczy, a po prostu dobrze wyglądaj. 

Miejmy od razu za sobą kwestię scenariusza, na polu Adaptacji ponownie zwycięża u mnie historia „Za czarną rzeką”. Mathieu Gabella podszedł tutaj fachowo, wie kim jest i co robi Conan, chociaż to, co robi, nie zawsze jest przyjemne. Kwintesencja postaci w akcyjnym wydaniu sprawia się nader dobrze, duże kartki weszły gładko, prawie jak osławiony zeszyt z RELAX-u, a przecież to różne końce termometru emocji. Dobry przykład jak połączyć scenariusz i rysunki, by sobie nie przeszkadzały, a współgrały. „Czarny kolos” spod pióra Vincenta Brugeasa oraz rysownika Ronana Toulhosta to historia tylko poprawa. Cały czas mam w głowie wersje z kolekcji Hachette, która jest bardziej rozbudowana, a i czarn–białem kadry są przystępniejsze od brudnej, posępnej pustyni tu ukazanej. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego Pierre Alary przyjął w „Królowej Czarnego Wybrzeża” tak kreskówkowe rysunki. Historia pełna pasji, ciekawa narracja, niebanalny temat starcia dwóch osobistości świata prozy Howarda. Conan i Belit to temat nośny, Jean-David Morvan potraktował go dobrze. Rysownik również dobrze współgra z kolegą, lecz ta konwencja jest moim zdaniem, zbyt dziecinna odbiera należyte emocji. W ogóle zaś nie będę tutaj narzekał na kolorystę Sedysa, który z pojedynku z moim gustem wychodzi z tarczą. 

Oprócz samych historii, w których każdy znajdzie coś dla siebie, jest jeszcze kwestia pozostałej zawartości. Wkładka z mapą jest boska, lecz nie przetłumaczona, dodatkowe teksty uczą i bawią światem wykreowanym przez Roberta E. Howarda. Mamy tutaj genezę bohatera, testy o każdej z opowieści oraz całą masę dodatkowych plansz z rysunkami dla kolekcjonerów. Wizualnie dodatki miażdżą pozostała zawartości. Papier również przyjemny w dotyku, nie miałem wrażenia, iż za chwilę go rozerwę. 

A wady? Te mogę wymienić jako mało istotne, aczkolwiek widoczne. Mianowicie w paru miejscach okrzyki, które nie są w dymkach pozostały w języku francuskim. Co prawda mały to babol, lecz nie powinno go tu być. 

Zatem czy warto? Dla kolekcjonerów to swoisty must have, na pewno do oglądania, a i do poczytania, choć historie są tak różne, jak i sami ich twórcy. Anty fani antologii będą mieć tu używane. Jeśli jednak zdecydujesz się na zakup, na pewno nie będziesz tego żałował. 

Plusy:

🗡️format

🗡️dodatki 

🗡️”Za Czarną rzeką” 

Minusy:

😱nieprzetłumaczone nazywa i krzyki 

😱nierówny poziom historii i rysunków. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Jean-David Morvan, Vincent Brugeas, Mathieu Gabella

Ilustrator: Pierre Alary, Ronan Toulhoat, Anthony Jean

Wydawnictwo: Labrum, PolishComicArt.

Format: 235×325 mm

Liczba stron: 200

Oprawa: twarda

Druk: kolor

ISBN-13: 9788395868702

Data wydania: 10 grudzień 2021 roku 

Dziękuję Wydawnictwu Labrum za udostępnienie komiksu do recenzji. 

3 myśli w temacie “Conan z Cymerii. Tom 1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: