Mecenas She-Hulk. Sezon 1. Odcinek 5

Tak naprawdę to wszyscy czekamy na występ Daredevil w serialu, lecz to nie był jeszcze „TEN” odcinek. Może za tydzień lub dwa, na razie występ Nieustraszonego został dosyć fajnie zateasowany. A reszta odcinka? To przykład typowego problemu z komisami superhero – nijaki złoczyńca oraz wyciszające pogłębienie postaci głównej bohaterki i postaci drugoplanowych. 

Od samego początku dostałem tu kontynuację wątku pozwania przez Titanię, która zaczyna korzystać z nieswojego pseudonimu w szerokim zakresie oraz z pompą. Cała gama produktów, reklamy, programy w TV, Jeniffer nie jest w stanie uciec od wiadomości dręczących ją jak szorstka koszulka. Nawet udaje się z Nikki do jej punktu sprzedaży, gdzie wszystko odbywa się mega głośno i pstrokato, a ona zostaje po prostu zignorowana. W sumie czego się spodziewała? Czysto emocjonalne działanie, które nie zmieniło nic, oprócz tego, że bohaterka pokazała mi swój problem z nazwą, której tak nie lubiła. 

Szef GLK&H ostrzega She-Hulk o konieczności zaradzenia sytuacji, przydziela jej nawet Mallory Book, która ma jej bronić. Wydaje się bardzo zasadniczą kobietą, bardzo mocno zarysowała linię na piasku współpracy. Jednak ma to swoje korzyści, gdyż jest w pełni profesjonalna i taka pozostaje w kontrze do Jeniffer, która bardziej swobodnie podchodzi to życia. Cała linia obrony zostaje oparta na tym, iż znak towarowy “She-Hulk” został wcześniej używany przez główną bohaterkę, a Titania tylko na nim żeruje. Proces ukazał mi to, co zaznaczyłem na wstępnie, papierową osobowość Titanii, która nie pokazała nic oprócz złośliwości, żadnej historii kryjącej się za jej osobowości, żadnego pogłębienia charakteru, a  jedynie ładny wygląd i całą masę pustych i wyświechtanych zdań z reklam. Proces przebiega dość burzliwie, wychodzi na jaw niechęć Jennifer do ksywki nadanej przez innych, jednak spotkana w biurze była randka, podpowiada rozwiązanie. Argumentacja w postaci zestawu facetów, z którymi się umawiała, zadziałała miażdżąco nie tylko na Titanię, ale również na jej ego. Musiała wysłuchać całej prawdy o sobie z punktu widzenia innych, co była raczej nieprzyjemną sytuacją.

Ciekawym wątkiem może być przyjaźń z Mallory, z którą poszła później na drinka, porozmawiały sobie od serca, a nawet poruszyły jeden z ważnych aspektów relacji. Mianowicie ocenianie przez innych, z którym każdy z nas musi się liczyć, mieć świadomość odmiennej opinii, tym bardziej krytycznej. Przed Jennifer jeszcze dużo pracy, nie tylko w postaci ludzkiej, ale również She-Hulk, która miała być drogą na skróty, ale jednak tak się nie stało. Coś czuję pismo nosem, że twórcy chcą tu przemycić ciekawe wątki o rozwoju naszej osobowości po płaszczykiem rozrywki. 

Za czysto komediowo, bardzo udany wątek uważam to, co wyprawiali tutaj Nikki i Pug. Zaczęło się niepozornie od pomocy przy zdobyciu kolejnych butów “Ijronmanów”, a rozwinęło się z ciekawy wątek z krawcem dla superbohaterów. Była to doskonała okazja do pokazania przyjaciółki głównej bohaterki w akcji, która też ma potencjał na dłuższy czas antenowy. Wszystkie sceny poszukiwania, w zakładzie krawieckim – mistrzostwo! 

I tak! Był to odcinek kompletnie bez akcji superbohaterskich i wiecie co? Minął tak samo sprawnie i szybko jak inne, a świetnie rozbudował świat serialowych postaci. Spokojny odcinek na wyciszenie, bo zaraz coś pewnie wybuchnie, ktoś się pobije, będzie gorąco. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: