Aquaman. W niełasce (Bohaterowie i Złoczyńcy DC – tom 29)

Każda kolejna historia z Aquamanem udowadnia mi, że postać ta jest warta mojej uwagi. To już moje drugie spotkanie w ramach kolekcji Bohaterowie i Złoczyńcy DC, ciągle jestem zaskoczony, jak dobrze czyta się opowieści akurat z tym bohaterem. Oczywiście będę jak zwykle sobą, również trochę pomarudzę na parę baboli tutaj zawartych.  

„W niełasce” to początek inicjatywy DC Odrodzenie dla Artura Curry’ego, który jako jena z niewielu postaci nie dostała twardego resetu. Zrobił go już wcześniej Geoff Johns w ramach New52 (było to m.in. w tomie 8 niniejszej kolekcji), a Dan Abnett postawił po prostu zacząć kolejny rozdział w jego życiu. I o tym właśnie traktuje ten tom, który może wydać się mocno zorientowany na powierzchnię, tym co przede wszystkim oczekują głębi oceanów. Głównym celem samego Aquamana jest unormowanie stosunków ludów zamieszkujących wodę z mieszkańcami suchych lądów. O ile on podejmuje wszelkie możliwe działania, łącznie ze spacyfikowanie przedstawicieli własnego ludu oraz otwarciem ambasady, tyle inni są zupełnie innego zdania. Taki Czarny Manta działa jako terrorysta, nie zamierza przestać mścić się za śmierć swojego ojca. Z drugiej strony ciągle próby dyskredytacji mieszkańców Atlantydy prowadzą tylko do zaostrzenia konfliktu, a w szczególności ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Ma to swoje konsekwencje, chociażby w pozostawaniu pola do popisu dla złoczyńców, którzy wypływająca na powierzchnię ilościowo niczym bąbelki z tlenem. 

Całość przypomina mi bardzo to, co zrobił Greg Rucka z Wonder Woman (również w ramach kolekcji – tom 4), wspólny motyw ambasady, działania na rzecz obu nacji, wewnętrzne skłócenie oraz rażąca nietolerancja z obu stron. Zarówno Temiskyra jak i Atlantyda są mocno ksenofobicznymi nacjami, co przekłada się na gwałtowne i zdecydowane działania. Na szczęście są tu postaci, które wierzą w pokojowe współistnienie, mają tyle samo siły, co ich przeciwnicy, a nawet więcej. Nie powiem, jest to jeden z lepszych komiksów stricte superhero, który miałem okazję czytać, może momentami mocno przegadany, ale taka właśnie jest polityka, a całość to nie tylko efektywne naparzanki. Nie są tu przedstawione konflikty wyssane z palca, a pokaz jak należy postępować w tak często podobnie występujących sytuacjach w naszym codziennym życiu. Konflikty zrodzone z braku tolerancji na świecie można wyliczać dziesiątkami, a wystarczy użyć tego samego nakładu siły, by zawrzeć pokój i rozwijać się wspólnie w dobrobycie. Dan Abnett dobrze rozpisał „W niełasce”, zawiera ono wiele zróżnicowanych elementów gatunkowych, nie tylko  wartka akcja wynikającą z potyczek, to również pełne dobrych dialogów rozmowy. Równocześnie wytycza nowy kierunek w życiu Artura i Mery, która stała się najwyraźniej ulubienicą scenarzysty, iż nadał jej wyjątkowo silny charakter. Sam scenariusz posiada kilka warstwami do analiz dla osób lubiących rozkminy. Jak najbardziej zadowolony zastanawiam się nad zakupem pozostałych tomów od Egmontu. 

Co zaś tyczy się rysunków, nie jestem fanem żadnego z licznych rysowników udzielająych się tutaj, a po obejrzeniu niniejszego tomu, nie zmieniam zdania. Jest po prostu dobrze, nie potrafię wskazać ani elementów silnie odrzucających, ani równie silnie przyciągających. Chociaż sceny akcji, całostronicowe kadry, prawie że mnie zachwycały. W głowę zachodzę, iż łatwiej mnie zachwycić konceptem bitwy w kosmosie, niż w oceanie. Dziwne, lecz jak najbardziej prawdziwe, choć myślałem, że będę tutaj narzekał głównie na ilość osób zaangażowanych w ten projekt. 

Wywiad z Danem Abnettem to kolejne spojrzenie na kulisy pracy w DC, jego motywacje, długi ten wywiad, jednak płynnie sunie się do przodu. Najważniejsze to to, że czuć pasję od człowieka, którą tak mocno pokochałem w ramach kosmosu Marvela. 

PS Nadal uważam, że kpiny z Aquamana z powodu rozmów z rybami to najgłupsze, co można o nim powiedzieć. 

Plusy:

💦zróżnicowana historia

💦intrygujący początek 

💦zachęca do zakupu dalszego ciągu! 

Minusy:

💨tylko dobre rysunki. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Dan Abnett 

Ilustrator: Scot Easton, Oscar Jimenez, Brad Walker, Philippe Briones

Tłumacz: Robert Lipski

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 14.09.2022

Wydawca: Hachette

ISBN: 978-83-282-3503-8

Liczba stron: 168.

Porównanie z wydaniem Egmont

Oba wydania posiadają dokładnie taką samą zawartość czysto komiksową. Wydanie Egmont to znikome dodatki w postaci okładek, których większość jest zawarta pomiędzy rozdziałami u Hachette. Tradycyjnie Hachette zawiera wstęp oraz wywiad z Danem Abnettem. Plus niestety błąd w trakcie potyczki Czarnej Manty z organizacją NEMO. Jeśli komuś wydaje się chaotycznie, to niestety pomylono strony.

Rozmiar

  • po lewej Hachette: 165×255
  • po prawej Egmont: 175×262.

Grubość

Kolory i tłumaczenie

  • po lewej Hachette
  • po prawej Egmont.

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: