Legendy (Bohaterowie i Złoczyńcy DC – tom 28)

Oprócz zaciekłej jatki, komiksy superbohaterskie starają się poruszać tematy uniwersalne, które w natłoku kolorowych rysunków zostają sprytnie przemycone, a nawet całości danego tytułu się na tym opiera. “Legendy” to tytuł mocno przesiąknięty pewną ideą, która towarzyszysz ludzkości od wielu wieków, sprawia, że w najtrudniejszych momentach, zawsze jest przy nas, choć najmniejszy płomień nadziei. 

Nick Johns po raz kolejny przygotował całość historii o knowania Darkseida, oferując oprócz głównej miniserii, dodatkowe dwa zeszyty, w których przewija się istotna postać G. Gordon Godreya, która staje się później istotna z punktu widzenia fabuły. Oba zeszyty są z lore Batmana, ukazały mi jego historie z 1986 roku, jednozeszytówki, w których złoczyńca jest łapany od razu, bez rozwijania fabuły na wielkie sagi. Proste, pokazuje manierę scenarzystów z minionej epoko, lecz także daje pogląd na rysunki, które wtedy tworzono. Postawienie ich obok Johna Byrne’a mocno uwydatnia ich różnice, można sobie w prosty sposób skontrować mrok i jasną stronę rysunkowego superbohaterstwa. 

Sama miniseria jest typową historią o złym planie złoczyńcy, który przynajmniej w ogólnym zarysie nie porywa się na kolejne utarczki siłowe z ziemskimi bohaterami, lecz porywa się na jeden z filarów ludzkiej mentalności. Darkseid za pomocą Gładkiego Godfreya atakuje umysły amerykańskiego społeczeństwa, podważając wartości wniesione przez superbohaterów, obrosłych w legendy. Robi to całkiem skutecznie, przez większość miniserii czytałem o utarczkach umysłów, rzadziej o siłowych, które są podwaliną tego typu komiksów, co stanowiło doskonałą odskocznię w ramach gatunku. Nawet nie za bardzo przeszkadzał ogrom dialogów związanych z dawną narracją, po prostu wydał się naturalny, w przyjętej konwencji opowieści. Przeczytałem “Legendy” z ochotą, nie będą może należały do panteonu moich ulubionych historii, lecz są swoistą ciekawostką, wartą posiadania w swojej kolekcji. 

Na pewno wrócę jednak to rysunków Johna Byrne’a, który po dzień dzisiejszy potrafi zachwycić swoją kreską, która wychowała niejednego fana gatunku. Taka ilość detali, podana w naturalny sposób, świetnie kami wyobraźnię, dając przykłady, które wystarczy zanimować, a następnie wcielić w snute przez siebie historie. Z nieukrywaną przyjemnością chłonąłem każdy kadr, brnąć przez tekst, jak przez zaskakującą ilość detali, które nie często są dzisiaj pomijane, upraszczane. Jeśli fabuła was nie kupi, to rysunki już powinny na 100%. Zresztą cokolwiek narysował John Byrne, jest warte uwagi, warto mieć w swojej kolekcji!

Nick Johns zabiera po trochu robotę recenzentom, którzy nie muszą wyjaśniać zawiłości historii, ani kopiować istniejące materiały w Internecie. Po raz kolejny we wstępie i dodatkowych dwóch wpisach zawarł najbardziej istotne informacje, na temat powstania niniejszej miniserii dostarczając komplet informacji dla czytelnika. Nie trzeba operować smartfonem podczas lektury, wystarczy po prostu przeczytać całość.

Plusy:

❤️kompletność historii

❤️rysunku Johna Byrne’a

❤️dodatki!

Minusy:

archaiczność narracji. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: John Ostrander, Barbara J. Randall, Joey Cavaleri 

Ilustrator: John Byrne, Trevor von Eeden, Klaus Janson

Tłumacz: Robert Lipski

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 31.08.2022

Wydawca: Hachette

ISBN: 978-83-282-3503-8

Liczba stron: 208.

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: