Mecenas She-Hulk. Sezon 1. Odcinek 1

Jakoś nie po drodze mi z ostatnio z MCU, zaczynam odczuwać przesyt ilością treści, a w szczególności ich jakością. Czwarty Thor sprawił, że mam do dzisiaj ciary po tym widowisku w stylu cringe, było to naprawdę przegięte widowisko, nie nastawiam się na ponowny seans. Jednak do She-Hulk mam nieukrywany sentyment, w szczególności przez run John Byrne, dzięki któremu polubiłem tę postać. 

Zapowiedzi również były niczego sobie, zapowiadały widowisko oparte na faktycznych żartach, a nie one-linerach. Plus mega sympatyczną osobowość na froncie. Pierwszy odcinek to tradycyjny origin postaci, którego się spodziewałem i dostałem coś, co oczywiście odbiega od komiksów, ale wbija się idealnie w ramy filmowego uniwersum. Moim zdaniem nie ma sensu narzekać na to, gdyż twórcy mają swoją wizję i realizują ją od wielu lat. Odcinek trwa pół godziny, plus zawiera dodatkową scenę po napisach. Tak, tradycji stało się zadość i dostałem odpowiedź na arcyważne pytanie o dziewictwo Kapitana Ameryki. Z tego co obserwuję w mediach, tyle z tego serialu unosi się na powierzchni mass mediów, oczywiście oprócz życiowej kontuzji Jameela’i Jamal, grającej Titanię, która pojawiła się na parę sekund i zagrała w kluczowej scenie superbohaterskiego comming outu Jennifer. 

Co do reszty odcinka, muszę przyznać, że bawiłem się nawet dobrze, Tatiana Maslany dobrze sprawdza się w konwencji serialu komediowego, jej interakcje z bardziej doświadczonym kuzynek wyszły niezwykle naturalnie, jak w prawdziwej rodzinie, gdzie zdarzają się kłótnie, utarczki i kuksańce. Chemia pomiędzy aktorami wylewała się tonami, w szczególności w tak ważnej zmianie w życiu, jakiej doświadczyła She-Hulk. Kuzyn zabrał ją na swoją wyspę, by w oparach trudnych doświadczeń i nostalgicznych wspomnień nauczyć ją wszystkiego, co wie, a nawet jak się okazało więcej. Trening przebiega nad wyraz sprawienie, dziewczyna ogarnia podstawy w niezwykle szybkim tempie, a ja dostałem niezwykle widowiskowe sceny. Ważny wydaje się tu aspekt krwi Jennifer, która jest specyficzna, jej zmiana nie spowodowała powstanie drugiego alter ego, z którym musi walczyć o dominacje nad ciałem. Czuję, że ten wątek zostanie mocno wykorzystany, spowoduje powstanie większej ilość bohaterów i zwiększonej wytrzymałości. 

Jak na razie całość zapowiada się dobrze, nie chcę tu zwiastować wiosny, gdyż origin rządzi się swoimi prawami. Ale jeśli dotychczasowy poziom żartów i dialogów zostanie utrzymany, może to być to mój ulubiony serial z MCU zaraz po WandaVison. Mocno liczę na łamanie czwartej ściany, która może być powodem ciekawej interakcji z widzem jak i bohaterami serialu. Byle do kolejnego czwartku!

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

4 myśli w temacie “Mecenas She-Hulk. Sezon 1. Odcinek 1

  1. Otwierający odcinek niestety jest słaby. Humor zawodzi. Dowcipy na temat bekania i o dziewictwo Kapitana Ameryki są żenujące. Sama geneza bohaterki jest ok, ale Abominacja musiał przejść bolesną kurację, Lider dostał dawkę prosto do mózgu, a w przypadku Jennifer wystarczyło kilka kropel gdziekolwiek i bum mamy She-Hulk. Patrząc w ten sposób to powinniśmy mieć na świecie biegających masę Hulków, Avengers Huków i kosmitów Hulków. No chyba, że na kobiet działa to inaczej, bo są kobietami co jest podkreślane kilka razy w serialu. 😉 I rzucanie tego prosto w twarz, pokazuje na leniwe i nieumiejętne wplecenie tego w scenariusz. Scenarzyści zamiast zamiast to pokazywać to mówią to prosto w twarz widzom.Używanie łamania czwartej ściany też bardzo słabo wypada, szczególnie w otwierającej scenie. Z plusów: CGI nie jest tak złe jak na zwiastunach, ale mimika postaci podczas mówienia (szczególnie She-Hulk) rozjeżdża się dialogami. Jest to niedopracowane. Mocne osadzenie serialu w świecie MCU (dla niektórych może być to zaletą, dla innych wadą). I postać Hulka, który wypada tu bardzo dobrze. Jak na otwarcie bardzo średnio. Tym bardziej, że mówiło się o przemontowaniu pierwszego odcinka po pokazach próbnych bo wypadły słabo i to widać. Kończąca scena pasuje do reszty odcinka jak pięść do nosa.

    Polubienie

    1. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy, pamiętaj jedno: to serial, nie film kinowy, zawsze będzie „taniej”.

      Co do krwi, Bruce mówił, że ich rodzina ma jej specjalne właściwości, które u Jennifer są wzmocnione. Stąd jej tak sprawna droga ku perfekcji.

      PS Już oglądasz Disney+? 😉

      Polubienie

      1. Niech zgadnę, są wzmocnione bo jest kobietą? 😃 Ten pierwszy odcinek jest słaby. Rozumiem przedstawili genezę, ale finalnie serial nie będzie o tym, co w nim jest, więc jego treść mose trochę być myląca dla osób nie znających tej postaci, przez co będzie tylko większy burdel.

        Tak, ogladam Disneya, szkoda było nie skorzystać z ceny promocyjnej. Tylko że seriale MCU wypadają słabo na tle tych z ofert STARS.

        Polubienie

      2. Nie było mowy o tym, że to ma związek z płcią, proponuję tobie ponowny seans. Co do serialu, oczywiście, że nie będzie o superbohaterach tylko o prawniczce z dodatkiem złoczyńców. Bruce też robił dla wojska w originie i skończył inaczej.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: