Odkładając Venoma, nie chcę bawić się w sentymenty. Ostatni tom mini kolekcji Superzłoczyńcy Marvela pozostawił po sobie delikatny posmak zmarnowanej szansy na coś więcej, gdyż dobór historii był nader ciekawy. To chyba jedyny na liście SBM i SM, gdy historia pochodzenia postaci jest znacznie lepsza od współczesnej opowieści. Mic drop.

Ale po kolei. Jak już zaznaczyłem we wstępie, zaczynamy od mocnego wprowadzenie, czyli pojawienia się Venoma w osobie Eddiego Brocka w jubileuszowym trzysetnym numerze Amazing Spider-Man. Historia ta została ostatnio powtórzona w drugim Epicu od Wydawnictwa Egmont. Ponowna lektura jest zawsze mile widziana, to jeden z najpiękniejszych momentów tej serii, zostający na długo w pamięci. Zwłaszcza że wprowadzona tu postać rozpala wyobraźnie czytelników po dzień dzisiejszy. Z wydawaną w Polsce w formie zbiorczej runem Donny’ego Catesa na czele. Trzeba zaznaczyć, iż wiele elementów fabuły w tym momencie stanowi zagadkę. Postać nowego złola sprawia, że czytelnik snuje w swojej wyobraźni teorie, tworzy własne interpretacje. Dużo rzeczy pozostaje w rękach czytelnika. Świetność tego tomu, to zasługa dwóch osób. Zacznijmy od Davida Michelinie’a, odpowiadającego za scenariusz tego powiększonego zeszytu, tak mocno wybijającego się w Uniwersum Marvela. Mamy tu wiele nawiązań, między innymi do eventu Secret Wars, dzięki któremu postać symbionta zaczęła mieszać w życiu pajączka. No i rysunki do tych zeszytów stworzył Todd McFarlane. Coś, co dla wielu jest wyznacznikiem jakości tej serii, pomimo iż poziom dalszych historii niekoniecznie stanowi ciekawą ofertę czytelniczą. Fakt faktem, zeszyt ten jest kultowy.

Następnie przychodzi czas na historię współczesną, która tylko sprawiła mi zawód. Nie myślcie, że nie szukałem w niej plusów. Ba! Można powiedzieć, że są nim rysunki Angela Medina’y, który mocno zafascynował się pajęczym originem Venoma. Na jego rysunkach postać ta sieje wszędzie sieci, rozgaszcza się w pomieszczeniach, zostawiają czarne przestrzenie, wypełniające kadry. Nie będę tu smęcił na jakość tych prac, gdyż jest naprawdę dobra. Wpisuje się dobrze w ideę, którą Zeb Wells założył sobie pisząc Mroczny początek. A jest nią kłująca w oczy dosłowność i to we wielu aspektach narysowanej jak i opowiadanej historii. Na początku myślałem, że będzie to historia Brocka, w którym rozwinie się jego osobowość. Od razu w twarz dostałem jednak jego osobowość typu przegryw i nałogowy kłamca. Todd McFarlane zrobił z tego element grozy, a nie stały motyw. Tu twórcy poszli w oczywistą oczywistość, wielokrotne pokazywanie dosłownie tego co jest niby tajemnicze. A potem było jeszcze gorzej, zretconowano 300 zeszyt Amazing Spider-Mana, dodając co? No oczywiście, że oczywistość i dosłowność!

Po lekturze stwierdzam, że wystarczyłaby mi pierwsza historia. Przez właśnie takie opowieści zazwyczaj przebijam się z bólem, gdyż to przeważnie są to ramotki niedające się do czytania. Taki trochę słodko gorzki koniec tej kolekcji, sprawiający, że najzwyczajniej w świecie nie będzie mi jej żal. Czas zapomnieć o Marvelu i ruszyć w stronę DC, bo tam jest naprawdę dobrze.

Plusy:
🕷️300-ny zeszyt serii Amazing Spider-Man jako całość.
Minusy:
💦fabuła Mroczny początek.
TECHNIKALIA:
Scenariusz: David Michelinie, Zeb Wells
Rysunki: Todd McFarlane, Angel Medina
Przekład: Marek Starosta, Dominik Szcześniak
Korekta: Agata Ostrowska
Korekta merytoryczna: Sebastian Smolarek
Oprawa: twarda
Data: 17 listopada 2021 roku
Liczba stron: 176
Druk: kolorowy

Jedna odpowiedź na “Venom (Superzłoczyńcy Marvela tom 8)”