Batpig. Tom 1. Zobaczyła świnka niebo

Muszę przyznać, że Wydawnictwo Jaguar ma pewien charakterystyczny gust jeśli chodzi o wybór komiksów w swojej ofercie. Z jednej strony komiksowe adaptacje wielkiej literatury, a z drugiej opowieści przygotowane dla młodych z prostych jak budowa cepa morałem – po prostu bądź sobą. 

Rob Harell jest twórcą pojawiającym się po raz pierwszy w naszym kraju w naszym ojczystym języku, jednak za wielką wodą w USA dał się już poznać z dobrej strony. Tworzy m.in. ukazujący się codziennie komiks Adam@home, który wedle zeznań, ukazuje się w 140 gazetach na całym świecie, co jest pewną miarą sukcesu, zachęca do lektury niniejszego tytułu. Oczywiście patrzę na Batpiga przez pryzmat Dogmana i Kapitana Majtasa, gdyż serie te przetarły wydawnicze szlaki, wyznaczają gustu Jaguara jak i mojego syna oraz mnie. I wiecie co? Kolejny świetny strzał, pomyślałem nawet, że jest w nim coś o wiele lepsze niż wymienione przeze mnie wcześniej pozycje. Co my tu mamy… Batpig? No jasne, że kojarzy się z Batmanem, jednak jeśli myślicie, że będzie to postać wzorowana na tym ponad 80-letnim staruszku, to się głęboko mylicie. Nic bardziej mylnego, gdyż jego ksywka wzięła się od ugryzienia przez nietoperza, żeby było zabawniej przyjaciółki, przez przypadek no i była radioaktywna jakaś (w sumie brzmi jak rodowód Spider-Mana). Trochę dużo tych przypadków, ale jak już świnia dostała moce, to je wykorzystuje w celu polepszenia losów świata. Miała nawet pewien wzór do naśladowania. Oczywiście robi to tak jak umie, czyli uczy się w trakcie więc kupa zabawy gwarantowana wraz z całą masą niezwykle przypadkowych sytuacji, pełnych głupotek, gier słownych, kalamburów no i absurdu. Uff, gdzie to pomieszczono?! Ano Rob Harell ma naturalną zdolność wykorzystywania wymienionych przeze mnie zjawisk na rzecz fabuł, które przyciągają, umiejętnie wykorzystując każdy z tych elementów w sposób nienachalny i bez przesady. Co niekoniecznie udawała się Davowi Pickleyowi, który potrafił lekko przesadzić. 

Propsy dla tłumaczki Anny Lewickiej za umiejętnej zabawy językiem i słowem polskim. Dzięki jej przekładowi można pomyśleć, iż akcja dzieje się w Polsce, a postaci Grześka, Gryzeldy i Karola brzmią swojsko. Nawet jak nucą sobie pod nosem songi z radia. No bo to mógł być nasz bohater, w końcu zwierzęta te żyją również w naszym kraju, a Gryzelda mogła przelatywać niedaleko Czarnobyla goniąc za owadem jakimś 😉 

To wszystko oparte jest o kreskówkowe rysunki, które są tu na drugim planie, gdyż, scenariusz dominuje i to mocno. Dzięki temu skupiamy się bardziej na historii, choć warstwa graficzna potrafi zakończyć, i to na plus, idąc momentami na równi z historią. Tu znowu plus dla Roba w nieoczywistym pojedynku z Davem. Jeśli więc podobał się tobie lub dzieciom Majtas, lub Dogman, podrzucam ci świnię. Tym razem nie masz czego się obawiać, będzie Pani/Pan zadowolona/y. 

Plusy:

🦇humor 

🦇sprawne połączenie wielu dobrych składników

🦇dobre tłumaczenie. 

Minusy:

👇scenariusz sporo nad rysunkami. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Rob Harrell

Ilustrator: Rob Harrell

Tłumacz: Anna Lewicka

Wydawnictwo: Jaguar

Format: 140×210 mm

Liczba stron: 240

Oprawa: miękka

Druk: kolor

ISBN-13: 9788382661040

Data wydania: 4 maj 2022 roku. 

Dziękuję Wydawnictwu Jaguar za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

4 myśli w temacie “Batpig. Tom 1. Zobaczyła świnka niebo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: