DCeased. Nadzieja na końcu świata

Na początku było „Marvel zombies” Roberta Kirkmana, a po wielu latach pojawiło się „DCeased” Toma Taylora, a wojna pomiędzy fanami obu wydawnictw zyskała nowe argumenty. Sam będąc fanem komiksów, zastanawiam się czasami, co jest lepsze, w międzyczasie wertując kolejne karki tej serii. 

Trzeba przyznać, że pomysł Toma Taylora zaskoczył u mnie momentalnie. Uwielbiam „DCeased. Nieumarli w świecie DC” za kreację świata, choroby, rozwiązania fabularne oraz narrację, która zalewała moje szare komórki emocjami, momentami sięgającymi zenitu. Tak, to było przeżycie, które polecam fanom superhero (oczywiście z dopiskiem: z wszystkimi zaletami i wadami gatunku). Kolejne tomy będące odnogami głównej serii to kolejno przygody złoczyńców i antybohaterów w „Niezniszczalni”, a teraz dostałem „Nadzieja na końcu świata”, która traktuje o bohaterach z jasnej strony mocy. Nie jest to bynajmniej coś, co kontynuuje wątki głównej serii, lecz znakomicie uzupełnia jej fabułę. Otóż narratorem niniejszej historii jest Jimmy Olsem, który gładko wprowadza nas sytuację, by potem kontynuować wydarzenia od momentu zniszczenia Metropolis. Widzimy tu wielu bohaterów w zaciętej walce o uratowanie jak największej liczby ludzi jak i samych siebie nawzajem. Jeśli miałbym sprecyzować głównego złola wybór będzie oczywisty, będzie to Black Adam widoczny na okładce, który wraz ze swoim ludem zombie szuka kolejnych żyjących jeszcze ofiar. Nowością dla mnie, którą muszę mocno zaznaczyć, były postaci powiązane z Jotunheim, siedzibą, o której nie czytałem chyba w ogóle w komiksach po polsku. Z tego, co udało mi się wywnioskować z zarysu tego miejsca, chętnie przeczytałbym jeden lub dwa tomy, by wyrobić sobie o nich lepsze zdanie. Fabularnie mieli tu naprawdę dużą rolę do odegrania. 

Czy coś się zmieniło w poziomie serii? Moim zdaniem – tak! Przede wszystkim punkt widzenia, bohaterowie, to ktoś z kim lepiej utożsamiałem się podczas lektury. Lista złoli z „Niezniszczalni” nie była czymś dla mnie, chciałem po prostu poczuć ten sam dreszczyk emocji, jak w trakcie serii głównej. No i rysunki, w większości nie w moim stylu, raziły prostotą. Tutaj jest już znacznie lepiej, zarówno fabularnie jak i rysunkowo, choć zdarzył się rozdział z kreskówkowymi rysunkami, co moim zdaniem nie pasuje w ogóle do fali zombie i jej działań. Po lekturze jestem mega zadowolony, Jimmy dobrze sprawił się w roli narratora, sprawnie uzupełnia braki wiedzy relacjami innych osób, nie zazdroszczę mu misji dokumentacji tych wydarzeń. Takie serie mogę czytać przez dłuższy czas, czekam z utęsknieniem na „Martwa planeta” zapowiedzianą na końcu, bo już teraz wiem, że będę bawił się zacnie. 

Plusy:

💀zombie

💀rysunki

💀narracja. 

Minusy:

👇kreskówkowy zeszyt. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Tom Taylor

Ilustrator: Dustin Nguyen, Carmine Di Giandomenico, Trevor Scott

Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 09.03.2022

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328160644

Liczba stron: 176

Wymiary: 17.0×26.0cm

Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: