Bler. Część 4-6

Kontynuując swoją przygodę z Blerem, pochłonąłem na raz kolejny trzy zeszyty, które zaprezentowały mi trzy historie oraz znakomicie rozwijają wątki przypadkowego bohatera. Spodziewałem się potrzeby kolejnego wczucia w opowieść Szłapy, jednak powrót okazał się bardzo naturalny i satysfakcjonujący. 

Oniryczna opowieść rozpoczęta w czwartym zeszycie, przybrała w pewnym momencie przerażające oblicze atomowego zniszczenia. Jak trzecia część miała być pewnego rodzaju zakończeniem, początek zdaje się rozliczać z poprzednim życiem, w brutalny sposób, kończąc nienaturalną relację. Kraków staje się miejscem zagłady, a pobliskie rejony zaczynają być nowym domem dla ocalałych. Jak to bywa, sytuacja kryzysowa stała się miejscem przepychanek polityczno – korporacyjnych, a Bler szuka swojego miejsca na świecie, popełniając przy tym większe lub mniejsze błędy. Na szczęście udaje się mu wyjść z opresji cało, niekoniecznie zaś towarzyszom, którzy pełni nadziei za nim podążają. 

Cieszę się, że Rafał w zeszycie 4 i 5 przyjął spójną oprawę graficzną, zrobiło to bardzo dobrze lekturze, zmiany nie wytrąciły mojej wczucia w klimat namalowany farbkami. Pasowało to idealnie wpierw do onirycznego początku, a potem postapokaliptycznej wizji Krakowa i okolic. Nawet dodatkowa historia w czwórce, pasowała do konwencji, aczkolwiek graficzne szarości i pojedyncze kolory sugerowały coś innego. 

Zeszyt 6 to kolejne nowe otwarcie w życiu Blera, okazujące się jednak powrotem do przeszłości. Motyw eksperymentów na ludziach oraz innych stworzeniach jest tu stale przodujący. Ofiary knować tych “wielkich” u władzy i z możliwościami cały czas żyją i muszą sobie radzić. W gruncie rzeczy nasz protagonista cały czas zmaga się z podobnymi zagadnieniami od początku, spotykają ludzi o innym podejściu do tej samej sprawy, często narzucających swoją wizję rozwiązywania problemu. Zeszyt ten mocno przypomniał mi o “Wyspie doktora Moreau”, jego niedanych próbach, konsekwencjach eksperymentów.  

Zmiana szaty graficznej w ostatnim z czytanych przeze mnie zeszytów przywiodła mi na myśl aktualny styl artysty, który widuję na co dzień w jego social mediach. Ciekaw jestem, jak to będzie korespondowało z dalszymi etapami podróży tytułowego bohatera przez zeszyty, które jeszcze na mnie czekają. Jak na razie próbka będąca na pewno wprawką do zmian, wypadłą całkiem dobre, styl pasował do tajemniczej atmosfery wyciąganej przez scenariusz. Opowieść drogi trwa, zmierza w nieznanym kierunku, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Wkrótce się przekonam co dalej! 

TECHNIKALIA:

Format: 210×300 mm

Liczba stron: 48

Oprawa: miękka

Papier: kredowy

Druk: kolor

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: