Malarz

Napięcie serwowane przez kampanię crowdfundingową na Kickstarterze rozpaliło moją wyobraźnię mocno. Niczym samotny płomyk w otchłani ciemności, nadzieja tliła się mocno we mnie, czekałem na spełnienie obietnic osób zaangażowanych. Wiem, bywa to zgubne w skutkach, często zawód przychodzi, gasi płomyk, pozostaje nic. 

Są takie momenty w życiu, chcesz iść spać, mówisz sobie, a przeczytam fragment jakiegoś komiksu, zaraz pójdę położyć się do łóżka. No i ostatecznie nie idziesz, czytasz komiks do końca, nie możesz potem spać, nie wiesz, czy to przez pogodę z alertu RCB, czy też napięcie wynikające z przeczytanej opowieści. „Malarz” potargał moje włosy, sprawił mi bałagan na i w głowie poplątał włosy na brodzie. Tak staram się wszystko teraz poukładać, po raz kolejny przeżywam historię Konrada Ostawsena, badań tropy, które umknęły mi za pierwszym razem. Niezwykle piękna jest to kompozycja Łukasza, bardzo sprawnie sklejone warstwy, które jako całość stanowiły podstawę dla moich kilku zachwytów. Nie zrozumcie mnie źle, nie chce piać z zachwytu, chcę znaleźć wadę, jakich jest pełno w bursztynie znalezionym nad Bałtykiem. Ale nie udaje mi się… Rysunki, które pierwotnie miały być obiektem mojej utarczki z wizją autora, niestety okazały się spójne z typem opowieści szkatułkowej przyjętym tu na starcie. Inne kolory ściśle wyznaczają temperaturę wydarzeń przez nich opowiadanych, im cieplejszy tym mój umysł bardziej płonął, był ciekawy, chciał brnąć w nieznane, zbadać szkiełkiem i okiem to, co nieznane, co fascynuje nieznanym wyglądem wizją rysownika. Czerń, biel, trzy inne kolory, to środki, które wystarczyły mi do całkowite oddaniu się klimatowi. Czasem kreska wyraźna, realistyczna, przy nagłych emocjach aż kreskówkowa, wykrzywiona przez strach przed nieznanym. Dużo tu robi moja własna wyobraźnia, chwyta koncept Łukasza, rozszerza go w głowie, łatwo łapie zarysowane tropy, daje się porwać…

Scenariusz ma to do siebie, iż jest mocno powiązany z warstwą graficznie w „Malarzu”, nastrój budowany przez opisy, zdania, kadry jako całość. Opowieść niesiona jest różnymi środkami, powoli, przykuca, by rzucić się w odpowiednim momencie, w niespodziewanych okolicznościach, by mocno zaskoczyć. Widziałem tu świat współczesny, dedykowaną fikcyjną miejscowość, realnych ludzi, realne miejsca, styl Pomorza, które budziły wspomnienia z ukochanego przeze mnie Gdańska, jego jakże realnych miejsc. Konrad jest ciekawą postacią, jednocześnie walczę tu z chęcią napisania szczegółów fabularnych, które niestety znakomicie odbiorą wam przyjemność z obcowania, przeżycia analogicznych momentów jak ja. Ostawsen jest na tyle ciekawą postacią, którą miałem już okazję poznać wcześniej w „Bromie 2”, tak samo bohaterka wspomnianej serii jest tu gościnnie, ale na zgoła odmiennym etapie życia. 

Ekspozycja wielu miejsc, postaci jest tu miejscami mocno ograniczona, równie silnie, co rysunkowo. Zabieg ten celowy, aczkolwiek budzący silne uczucie poznania, po kilku przemyśleniach zostawiam samotnie. Niech wątki te nigdy nie będą oczywiste, niech pozostaną ukryte, niech działa moja wyobraźnia. Ta archeologia postaci zbiera zacne żniwo, jest o czym pisać, opowiadać, dyskutować, polecać! 

Wyraźnie oddzielone stylem kolorem dodatki to co, czego nie spodziewałem się po polskim wydawnictwie. Wiem, że powinien wspierać co rodzime, wiem rónież, jak ciężko jest przygotować coś takiego, bez ponoszenia wyrzeczeń. „Malarz” powstawał długo, tak długo aż stał się kompletny, taki jaki powinien być. Na każdym kroku czuć ogrom pracy Łukasza, jego pracę, jego poświęcenie. Dodatki, począwszy od posłowia, doskonale uzupełniają wiedzę o tym, co miałem okazję przeczytać, uzupełnić dodatkową historią, szkicami, autorskimi opisami. Tak, jestem zadowolony. 

PS Jeśli miałbym się przyczepić, to jedynie faktowi zawarcia odgłosów w języku angielskim, gdyż wolałbym swojskie brum, zamiast vrooom 😉 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Łukasz Godlewski

Ilustrator: Łukasz Godlewski

Wydawnictwo: Niezależne, OMG! Wytwórnia Słowobrazu

Format: 180×260 mm

Liczba stron: 160

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Papier: kredowy

Druk: kolor

ISBN-13: 9788395867743

Data wydania: 23 luty 2022 roku. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: