Superman. Człowiek ze stali (Bohaterowie i Złoczyńcy DC tom 14)

W 1986 roku rewolucja spowodowana „Kryzysem na Nieskończonych Ziemiach” dała możliwość przede wszystkim na uproszczenie dekad historii całego panteonu bohaterów jak i opowiedzenie na nowo niektórych historii. John Byrne wraz z Dickiem Giordano stworzyli na nowo początki Supermana, coś, co wielokrotnie później było jeszcze czynione przez innych, choć nie aż tak dobrze. 

To, że DC i Marvel lubią nadużywać restartów, każdy wie, jednak to, co uczynił Byrne wychowało kolejne pokolenia młodszych i starszych fanów komiksów. Oczywiście nie obyło się bez krytyki zatwardziałych fanów poprzednich wizji, lecz tak samo narzeka się teraz, kolejne pokolenia spojrzą na to już inaczej. Historia powstania niniejszej opowieści zawarta jest dodatkach, tym razem po ubogich w poprzednim numerze, przychodzi czas na dobre rozdanie, naprawdę kawał dobrego pisania. Zdecydowanie warto je przeczytać, tradycyjnie napisane bez spiny i uczące realiów powstania niniejszego tytułu. 

Sama historia została wydana już po raz trzeci w Polsce, niniejsze jest najbardziej wartościowe Jakościowo, więc jeśli ktoś jeszcze nie ma „Człowieka ze stali”, to szczerze polecam zaopatrzyć swoją biblioteczkę, bo historia nie postarzała się nic, a nic, cały czas robi na mnie wrażenie, nawet przy okazji powtórnej lektury. Jak wygląda ten origin? Przedstawia losy Superman, począwszy od Kryptona podanego w nowej wizji, planety mocno zaawansowanej, sterylnej jak i dla nas dziwnej. Nasz bohater sztucznie wyhodowany został wysłany na Ziemię, by jako jedyny ocaleć od zniszczenia. Na Ziemi zostaje wychowany przez Jonathana i Martę Kentów, którzy wpajają mu niezwykłe i zarazem proste zasady, które będą kompasem moralnym na całe życie. Wszytko to doskonałe znam, różni się jedynie detalami, dalej rozpoczyna się ratowanie świata, poznanie Lois, praca jako ciapowaty Clark, nienawiść Lexa Luthora, kolejne wyzwania stawiane przez życie. W trakcie czytania miałem wrażenie serialowatości poszczególnych historii, swoją drogą idealny materiał na ekranizację, do przestawienia bez jakichkolwiek zmian. Od innych wizji originu Supermana poszczególne elementy były sprawnie zmienione, pełne fascynujących niuansów, wciągające mocno, by poznać ciąg dalszy. Osobiście najwięcej radochy czerpałem z rozdziału, w którym Supek odwiedził Gotham, gdzie nastąpiło spotkanie dwóch przedstawicieli sprawiedliwości. Znakomicie została ukazana metodyka ich działań, różnice w wychowaniu oraz kwestie związane z odmiennością miast. Ostatecznie doszli do porozumienia, a ostatnie słowa Batmana są miłym mrugnięciem oka do czytelnika. 

W tym wszystkim zawsze najbardziej obawiałem się o warstwę graficzną, gdyż lata 80-te, czy też wcześniejsze szybko się starzeją. Lecz praca samego Dicka Giordano oraz Toma Ziuko cały czas dają radę, nie sprawiają zadumy nad sensem każdego dnia z kadrów. Postaci wyglądają naturalnie, proporcje ciał są zachowane, nawet gdy rzut na sytuację poczyniony jest z niestandardowego kąta. Nawet kolory nie wydają się być wytarte przez czas, no ale w końcu nie minęło zbyt dużo czasu od publikacji, więc przyjdzie na to pewnie jeszcze czas. Jedynym aspektem, który zauważyłem, stosowany był nadmiernie, to ten amerykański uśmiech. Praktycznie słyszałem keep smilin’ patrząc na te przepiękne twarze dobrej strony. 

Plusy: 

💥sprawny restart 

💥ciągle dobrze się czyta

💥ciągle dobrze wyglądające rysunki. 

Minusy: 

💦dlaczego to nie ma wielu tysięcy stron?

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: John Byrne  

Ilustrator: John Byrne, Dick Giordano

Tłumacz: Robert Lipski

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 16.02.2022

Wydawca: Hachette

ISBN: 978-83-282-3488-8

Liczba stron: 168. 

Dziękuję Wydawnictwu Hachette za udostępnienie komiksu do recenzji. 

Porównanie z wydaniem Eaglemoss (WKKDC 18)

Porównanie rozmiarów:
-Hachette: 175 x 262 mm
-Eaglemoss: 170 x 260 mm.

Porównanie grubości:

  • po lewej Eaglemoss
  • po prawej Hachette.

Zawartość:

  • po lewej Hachette
  • po prawej Eaglemoss.

Porównanie kolorów/tłumaczeń:

  • po lewej Hachette
  • po prawej Eaglemoss.

Porównanie kolorów/tłumaczeń:

  • po prawej Hachette
  • po lewej Eaglemoss.

Porównanie kolorów/tłumczeń:

  • po lewej Hachette
  • po prawej Eaglemoss.

Porównanie kolorów/tłumaczeń:

  • po prawejHachette
  • po lewej Eaglemoss.

Porównanie kolorów/tłumaczeń:

  • po prawejHachette
  • po lewej Eaglemoss.

Dodatkowa historia we wydaniu Eaglemoss.

Dodatki w postaci okładek we wydaniu Eaglemoss.

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: