Oszołamiające bajki urłałckie

Tak, nie przewidzieliście się, w tytule jest błąd, który jednakże jest cechą niniejszego utworu in plus. Tak samo jak rysunek zdobiący okładkę, nie inaczej będzie w środku. To co, odpadliście już na tym etapie? Nie? Proszę Państwa, 2 + 2 równa się Krzysztof Owedyk. 

Bynajmniej nie jest to nowość na naszym rodzimym rynku, parę, naście dziesiąt lub ciut więcej osób zna już akurat te dokonania Pana Owedyka. Przyszła Kryska i na niego, dostał wydanie zbiorcze, takie ładne, twarda oprawa i ten papier, no, no. Ktoś tu ciężko pracował na sławę, wystąpił z “Bajkami” w raporcie z gatunku science-fiction pt. „Przykłady uprzedzeń w fantastyce wobec chrześcijan” Zbigniew Ziobro chciał go, również poeta, niezbyt poważany, ale pisze dalej, zleca dalej, no jest. A jeszcze ta nagroda na MFKiG 2021, przydała się, lecz czy to nie był wyraz buntu społeczności komiksiarskiej? No i przyszedł czas na mnie, ordery mnie odstraszają, oddalają lekturę, Nowy Rok dobra okazja na takie zaległości. Teraz trochę żałuję, może w tym roku nie będę uciekał przed laureatami i bohaterami raportów. Może. Morze nie. 

Bajki Urłałckie są bardzo, ale to bardzo dobrze napisane. Taki człowiek jak ja, myśli sobie, mam swoją strefę komfortu i pielę na niej regularnie chwasty. Tak, ciach, ciach. Potem przychodzi Krzysztof Owedyk, czytam pracę rąk jego, czuję znajome rejony dzieciństwa, już otula mnie ciepły płaszczyk nostalgii, a tu nagle trach! Nie ma płaszczyka, nie ma mnie w strefie rzekomego komfortu, stoję prawie nago, ulubione majtki ze Spider-Manem na rzyci, marznę. Ale nie na długo, otrząsam się i widzę znajome kształty przewrotności, satyry, sarkazmu, niejednoznaczności i paru innych znajomych, którzy ukradkiem ogrzewają mnie w kącie. A nie, znam to, już się czuję dobrze, znajomy klimat historii biorę pod pazuchę i ruszam ku plaży dobrego humoru. Ale nie, zimna fala, gdy spodziewałem się znanego zaskakującego zakończenia, czasem dostałem spodziewane, a czasem w ogóle go jakby nie było. Autor nie dawał mi szans przyzwyczaić się do stałego, umiejętnie zaskakując się na wielu frontach. Czyżby Blitzkrieg praktykował za młodu? 

O języku parę słów chciałbym zapisać, gdyż czuję się w obowiązku, że nie ma żadnego porządku. Język tu prosty, czasem wyniosłością zaskoczy, jednak przeważnie lud prosty mawia, patrząc na jego ilości w stosunku do reszty, któż ma rację? Ojczyzna polszczyzna amatorszczyzna! 

Jest jeszcze ta warstwa, graficzna się ostała, która wielu na wstępie bez zakupu pozostawiła. Ja scenariusz, rysunek równie przekorny, fajne zwierzaki, prowadzą konwersację, ale coś nie pasuje w ich pięknie, coś pokraczne te linie, które wykrzywiają ich wygląd zgodnie z charakterem. A już o zamiarach nie wspomnę, które biją prosto z twarzy, pozór pozorem, lecz ja swoje wiem. Chwilę przyzwyczajenia trzeba tej płaszczyźnie, która bieżąc ku finałowi, staje się bliską znajomą, choć krew zalać potrafi i przykuć uwagę, by przeanalizować, co się w ramce zdarzyć mogło. 

Jako podsumowanie powiem tyle, że Krzysztof Owedyk stworzył „Bajki”, które dla dzieci się nie nadają, tylko dla nas dorosłych. Co nie zmienia faktu, iż bawiłem się jak prosię. Tylko. Kurtyna! 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Krzysztof Owedyk

Ilustrator: Krzysztof Owedyk

Wydawnictwo: Kultura Gniewu

Format: 200×268 mm

Liczba stron: 140

Oprawa: twarda

Druk: kolor

ISBN-13: 9788366128576

Data wydania: 14 kwiecień 2021 roku. 

5 myśli w temacie “Oszołamiające bajki urłałckie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: