RELAX. Numer 36

Patrząc na ostatnie wydarzenia, spodziewałem się sporych zmian w „Magazynie opowieści rysunkowych”, spowodowanych największą imbą w komiksowe ostatnimi czasy. Miało nie być polskich twórców, a są. Miało być jeszcze mniej błędów edytorskich i publicystyki pisanej na kolanie oraz literówek, a są. Ojców „sukcesu” wznowienia RELAX jest dwóch, nawet po rozstaniu czuć, że ich duch unosi się nad magazynem, niczym zapach sałatki warzywnej na stole wigilijnym. Zapraszam do mojej analizy zawartości, co do której miałem spore nadzieje po dobrym numerze 35, któremu wybaczyłem te kilka literówek. Czy tym razem odkładam wielkoformatową rozrywkę zadowolony z otrzymanego materiału? 

Valerian – Shingouzlooz Inc. 

Scenariusz: Wilfrid Lupano 

Rysunki: Mathieu Lauffray 

Dokończenie zwariowanych przygód Valeriana i jego towarzyszki z poprzedniego numeru, wypada o wiele lepiej niż przy debiucie. Korzystając z dobrodziejstw drugiego i trzeciego aktu, dostałem porządne wyjaśnienia i sprawnie przestawiony finał. Fani wielogatunkowych mieszanek fabularnych będą zadowoleni, a malkontentów rozczarowanych po pierwszej połowie, zapewne uda się przekonać. Aż chciałoby się pełnowymiarowego powrotu Valeriana w takiej formie! 

Wiejska sielanka 

Scenariusz: Bruce Jones 

Rysunki: Carmine Infantino, Bernie Wrightson

Takie formy komiksowe to ja lubię! Na tych kilku stronach dostałem sprawną opowieść z twistem na końcu, która stopniowo dawkowała napięcie. Do tego rysunki Berniego Wrightsona, które ujawniają jego talent operowania ołówkiem, nie tylko w kresce, lecz również podczas cieniowania i oddawania emocji. 

Komiksowe newsy

Artykuł – Redakcja RELAX-u

Tradycyjnie komiksowe newsy, które zdążyły już przebrzmieć. Tym razem rysunki leżą obok tekstów, które je opisują, ale białe przestrzenie nadal straszą. 

Saga marsjańska

Scenariusz: Nicola Cuti

Rysunki: Bernie Wrightson

Ten duet jest jednym z moich ulubionych w tym numerze. Dobre sci-fi, połączone z mrocznymi rysunkami i przekornym końcem. Lepiej czytać i podziwiać niż o nim pisać 😉 Polecam! 

Przemiana Konana

Scenariusz i rysunki: Robert Lichodziejewski 

Kolejne pozytywne zaskoczenie, polski twórca na łamach RELAX-u, zabawna opowieść o znanej postaci, życiowych problemach mężczyzn, jak i zabawa słowem. Do pośmiania się jako przerwa pomiędzy cięższymi klimatami obecnymi przed jak i dalej. 

Zimowy Top „RELAX-u” 

Artykuł – Marcin Lechna 

Zimowy Top, który aż mnie zmroził merytorycznym błędem przy okazji polecania jednej z pozycji oraz licznymi literówkami. Jest to oczywiście subiektywny wybór, z którym można się zgadzać lub też nie, lecz na pewno należy wziąć pod uwagę. Tym bardziej że nie ma tu sprzyjania konkretnym wydawcom. Warto skopiować wzorce, które są tu polane (KKK). 

Incal – Kill Psiagłowa 

Scenariusz: Brandon Thomas 

Rysunki: Pete Woods 

Specyficzna zabawa, którą zepsuło mi DTP, tekst to nie mógł zdecydować się, gdzie chce leżeć w tych dymkach. Albo ciężar tytułu przeraził fachowca, albo nie zrozumiał, o czym jest komiks oparty na słynnym Incalu. Na pewno zapamiętam Pete’a Woodsa, bo jego rysunki, choć z bliska widać pewne mankamenty, to z oddali prezentują się zacnie. Może ten wstęp podobnie jak Valerian, pokaże psi pazur w kolejnej odsłonie. 

Inwazja

Scenariusz: Alejandro Jodorowsky 

Rysunki: Igor Baranko

Twarde niczym diament sci-fi, pokazujące, jakim to geniuszem jest Jorodowsky, tym razem w moim odczuciu, całkiem przystępnym epizodzie z jego wyobraźni. Kilka stron, które wzburzyło moje myśli, zapamiętam tę historię na dłużej. A rysunki również całkiem przyjemne. Niestety DTP zawaliło tu robotę z dymkami, świecą pustkami i dziwnie mało czcionką, która ujmowała lekturze, lecz nie na tyle, żeby ją zepsuć. 

O historii magazynów komiksowych słów kilka 

Artykuł: Krzysztof Pielaszek 

Ciekawy artykuł, odpowiedniej długości pomiędzy kolejnymi historiami obrazkowymi. Jako przerywnik idealny, podnosi wiedzę, a swoją osobistą udało mi się odświeżyć oraz uzupełnić o parę faktów. Jak najbardziej jestem za! 

Dryfy – Turysta 

Scenarzysta: Claus Scholz

Rysunki: Andreas 

Historia dla obcokrajowców ze względu na niezrozumiały finał, szalona wędrówka przez miasto w przepięknej oprawie graficznej. 

Dryfy – zagłada

Scenarzysta: Foerster 

Rysunki: Andreas 

Sci-fy, które lubię, tak dobrze komentujące czym jest ludzkości, jakie rządzą jej mechanizmy, jak możne nimi sterować. Krótko i intensywnie, spory potencjał na większą opowieść, którą by może gdzieś już czytałem. 

Dryfy – Łamigłówka

Scenariusz: Yann 

Rysunki: Andreas 

Jeden z moich ulubionych komiksów, czarny kryminał z kolejnym przewrotnym finałem oraz jakże inteligentnym prowadzeniem. Warto zwrócić uwagę na warstwę graficzną jak i nietypowe dymki. 

Dryfy – Zmierzch 

Scenariusz: Bezian 

Rysunki: Andreas 

Dokąd nocą tupta jeż, albo socjeta po imprezie. Długie schody to miejsce wielu rozmów pokazujących różnice w towarzystwie jak i w osobowościach. Najmniej przekonujący mnie punkt, choć sam koncept ciekawy. 

Klasycy komiksu: W imaginarium Andreasa Martensa 

Artykuł: Robert Dygas 

O ile dobra publicystyka zawsze na propsie, jednak historię Andreasa zabiła jej objętość. Te 11 stron wolałbym podaną w 2, a nawet 3 częściach, żeby zachować jej lekką formę pomiędzy upragnionymi kadrami. Czasami zbyt dobrze, jest po prostu nużące, opóźnia upragnionymi finał. 

New Hope 

Scenarzysta: Daniel Gizicki 

Rysunki: Maciej Czapiewski

Kolejny set polskich artystów, duże zaskoczenie. O ile rysunki są z tych umownych, kreskówkowych, to już fabuła niebezpiecznie zbliżała się do takich person jak Jodorowsky. Przyznam się szczerze, że nie patrzyłem na nagłówek, tak w ⅓ chciałem zweryfikować swoje przypuszczenia, a tu takie miłe rozczarowanie. Nie wiem, czy Daniel stworzył tę opowieść pod RELAX, czy też jest to norma, definitywnie muszę poznać kolejne pozycje z jego portfolio. Klimat noir aż kipi! 

Dwadzieścia do jednego 

Scenariusz: Fred le Berre 

Rysunki: Corentin. 

Na finał historia z dużą ilością nadziei na wyrwanie się z szarej codzienności, która nie dla wszystkich przejawia się skrajną biedą. Jest to mój dziewiczy komiks z boksem na froncie, nie spodziewałem się, że będzie w stanie wywołać we mnie jakiekolwiek emocje. A udało się, tak że, po kilku kadrach kibicowałem bohaterowi, którego zastał niestety spodziewany finał. Klasyka z sensacji z ponętną kobietą u boku z przyjemnymi dla oka rysunkami. 

Podsumowanie

Mam mieszane uczucia jeśli pomyślę o najnowszym numerze „Magazynu opowieści rysunkowych”. Zastanawiam się, czy kolejny raz obrany kierunek utrzyma się na stałe, a literówki i błędy DTP, które stały się znakiem rozpoznawczym, nie są przypadkiem zabiegiem świadomym. Bo jeśli spojrzy się na historyczne wydania, mieliśmy dużo podobnych sytuacji, a dzisiaj, kierując się jakże potężnym uczuciem nostalgii, chcemy lepiej i więcej. Tylko czy sami wiemy, co to oznacza? Dla mnie np. to większa ilość polskich twórców. Pamiętam moją rozmowę z Maćkiem Kurem na MFKiG 2021, o jego ostatnim dokonaniu z 34 numeru. Obiecał mi zaskoczenie i satysfakcję z kolejnego jego produktu, a tu taki zonk! No cóż, nie jest źle, ale powoli zaczynam mieć dość pisania, że liczę na poprawę, kolejną zmianę, i jeszcze ta wojna. Kolejny numer, o ile nie dwa, na pewno będzie przedmiotem podjęcia przeze mnie męskiej decyzji. 

TECHNIKALIA: 

Format: 235×325 mm

Oprawa: Miękka

Druk: cz-b. + kolor

Dziękuję Wydawnictwu Labrum za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: