Superman i Batman. World’s finest – Strażnicy Sprawiedliwości (Bohaterowie i Złoczyńcy DC. Tom 9)

Jest coś przyciągającego w tym duecie – Batman i Superman, dwóch najbardziej znanych herosów świata DC Comics. Dobranie tak różnych charakterów, dzierżących tak różne zasady moralne, czyniących tak wiele dobra, pomimo wspomnianego dysonansu. Nie dziwne zatem, iż regularnie powstają serie noszące ich przydomki w tytule. 

Ostatnimi czasy jedna z tych serii była obecna w „Batman, który się śmieje” oraz „Liga Sprawiedliwości. Wojna totalna. Rok łotrów”. Wystarczy tu wspomnieć, zeszyty te wybijały się na tle innych, dały się zapamiętać na dłużej. Pierwsze zeszyty Superman i Batman: World’s Finest to rok 1942, co świadczy o potencjalne tak oczywistym, że obecnych jest praktycznie od początku istnienia tych postaci. I dobrze. Więcej dowiecie się oczywiście w dodatkach, wspomnę o nich jedynie z kronikarskiego obowiązku, nadal są i robią swoją dobrą robotę. W rękach mam kolejną inkarnację ich przygód, która wylądowała jako 9 tom kolekcji Bohaterowie i Złoczyńcy DC. 

Mini seria “Strażnicy sprawiedliwości” opowiadaja o tym jak Joker i Luthor weszli sobie w drogę, na terytorium tego drugiego. Żaden z nich nie potrafi odpuścić, wykorzystują doskonale znane nam metody, by zwalczyć niepożądanego gościa. Cierpią na tym niestety zwykli ludzie, co staje się okazją do udziału Gacka i Supka. Chemia pomiędzy nimi jest widoczna od pierwszej myśli, do tego dochodzą postaci z ich otoczenia, które wiernie im towarzyszą, a czasem inteligentnie uszczypną słowem. Dorzućcie sobie do tego zamianą miast w których działają, a już będziecie mieć wstępny obraz całości. Epoka, w której rozgrywa się opowieść na swoje prawa, które są tu mocno tu widoczne, nie tylko w aparycji bohaterów, lecz także w ich zachowaniu. 

Dave Gibbons (Strażnicy!) tym razem za piórem zabrał mnie w czasy Złotej epoki komiksu, którą tak doskonale poznałem w ramach konkurencyjnej WKKDC. Przeżycie to było często traumatyczne, tak się dzisiaj nie pisze, nie rysuje jednak wraz ze Steve’m Rudem ’m przygotowali coś, co nie tylko przypomina zamiechrzłe czasy, ale pozwala poczuć się komfortowo, obcując z nimi. Tekst w dużej ilości nie nuży zbyt mocno, rysunki ze znajomym sznytem, a jednak noszących miano lat 80-tych, faktycznego powstania. To ciekawe jak historia, o początkowych latach współpracy tego dynamicznego duetu, łączy tak wiele elementów z różnych epok, jednocześnie nie odstraszając. Czuć hołd niesiony epoce, która przecież tak różni się od czasów obecnych. Ciekawa przygoda, uświadamiająca mi jak było kiedyś, jednak po lekturze wracam do współczesności, ulubionego stylu pisania i rysowania. 

Plusy:

🕊️duetu Superman/Batman nigdy nie za wiele

🕊️ramotka w przebraniu nowoczesności

Minusy:

🙄te czasy to minęły już bezpowrotnie. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Dave Gibbons 

Ilustrator: Steve Rude, Karl Kesel

Tłumacz: Robert Lipski

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 08.12.2021

Wydawca: Hachette

ISBN: 978-83-282-3488-8

Liczba stron: 168. 

Dziękuję Wydawnictwu Hachette za udostępnienie komiksu do recenzji. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: