Batman. Budowniczowie Gotham

Jednym z częściej padających pytań od osób zaczynających czytanie komiksów jest prośbą o wskazanie komiksu z danym bohaterem, bez konieczności znajomości całej jego historii. Niewątpliwie w przypadku Batmana jest kilka takich pozycji, a teraz dołącza do nich kolejna. 

Przydługa przedmowa wprowadza nas w realia niniejszej mini-serii z punktu widzenia Kyle’a Higginsa, który tak de facto jest głównym pomysłodawcą. Jakby nie było, stoi przed nim Scott Snyder, który ma podnieść rangę twórców zaawansowanych w powstanie Budowniczych, tylko i wyłącznie jako wynik działań marketingowych. Nie obawiajcie się, nie jest to poziom Metali. Historia zaczyna się mocno, od wysadzenia w powietrze trzech mostów, których przeszłość stanowi klucz do rozwiązania zagadki. Okazuje się bowiem, że na przełomie XIX i XX wieku, wielkie rodziny Gotham, Wayne’owie, Elliotowie oraz Cobblepotowie tworzyli nową wersję swojego miasta, wiedli je ku przyszłości przy pomocy dwóch niezwykle zdolnych architektów. I te wydarzenia mają wpływ na dzień dzisiejszy, poprzez występki popełniane rękoma tajemniczego Architekta. 

Muszę przyznać, że 152 strony weszły mi gładko, Higgins ma sprawną rękę do pisania, chociaż trzeba pamiętać, że opowieść ta powstała w 2011 roku, realia świata DC była zgoła inne. Zacznijmy od tego, że Batmanem nie jest Bruce Wayne, Dick Grayson, co diametralnie zmienia perspektywę i narrację kolejnego najlepszego detektywa w mieście, który popełnia błędy, wnikliwe analizuje swoje działania, korzysta z rad mentora. Co ciekawe, czuję minimalną, aczkolwiek istotną więź ze złoczyńcą. Same zagadka jest ciekawa, sceny akcji nie przyćmiewają wątków detektywistycznych, jak to ma miejsce we współczesnych Batmanach. Czuć tu klimat jedynego i prawdziwego Batmana, a sprawnie działający pomocnicy nie stoją na przeszkodzie, a rzucają inne światło na możliwości działania Bat-rodziny. 

Dodatkowo historia osadzona we Francji jest ciekawym przykładem jak przygotować podbudowę pod kolejnego członka rodziny nietoperzy, którego zaplecze jest ciekawe, nie stanowi granic dla Bruce’a. Takie historie motywują, uczą tolerancji, przecież świat nie ma granic. 

Co do warstwy graficznej mam mieszane uczucia. Dustin Nguyen, Graham Nolan, Trevor McCarthy stworzyli odpowiedni mroczny, gotycki nastrój wylewa się z ciemnych kadrów we współczesności. Jednak postaci są momentami mocno przerysowane, wręcz groteskowo, co ma też swój urok przypominający filmy Tima Burtona. Szczególnie kadrowanie Pingwina robi tu swoją robotę, jego specyficzna fizyczna aparycja. Dobrym pomysłem jest również oddzielenie epok poprzez zgoła odmienną kolorystykę, co tworzy specyficzne klimaty realiów.  

Odwołując się do słów na wstępie, jest to kawał dobrej roboty, komiks z Batmanem, który posiada wszystko to, co powinniście o nim wiedzieć, jako podstawy o tej postaci, choć z inną osobą za maską. Klimatu na pewno mogą, pozazdrościć nowe produkcje, które najzwyczajniej w świecie są zbyt wybajerzone technologiczne. 

Plusy:

🏛️wciągające śledztwo

🏛️połączenie dwóch epok

🏛️Dick jako Batman.

Minusy:

🎢współczesna warstwa graficzna wzbudza mieszane uczucia. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Scott Snyder, Kyle Higgins, Ryan Parrott

Ilustrator: Dustin Nguyen, Graham Nolan, Trevor McCarthy

Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 10.11.2021

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328152526

Liczba stron: 152

Wymiary: 17.0×26.0cm.

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: