Black Hound #2

Jest pewnego rodzaju trudność w obcowaniu z drugą częścią utworu danego medium, gdy wcześniejsza odsłona zrobiła na tobie niezwykłe dobre wrażenie. Ostatnimi czasy często mówi się o negatywnym wpływie fanbase na twórców, opinii obiegowej oraz spisanego hejtu w Internecie zawartego w komentarzach. Niezadowolenia z wizji autora może pogrzebać wszystko. Oto Kamil Dukiewicz napisał Black Hound #1, zebrał pochwały, zdobył Złotego Kurczaka za debiut, a teraz w niespełna rok po premierze „jedynki” wraca z drugą częścią swojej autorskiej historii. Czy mogłem obawiać się czegoś po oczekiwaniach dotyczących jego kolejnej pracy?

Widziały gały, co brały, komiksy kupujemy w dużej mierze, widząc rysunki zawarte w jego zapowiedziach, a dopiero w drugiej kolejności patrzymy na opis i teksty zawarte w dymkach. Black Hound już w pierwszej odsłonie potrafił zachwycić mnie klimatem czarno-białych rysunków, atmosferą tajemnicy, a także narracją, która prowadziła czytelnika w tajemniczy klimat miasta Catbrain. Jego charakterystycznych mieszkańców oraz niezwykłych stworzeń, które zapewniły mi emocjonujący finał, powodując tylko wzrost chęci na ciąg dalszy. W drugiej części widać wyraźny postęp w rozwoju Kamila, jego stylu graficznego, który mam nadzieję, że tu nie przesadzę, można nazwać charakterystycznym. Nie miałbym problemu z jego rozpoznaniem, gdyż widząc zapowiedź jednej z historii w Warchlakach 5, wiedziałem, że to jego sprawka. Postęp widać na przykładzie cieniowania, które obecnie opiera się na zwiększonej gamie odcieni szarości, nadając odpowiedni ton rysunkom oraz wzbogacając je o szczegóły. Sama kreska wydaje się również bardziej pewna, a całość odebrałem jako bardziej bogatą w treść i wyraz.

Już w pierwszej części miałem Déjà vu w paru momentach, w trakcie opowiadanej historii. Bynajmniej nie była to wada, gdyż podanie ich w ten sposób spowodowało, iż poczułem się wygodnie w mojej strefie komfortu, jednak parę zabiegów spowodowało, że scenarzysta wytrącił mnie z niej i zaskoczył. Nie poczułem się jednak źle, nie złapałem typowego dla komiksów niezależnych mindfaka (co samo w sobie nie jest złe, człowiek potrzebuje różnego rodzaju bodźców dla mózgu), lecz poczułem przyjemność obcowania z dobrą historią, którą koniecznie chcę przeczytać dalej. Część 2 kontynuacje ten trend rozwiązując przy okazji główne zagadki fabularne, nie dając odpowiedzi tam, gdzie aura tajemniczości powinna zostać zachowana, rodząc w naszej głowie domysły, budząc uczucie niepokoju, grozy towarzyszącej ludzkim bohaterom. Otrzymałem upragnioną odpowiedź na pytania, dlaczego wilko-kształtne stwory pojawiły się w mieście, co ma wspólnego z nimi Michael, co motywuje bohaterów do takich, a nie innych działań. Przy czym widać lekkie spowolnienie akcji na rzecz dopowiedzenia istotnych dla fabuły i jej kierunku niuansów. Finał zaskoczył mnie, gdyż pomimo oczywistego wydźwięku, znalazło się parę miejsc na rozważania i niejednoznaczne oraz dających do myślenia decyzje, o których chętnie przeprowadziłabym niejedną dyskusję o zahaczając o ich moralne aspekty. Na pewno nie żałuję inwestycji w zakup komiksu Kamila, dzięki któremu coś przeżyłem, spędziłem miło czas.

Jednak w tym wszystkim brakuje mi dodatków, które były obecne w poprzedniej odsłonie, chciałbym zobaczyć proces twórczy autora. Szkoda, że nie pokusił się o ich dołączenie w kolejnej odsłonie. Dodatkowe 10 stron cieszy, dobrze zrobiło to historii, dając jej sporą przestrzeń na opowiedzenie fabularnych zawijasów. Jednak jeśli powiedziało się a, trzeba powiedzieć b. Kończąc, życzyłbym sobie, aby Kamil Dukiewicz wrócił jeszcze do tego świata w przyszłości, aż prosi się o dodatkowe kilkadziesiąt stron kolejnej mięsistej historii. Może prequel? Ale nie taki, co wyjaśni wszystkie tajemnice.

Plusy:

🐺utrzymanie klimatu jedynki

🐺postęp w warstwie graficznej

🐺decyzje podejmowane przez bohaterów

🐺satysfakcjonujący finał.

Minusy:

🦆brak dodatków.

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Kamil Dukiewicz

Ilustrator: Kamil Dukiewicz

Format: 176×250 mm

Liczba stron: 40

Oprawa: miękka

Druk: cz.-b.

Data wydania: 7 lipiec 2021 roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: