Colossus (Superbohaterowie Marvela tom 117)

Niestety jest to jeden z tych tomów, które zaoferowały mi historie o tytułowym bohaterze, niemające w ogóle wpływu na jego postrzeganie przeze mnie. Czasami łapałem się nawet na tym, że w ogóle nie czułem się jako osoba śledząca jego losy. Pomimo oczywistego tytułu na froncie.

A to powodu 3 zeszytów serii Uncanny X-Men, w której Piotr Rasputin gra przynajmniej drugoplanową rolę. Nie jest to historia skoncentrowana na nim, lecz na całej drużynie, która wpada w sidła Arcade’a. Drużyna X-Men staje się ofiarą jego knowań, stając w obliczu licznych pułapek przygotowanych przez tego antagonistę. Są to typowe superbohaterskie przepychanki spowolnione przez znaczną ilość dialogów. Ale istnieje w tym wszystkim parę obyczajowych wątków, które niezmiernie mnie ucieszyły. To jest właśnie ten moment, który wspomniałem na wstępie, a sprawił moją zadumę nad sensem tej historii. Ramotkowość też nie pomogła, więc więcej słów nie poświęcam na tę część.

Dalsza część to już te szalone i pachnące testosteronem lata 90-te, w których rozgrywają się wydarzenia solowej serii o Colossusie. Bujał się on wtedy z innymi ekipami i dostaliśmy swoisty przedsmak tych wydarzeń podczas kolejnego spotkania z Arcade. I tu pomyślałem, że jest to tom z cyklu Złoczyńcy Marvele (zapowiedź z tyłu!), a nie tom o kolejnym członku ukochanej ekipy X-Men. Chociaź warto było przeczytać ten zeszyt, żeby po raz drugi zobaczyć rosyjskie wcielenie bohatera tomu. Takie śmieszne to. Rysunki Briana Hitcha zadowoliły moje oko, fabuła typowa dla superhero tego okresu też przypadła do gustu, zrobiło się lepiej.

Na zakończenie dostałem kolejną opowieść z cyklu X-Men Origins, muszę przyznać, że chciałbym zobaczyć to w całości w Polsce. Po raz kolejny jestem raczony dobrym klimatem początków postaci, rysunki też dają radę, niezwykle przypadła mi całość do gustu. Będę musiał zainwestować w zakup wersji oryginalnej. Opowieść o początkach Colossusa jest jak najbardziej na plus. Idealne zakończenie, przy którym początki były ramotkowo trudne. Dla tego zeszytu warto mieć ten tom!

Plusy:

🗻origin Colossusa

🗻solowa seria w klimacie lat 90-tych

Minusy:

🏔dwie pierwsze historie to raczej opowieść o Arcade.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: