Murena. Cykl pierwszy: Matka

Murena. Cykl pierwszy: Matka

Seria „Murena” nie jest nowością wydawniczą w Polsce, bo już wcześniej była u nas publikowana przez oficyny Egmont i Taurus Media. Po kilku latach przerwy Egmont wydaje na nowo dzieło napisane przez Jeana Dufauxa (między innymi Skarga Ziem Utraconych, Rycerze Łaski, Saria czy Fox) w zbiorczych tomach po cztery części. Murena to fabularyzowana historia starożytnego cesarstwa rzymskiego od 54 roku naszej ery. Głównymi bohaterami Matki jest Agrypina Młodsza, żona imperatora Klaudiusza, która chce, aby jej syn Neron został następnym władcą Rzymu. Niestety na drodze stoi wiele przeszkód, ale Agrypina doskonale wie, co trzeba zrobić oraz poświęcić w celu zaspokojenia swoich ambicji.

Książka leży na trawie, otwarta na stronie z ilustrowanym scenariuszem walk gladiatorów w starożytnym Rzymie, z postaciami widowni w tle.

No i w tym momencie rozpoczyna się intrygująca gra polityczno-towarzyska, która doprowadza do śmierci lub wygnania wielu osób. W zasadzie Murena to tytuł, w którym możemy zaobserwować, jak zepsuci są wpływowi ludzie oraz fakt, że nie mają absolutnie żadnych granic. Sieć intryg jest tu bardzo gęsta, a czytelnikowi pozostaje jedynie przyglądanie się, czy jego ulubiona postać przeżyje do końca pojedynczej części, czy nawet do końca tomu. Te przepychanki, gry słowne, knucie spisków są niezwykle ekscytujące. Wystarczy kilka stanowczych ruchów i jest po sprawie. Jean Dufaux pokazuje w swojej historii, że władza niekoniecznie opiera się na brutalnej sile, ale przeważnie na dobrze wypowiedzianych poleceniach. Nie opłaca się również bycie dobrą osobą, bo gdy toczy się gra o wszystko, można wiele stracić na swojej naiwności. 

Otwarte strony komiksu na trawie, przedstawiające postacie i dialogi w stylu graficznym.

Omówienie rysunków warto rozpocząć od samej okładki, którą zdobią wykonane ołówkiem rysunki Philippe’a Delaby’ego. Pokazuje niezwykłą moc tego rodzaju ilustracji i powala ilością detali oraz realizmem. W samym komiksie Delaby również operuje stylem realistycznym, choć rysunki są pokryte tuszem i kolorami. Nie zmienia to faktu, iż poszczególne kadry i panele porażają swoim wykonaniem. W szczególności warto zwrócić uwagę na twarze postaci i ich mimikę, która wypada niespotykanie naturalnie. 

Ilustracja z komiksu przedstawiająca starożytnych Rzymian na ucztach i w kąpieliskach, z postaciami w szatach i nago, w otoczeniu dekoracyjnych elementów architektonicznych.

Wspomniałem już o fabularyzowanym zabarwieniu dzieła Jeana Dufauxa, a ta wiedza płynie z dodatków, które są umieszczone na końcu każdej części. Niestety jest to zbiór przypisów, które zostały zbiorczo umieszczone w jednym miejscu zamiast pod kadrami. Zabieg ten można uzasadnić objętością tekstu, który zaburzyłby komiksowość Mureny. Niemniej czujcie się ostrzeżeni i pamiętajcie o dwóch zakładkach. 

Strona z komiksu przedstawiająca postacie w antycznych strojach, rozmawiające w scenerii z roślinnością tła. Widoczne dymki z tekstem, rozmowy bohaterów na temat miłości i relacji.

Na koniec moglibyście zapytać, dlaczego komiks nosi tytuł Murena. To imię jednego z bohaterów, który jawi się raczej jako postać drugoplanowa i nie ma praktycznie żadnego wpływu na wydarzenia opisane w zbiorze. Jego rola jest nieco zastanawiająca, można byłoby mu przypisać rolę narratora, choć jego los bywa równie niepewny, co każdego z uczestników gry o tron Rzymu. 

Komiks przedstawiający postaci w dialogu, z widocznymi emocjami i wyrazami twarzy, w tle trawa.

Pierwszy tom Mureny odbieram jako niecodzienną historyczną rozrywkę, przepełnioną w większym stopniu walkami na słowa niż na miecze. Dzieło Dufaux to kapitalny dowód na to, że atrakcyjna opowieść nie musi opierać się na licznych fizycznych potyczkach i efektownych bitwach. Intrygi rzymskiego dworu są niezmiernie ciekawe, czytelnik automatycznie wybiera stronę i po cichu kibicuje swoich bohaterom. Atrakcyjność tego przeżycia podsyca niezwykle interesująca warstwa graficzna autorstwa Philippe’a Delaby’ego – nie sposób oderwać od niej wzroku. Jednym słowem polecam, to jeden z tych frankofońskich komiksów, które warto mieć na swoich półkach. 

Ilustracja postaci mężczyzny z krótkimi włosami, w niebieskiej tunice z naszyjnikiem, na stronie książki zatytułowanej 'Najlepsza z Matek', leżącej na trawie.

TECHNIKALIA:

Cena det.: 129,99 zł

Data wydania: 8 kwietnia 2026 roku

Scenarzysta: Jean Dufaux 

Illustrator: Philippe Delaby

Tłumacz: Maria Mosiewicz 

Wydawca: Egmont

Format: 21.5 x 29.0 cm 

Liczba stron: 216 

Oprawa: miękka

Druk: kolorowy 

EAN: 9788328178502 

Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej