W 2024 roku, na krótko przed rozpoczęciem inicjatywy All In, DC Comics postanowiło zlecić grupie scenarzystów i rysowników stworzenie 11 zeszytów na łamach serii Action Comics, jakie miały pokazać prawdziwy charakter Supermana. Celem było zapewnienie nowym czytelnikom współczesnego punktu wyjścia do rozpoczęcia czytania przygód Człowieka ze Stali, a już doświadczonym fanom podarowanie zbioru historii utrzymanych w klasycznym dla tego bohatera stylu i zarazem przedstawienie nowych, ciekawych pomysłów. Numery zostały zawarte
w omawianym przeze mnie albumie Supergwiazdy. Czy autorom udało się przygotować godny polecenia komiks „na start”, który jest jednocześnie wartą uwagi lekturą dla obeznanej w temacie Supermana osoby?

Ja, Bizarro (Action Comics #1061-1063)
Historią, która otwiera tom, jest opowieść Jasona Aarona i Johna Timmsa o nowym obliczu Bizarro, z jakim Kal-El jeszcze się nie spotkał. Bizarro jako przeciwieństwo Człowieka Jutra nie jest tutaj impulsywnym potworem, próbującym odnaleźć się w innym świecie za pomocą swoich pięści, ale całkiem kompetentnym złoczyńcą, który sprawia bohaterowi poważne kłopoty. Pozbawiony drogi powrotnej do domu i wyśmiany przez mieszkańców Metropolis Bizarro postanawia znaleźć zastępczy dla swojego świat w rzeczywistości Supermana. Antagoniście wbrew roztargnieniu udaje się posiąść umiejętność władania potężną magią i ziścić swoje zawistne marzenie, ale na jego drodze stanie oczywiście Człowiek ze Stali, który wkrótce okaże się jedyną nadzieją dla całej Ziemi. Przywrócenie porządku nie jest jednak łatwe, bo oprócz uwięzionego w głowie herosa Bizarro, Kal-El będzie musiał zmierzyć się z całą hordą osób zarażonych myśleniem tytułowego złoczyńcy. Ta dramatyczna sytuacja będzie wymagała sprzymierzenia się z ostatnim rozumnym człowiekiem na całej planecie – a to jeden z najlepszym elementów tego komiksu – Jokerem, który postępuje przeciwnie do swojego naturalnego toku myślenia!
Myślę, że szybko można dojść do wniosku, iż ta historia jest zdecydowanie przyjemna
i rozrywkowa – szczególnie jej druga połowa. Jason Aaron, którego nazwisko najbardziej przyciąga uwagę spośród wszystkich wymienionych twórców, bez dwóch zdań nie zawiódł swoją interpretacją postaci Supermana, a z jego pomysłami świetnie zgrała się bardzo dynamiczna
i estetyczna (nie licząc Bizarro oczywiście) kreska Timmsa.

Wyzwanie spoza gwiazd (Action Comics #1067-1069)
W przeciwieństwie do poprzednich zeszytów te numery zapoznają czytelnika z wczesnym etapem kariery Supermana, inspirowanej oryginalnymi komiksami Jerry’ego Siegela i Joe Shustera – szczególnie w sposobie narracji fabuły (za którą odpowiada także znana i ceniona twórczyni: Gail Simone), jak i designach m.in. postaci Kal-Ela, Lois Lane i Jimmy’ego Olsena (narysowanych przez Eddy’ego Barrowsa). Jako że jestem fanem klasycznych wersji superbohaterów z dawnych lat, sam pomysł tej opowieści urzekł mnie już na wstępie, ale na szczęście nie skończyło się tylko na udanym początku, lecz na całościowo bardzo udanym komiksie. Simone ukazała zarówno dobrą naturę Człowieka Jutra, jak i jego niezwykłą siłę (i to nie tylko fizyczną). Zdecydowanie wykazał się nią w tej historii, kiedy mierzył się z najróżniejszymi wyzwaniami oraz czempionami wysłanymi do walki przez kosmicznych barbarzyńców, i walczył o los Ziemi i obcej rasy, której przysiągł pomóc. Scenarzystka także świetnie zaimplementowała role Lois i Jimmy’ego, którzy tak jak inni bohaterowie zostali uchwyceni w całkowicie zgodny z ich charakterami sposób.
Opisane powyżej epickie dokonania Ostatniego Syna Kryptona fenomenalnie uwiecznił Barrows, którego oprawa graficzna sprawiła, że poczułem chęć odświeżenia sobie legendarnych, animowanych krótkometrażówek Dave’a Fleischera. Gdybym miał wybrać jedno spośród wszystkich pięciu dzieł z tego zbioru, to właśnie Wyzwanie spoza gwiazd byłoby moim ulubionym.

Lois i Clark: zakochani. W pracy
Jest to najkrótsza ze wszystkich zebranych w albumie opowieści (nawet nie została przypisana do zeszytu Action Comics) i moim zdaniem najbardziej blado wypadła. Nie jest to w żadnym wypadku słaba historia, ale po prostu nie wyróżnia się na tle innych. Jej fabuła, napisana przez Rainbow Rowell, skupia się na ukazaniu relacji Clarka Kenta z Lois Lane, zmuszonych do poradzenia sobie z kłótnią, jaka miała swoje korzenie w ich wspólnej pracy w „Daily Planet”. Lois z trudem radzi sobie z presją awansu na redaktorkę naczelną i przy tym podejmuje decyzję, która wywołała mieszane uczucia u głównego bohatera, z czym będzie musiała sobie poradzić tytułowa para. Mimo że jestem wielkim fanem relacji Clarka i Lois, to akurat ta interpretacja nie przypadła mi do gustu,
a w połączeniu z niezbyt angażującą fabułą (na której rozwinięcie i tak było dość mało miejsca)
i zwyczajnie poprawnymi rysunkami Ciana Tormeya z tej historii wyszedł jedynie marginalny przerywnik.
Siła wyższa (Action Comics #1082-1084)
W tej trzyzeszytowej przygodzie autorstwa Johna Ridleya i Inakiego Mirandy Superman mierzy się z o wiele mniej znanymi antagonistami i zajmuje się tematem jednego ze zrehabilitowanych złoczyńców, który wrócił na złą drogę. Clark Kent trafnie kieruje się swoją intuicją i odkrywa temat, sięgający daleko poza tylko jednego pozbawionego nadziei na przyszłość byłego bandyty. Choć sama fabuła i kreska są po prostu niezłymi elementami komiksu, tak przedstawienie ideałów Człowieka ze Stali uznaję za szczególnie ciekawe. Bowiem Kal-El jest w pewnym momencie przyparty do ściany i rozdarty pomiędzy wyborem albo prawdy, albo sprawiedliwości – czegoś, co wcześniej wydawało się nieodłączną parą. Pomimo tego, że to dość prosta historia o relacji ojca
z córką i poczuciu przygnębienia, pozytywnie mnie zaskoczyła, tym bardziej gdy główny bohater zaczął odkrywać kolejne tajemnice w swoim dziennikarskim śledztwie. Patrząc na fakt, że Supergwiazdy mają być tomem, który prezentuje kwintesencję Supermana, myślę, że te trzy numery stanowią interesujące rozwinięcie tego bohatera i zasługują na miejsce w omawianym albumie. Jedyną w tym przypadku wadą dla nowego czytelnika może być postać stojącego za wszystkim głównego antagonisty, który zdaje się być zakulisowo powiązany z innymi występującymi postaciami. Niestety komiks nie daje nam należytego kontekstu, przez co nawet ja nie wiedziałem do końca, jakie relacje łączą herosa z tym złoczyńcą.
Samotność (Action Comics #1085-1086)
Ostatnia z zawartych w tej pozycji opowieści została stworzona przez G. Willowa Wilsona i Gavina Guidry’ego. Po tym jak Perry White przydziela Lois nowy temat, z którym może poradzić sobie tylko ona, kobieta oddaje Clarkowi do dokończenia swój przerwany artykuł o stacji badawczej na Arktyce, gdzie para naukowców jest sabotowana przez tajemniczego wroga. Bohater pakuje walizki, udaje się na Grenlandię i rozpoczyna swoje śledztwo, zarówno jako Clark Kent, jak
i Człowiek ze Stali. Szybko odkrywa, że za wszystkim stoi nie człowiek, ale mechaniczna istota – superzłoczyńca Kilg%ore, który planuje wprowadzić w życie swój plan. Motywacje antagonisty nie są jakoś bardzo odkrywcze ani szczególnie rozwinięte, ale walka Supermana jako przedstawiciela ludzkości i człowieczeństwa z maszyną reprezentującą niebezpieczny rozwój sztucznej inteligencji wyszła całkiem ładnie. Dodatkowo klimatowi historii pomogła bardzo przyjemna, utrzymana
w biało-niebieskich kolorach kreska Guidry’ego, który w tych dwóch numerach podarował bohaterowi zacny śnieżny kostium, świetnie prezentujący się na kartach komiksu. Jednak moim zastrzeżeniem jest to, że tematy samotności i zmęczenia, które zapowiadał tytuł opowieści praktycznie nie zostały rozwinięte, a właściwie ledwo wprowadzone. Z Samotności wyszła naprawdę przyjemna historia, która sprawiła mi całkiem dużą frajdę podczas czytania, ale przyznam, że po skończeniu jej tytuł mnie zdziwił.

Czy Superman Action Comics: Supergwiazdy jest dobrym komiksem na start dla nowego czytelnika? Ja wciąż poleciłbym na początek Birthright, Na wszystkie pory roku czy pierwsze sześć numerów runu Byrne’a z lat 80., ale trzeba przyznać, że omawiany album spełnia swoje zadanie bardzo dobrze! Jeśli ktoś wolałby zacząć od współczesnych przygód Ostatniego Syna Kryptona, aby jak najlepiej wejść w klimat jego najnowszych komiksowych serii, to Supergwiazdy będą w tym przypadku jak najbardziej dobrym wyborem. Co do bardziej obeznanych z tym bohaterem fanów, osobiście podczas czytania bawiłem się naprawdę nieźle, więc myślę, że omawiany przeze mnie tom sprawdzi się również u innych czytelników, którzy szukają pozycji twórczo zróżnicowanej, ale zgodnej co do ideałów i sposobu przedstawienia postaci Człowieka ze Stali.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Jason Aaron, Gail Simone, John Ridley, G. Willow Wilson
Ilustrator: John Timms, Eddy Barrows, Cian Tormey, Miranda Inaki
Tłumacz: Jakub Syty
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328173378
Liczba stron: 336
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 11 marca 2026 roku.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Oficyna nie miała wpływu na moją ocenę.

Jedna odpowiedź na “Superman Action Comics: Supergwiazdy”