Po evencie Mroczny Kryzys na Nieskończonych Ziemiach drużyna Tytanów miała za zadanie na jakiś czas przejąć rolę Ligi Sprawiedliwości i stać się głównym zespołem superbohaterów w uniwersum DC. Za przedstawienie nowych przygód tej grupy odpowiada jeden z najpopularniejszych współczesnych scenarzystów komiksu – Tom Taylor. Swoją opowieść rozpoczął w dosadny sposób, ponieważ po pierwszych pięciu zeszytach serii Tytanów twórca napisał wydarzenie o nazwie Świat Bestii, obejmujące skalą cały świat DC. W tym momencie dochodzimy do trzeciego albumu Tytanów, który jest po dość nierównym, dwutomowym evencie rozdziałem kończącym run Taylora. Dodatkowo Mroczna królowa pełni również funkcję jednego z trzech najważniejszych tie-inów do kolejnego ważnego crossovera tego wydawnictwa pod tytułem Władza absolutna. Czy omawiany tom podołał zadaniu zarówno pod względem przygotowania fundamentów pod kolejny event, jak i spełnienia funkcji zwieńczenia tej serii?

Fabuła ostatniego albumu Tytanów skupia się na podbudowanym już od początku runu wątku Raven, której nikczemna strona charakteru uwolniła się ze świadomości i zawładnęła bohaterką. Głównym celem antagonistki, do którego będzie dążyć za pomocą rozmaitych intryg i sojuszów, jest korona, która pozwala uwolnić drzemiące w posiadanych przez nią mocach zło i ogłosić się Mroczną królową – zagrożeniem na skalę całego uniwersum DC. W tym samym czasie Tytanom nie odpuszcza Amanda Waller, która działa na łamach całej tej serii. Jest coraz bliżej ukończenia swojego wielkiego planu – zaprezentuje go już w marcu we Władzy absolutnej – który w trzecim tomie urozmaica o kolejne próby zaszkodzenia superbohaterom. Oba te wątki zostały bardzo dobrze połączone, jednak pierwszy z nich, mimo odgrywania większej roli w komiksie, wypadł trochę gorzej.
Motyw Mrocznej królowej zmaga się z wieloma lukami w storytellingu. Scenarzysta niestety nie wytłumaczył takich podstaw, jak sposób skompletowania kryształów korony, ani nie zaprezentował czytelnikom więcej szczegółów na temat planu złej części osobowości Raven,
a plan wydaje się bardzo ogólnikowy i przez to jest mało prawdopodobne, aby się powiódł. Dodatkowo, aby pokazać zagrożenie ze strony antagonistki, w historii pojawiają się bohaterowie
z dużym autorytetem w świecie DC, jak na przykład królowa Hera. Jednak przedstawiona przez nich ekspozycja raczej nie jest poparta czynami złoczyńcy, a żeby pokazać siłę fizyczną Raven Taylor musi sięgnąć po pojawiającego się na łamach kilku stron Supermana czy Marsjańskiego Łowcę, których jedynym celem jest dostanie szybkiego łomotu od bohaterki, która jest głównym zagrożeniem w tej opowieści. Pokazania skali mocy Mrocznej królowej nie można zaliczyć do pozytywnych cech tego albumu, jednak mimo tego uważam, że da się w nim znaleźć więcej plusów aniżeli minusów.

Interesująco wypadł konflikt osobowości antagonistki, która w swoich działaniach przez cały czas trwania historii waha się pod naporem swojej podświadomej natury. Inni bohaterowie również nieźle się rozwinęli, co było spowodowane skutkami wydarzeń ze Świata Bestii oraz wywołaniem podejrzeń w szeregach Tytanów z powodu zachowania Raven. Beast Boy bardzo ciekawie zmaga się z nienawiścią ludzi, którzy się go boją, Wonder Girl zostaje wplątana w krótki, aczkolwiek istotny wątek jej fanki, zmanipulowanej przez Amandę Waller, a Nightwing nie zawodzi jako przywódca i w zaskakująco sprytny sposób bierze górę nad główną antagonistką. Jeśli chodzi
o pozostałych członków drużyny, to Tempest i Starfire otrzymali swoje wątki w drugim tomie serii, Flash z powodu runu Spurriera jest w kilku miejscach nieobecny w zespole (a kiedy już w nim jest, to pełni przyjemną drugorzędną rolę). Jednak ku mojemu zdziwieniu Taylor nie poświęcił większej uwagi Cyborgowi, który dzięki swojej dużej mocy technologicznej (popartej dobrymi argumentami ze względu na jego połączenie z technologią Apokolips) pełni bardziej rolę game changera niż pełnoprawnego bohatera. Szkoda, że scenarzysta nie położył większego nacisku na rozwinięcie charakteru tej postaci, bo Victor Stone miał na to zdecydowanie duży potencjał.

Jeśli miałbym podsumować fabułę Mrocznej królowej, to uznałbym ten tom za dosyć nierówny, ale mimo wszystko niezły komiks superbohaterski i myślę, że można tak określić całą tę serię. Bowiem run Taylora wyróżnia wiele ciekawych pomysłów, jak chociażby poświęcenie większej uwagi zespołu na walkę z zagrożeniami klimatycznymi i meteorologicznymi czy rozpowszechnianie ekologii, ale po pierwszym tomie tematy te zostają zredukowane do formy tymczasowych wyzwań dla drużyny. Od tego momentu twórca zaczyna się skupiać na eskalowaniu opowieści do wydarzenia na pełną skalę uniwersum, a pomimo dobrego rozpisania większości wątków czytelnik zostaje przytłoczony jednym z wielu kolejnych wielkich eventów czy starć
z nowym potężnym zagrożeniem, a te cechują się zarówno ciekawymi, jak i trochę rozczarowującymi finałami wątków. Dla przykładu ostateczna walka z głównym złoczyńcą albumu, która rozwiązała budowane przez znaczącą część serii motywy, wydawała mi się nieco zbyt przyspieszona, a przez to bardziej chaotyczna niż epicka. A z drugiej strony poprowadzenie postaci Amandy Waller w Mrocznej królowej znów nie zawiodło – została przedstawiona jako bezwzględna, wręcz pozbawiona moralności antagonistka, która stopniowo realizuje swój tajemniczy plan. Właśnie jej wątek należy do jednych z najbardziej interesujących cech runu Taylora, a do tego jej działania z Tytanów stanowią istotną podbudowę do Władzy absolutnej, czyli wydarzenia, które zamyka erę Dawn of DC i stanowi pomost dla linii DC All In.
W przeciwieństwie do poprzednich dwóch tytułów z tej serii, w których występy gościnne zaliczyło wielu rysowników, w trzecim tomie postawiono na mniejsze zróżnicowanie oprawy graficznej
i uważam to za dobrą decyzję. Za większość albumu odpowiada Lucas Meyer i to właśnie jego rysunki wyszły chyba najlepiej. Pozostałe prace wykonali Stephen Segovia oraz Daniele di Nicuolo – pierwszy z nich zaprezentował prawie tak samo dobry styl jak Meyer, a drugi wyróżnił się ilustracjami subtelnie czerpiącymi inspirację z japońskiego stylu, lecz trafnie dobranymi do fabuły w tworzonym przez niego zeszycie.

Dla kogo jest seria Tytani? Myślę, że run Taylora powinien przeczytać każdy, kto chce być na bieżąco z ważnymi wydarzeniami w świecie DC, ponieważ nie da się zaprzeczyć, że jest to obecnie jedna z najważniejszych pozycji dla tego uniwersum wydawana przez Egmont. Również osoby, które są fanami członków zespołu, a także czytelnicy chętni ich poznać, z pewnością docenią większość wątków tych bohaterów, dzięki świetnemu przedstawieniu postaci i relacji między nimi – właśnie z tego Taylor jest znany i to wychodzi mu szczególnie dobrze. Jeśli znajdą się fani serialu animowanego z 2003 roku, to akurat trzeci tom nawiązuje swoim klimatem i częściowo również fabułą do tej popularnej kreskówki. Szczególnie nie można nie zauważyć znaczącej inspiracji twórców Mrocznej królowej finałem czwartego sezonu tej animacji, co także uznaję za atut.
W odpowiedzi na pytanie ze wstępu trzeci album Tytanów jest całkiem niezłym komiksem, poprawnym finałem runu (co ciekawe, ostateczna konfrontacja z Waller spodobała mi się nawet bardziej niż końcowy pojedynek, głównie dzięki zwięzłemu, ale i treściwemu pokazaniu kompetencji drużyny jako zastępców Ligi) oraz, co istotne, bardzo dobrym i przydatnym fundamentem eventu Władza absolutna, w którym poznamy dalsze losy uniwersum DC.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Tom Taylor
Ilustrator: Lucas Meyer, Stephen Segovia, Daniele Di Nicuolo
Tłumacz: Paulina Walenia
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328173309
Liczba stron: 184
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 21 stycznia 2026 roku.
Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Oficyna nie miała wpływu na moją ocenę.

Jedna odpowiedź na “Tytani. Tom 3. Mroczna królowa”