Któż z nas nie słyszał o Asteriksie i Obeliksie?! No kto?! Ta dwójka przezabawnych Galów jest dla wielu dorosłych jak i dzieci symbolem dobrej zabawy. Komiksy, animacje, filmy, a nawet gry – możliwości śledzenia przygód bohaterów wymyślonych przez René Goscinnego, a zilustrowanych przez Alberto Uderzo jest wiele.
Moją przygodę z twórczością Gościnnego zacząłem w szkole podstawowej, miałem wtedy bzika na punkcie czytania książek. Przynajmniej raz w tygodniu odwiedziłam albo szkolną, albo publiczną bibliotekę znajdującą się w miejscowości, z której pochodzę. To właśnie w tym drugim miejscu zapoznawałem się z kupką komiksów, które można było jedynie czytać na miejscu. ”Szninkiel”, „Thorgal”, „Doman”, „Historia wyssana z sopla lodu”, „Ekspedycja” – to tytuły, które pamiętam do dzisiaj, gdyż wertowałem je wielokrotnie przez lata mojej młodości. Czasem wertuję je i dzisiaj, podczas wieczorów, gdy nie mam ochoty na konkretną opowieść obrazkową.
Nie zabrakło w tym gronie przygód Asteriksa i Obeliksa, które wraz z „Latającym Cyrkiem Monty Pythona” oraz twórczością Tadeusza Baranowskiego ukształtowały moje poczucie humoru. Uwielbiałem zaczytywać się w zwariowanych przygodach Galów, śmiałem się do rozpuku podczas ich kolejnych potyczek z Rzymianami, a przede wszystkim z charakterystycznych slapstickowych dowcipów Goscinnego i Uderzo. Do dzisiaj pamiętam mega śmieszny kadr, gdy Rzymianom rosną w zastraszającym tempie włosy, a bohaterowie mówią, żeby nie dzielić włosa na czworo 😉 Co więcej, fabuły z udziałem Asterixa i Obeliksa zawsze mnie wciągały na całego i pomimo powtarzalnego schematu, zawsze intrygowały niuansami w nich ukrytymi.
René Goscinny to autor kilku innych dzieł, które zasługują na wspomnienie – Lucky Luke, Mikołajek, w których przypadku równie dobrze mogę zadać to samo pytanie, co na wstępie tego wpisu. To jeden z tych twórców, w stosunku do którego bez wahania można przypiąć łatkę osoby odpowiedzialnej za evergreeny, które będą zapewne bawiły nas przez kolejne dziesięciolecia.
PS. Tak, jak sugeruje nazwisko, Goscinny na polskie korzenie – jego rodzice wyemigrowali z Polski do Francji.
PPS A Wy jak wspominacie twórczość Goscinnego?
