Tegoroczny wrzesień był emocjonującym miesiącem nie tylko dla fanów komiksu za sprawą wyczekiwanej kolejnej edycji MFKiG, ale również dla całego uniwersum DC. To właśnie w tym miesiącu Egmont postanowił wydać drugi tom serii Tytani. Świat bestii, który zbiera drugą
i ostatnią część wielkiego eventu Beast World. Jak wypadł finał najnowszego komiksowego wydarzenia od DC i czy przyniósł satysfakcjonujące zamknięcie wszystkich wątków?

Drugi album Tytanów Toma Taylora mogę śmiało porównać do drugiego tomu Pingwina Toma Kinga. W przypadku obu tych pozycji ich pierwszy tytuł pełnił funkcję podbudowy oraz „rozstawienia szachownicy” dla dalszych wydarzeń. Z kolei ich kontynuacje są już jazdą bez trzymanki oraz tym, co najlepsze w przypadku tych runów, tym, na co podczas czytania czekało się najbardziej. Tak więc omawiany tom spełnił się w roli wielkiego finału znakomicie. Po impasie,
w jakim znaleźli się bohaterowie pod koniec pierwszego albumu, akcja nabrała znacznego tempa, a obserwowanie poczynań herosów było naprawdę interesujące. Taylor zaserwował nam intrygujące zwroty akcji, które dotyczą pewnych dwóch antagonistów eventu, kreatywne przemiany kolejnych superbohaterów w dzikie bestie oraz – w swoim stylu – świetny rozwój postaci i relacji między członkami drużyny, a także kilka ważnych moralnych rozterek, związanych z coraz prężniej rozwijającym się wielkim planem Amandy Waller. Co istotne, uważam że scenarzysta świetnie poradził sobie z pokazaniem Tytanów jako zastępców Ligi Sprawiedliwości, próbujących poradzić sobie w obliczu globalnego kryzysu, którego zażegnanie spoczywa na ich barkach.

Najbardziej rozpoznawalnym aspektem historii autorstwa Taylora jest to, jak umiejętnie opisuje przedstawionych bohaterów i buduje wokół nich fabułę. Tytani są tego kolejnym przykładem, ponieważ tak jak w pierwszym tomie serii, postacie poszczególnym herosów błyszczą na kartach komiksu. Członkowie tytułowej drużyny mają wiele momentów do wykazania się
i zaprezentowania swoich charakterów oraz ciekawych supermocy (choć w tej pozycji zabrakło mi poświęcenia trochę więcej uwagi Flashowi i Cyborgowi, którzy przewijają się w niektórych momentach bardziej jako osoby potrzebne do wykonania danego zadania niż pełnoprawni bohaterowie z własnymi wątkami). Nightwing świetnie sprawdza się jako charyzmatyczny, a także empatyczny lider drużyny, który stoi na wysokości zadania. Jego współpraca z Detektywem Chimpem (którego pojawienie się było dla mnie zaskoczeniem, ale jak najbardziej mile widzianym, bo jest to jedna z ciekawszych postaci DC), krótka, ale świetnie rozegrana walka z Peacemakerem czy konfrontacja z Amandą Waller wyszły naprawdę fenomenalnie. Charakter Raven został rewelacyjnie rozwinięty, a jej rozterki moralne i uczuciowe zyskały wiele głębi
i doprowadziły do interesującego zwrotu akcji. Donna Troy w przeciwieństwie do tomu pierwszego otrzymała więcej możliwości na wykazanie się zarówno swoją potęgą, jak i wsparciem dla zrozpaczonej po przemianie Beast Boya w Nekrogwiazdę Raven. Niespodziewanie najbardziej przypadła mi do gustu postać Starfire, której wątek w dwóch zeszytach o dzieciństwie na Tamaranie, zniewoleniu i wolności okazał się świetnym motywem z jeszcze lepszym małym, ale dosadnym „pay-offem” dla tej bohaterki.
Co do innych, bardziej pobocznych herosów, moim zdaniem najlepiej wypadli Batman w postaci wilkołaka oraz syn Supermana, Jon Kent. W tej nietypowej wersji Mrocznego Rycerza scenarzysta uchwycił siłę woli bohatera, który mimo przemiany w oszołomione, dzikie zwierzę potrafił zapanować nad swoimi prymitywnymi instynktami, zapobiegał krzywdzeniu niewinnych, a nawet ratował mieszkańców Gotham przed Killer Crokiem. Jeśli chodzi o młodego Supermana, to wraz
z każdym pojawieniem jego nowe, niebieskie supermoce wywierały duże wrażenie i świetnie sprawdzały się w walce z bestiami, co możemy zawdzięczać bardzo dobrej kresce komiksu, której oceną zajmę się trochę później.
Drugi album Tytanów zawiera aż trzech większych antagonistów, z czego dwoje z nich – Amanda Waller i Doktor Hate – wypadli fantastycznie. Ich intrygi i plany oraz związane z nimi niebezpieczeństwo solidnie wybrzmiało z przedstawionej historii. W kwestii trzeciego złoczyńcy, Brata Wieczność, widać że niestety Taylorowi nie wystarczyło na niego miejsca w już i tak lekko przepełnionej postaciami fabule. Finał jego wątku wyszedł całkiem zgrabnie, ale przed tym zakończeniem zabrakło bardziej konsekwentnej i lepiej rozłożonej w czasie podbudowy, przez co postać tego antagonisty nie wybrzmiała tak dosadnie jak dwoje pozostałych.
Uważam, że jedynym mankamentem, który dotyczy postaci, jest fakt, że potężni bohaterowie, tacy jak Superman, Wonder Woman, Green Lantern czy Shazam zostali zepchnięci na dalszy plan,
a niektórzy z nich pojawiają się dopiero pod koniec historii. Skupienie się na członkach tytułowej drużyny jest jak najbardziej właściwym wyborem, ale nie w przypadku eventu na skalę światową, gdzie najsilniejsi herosi powinni być widoczni i skutecznie wykorzystywać swoje ponadprzeciętne – w porównaniu do innych superbohaterów – umiejętności, a nie pełnić funkcję tła przez większość opowieści.

Tak jak w przypadku pierwszego tomu, w jego kontynuacji również znajdziemy kilka dodatkowych zeszytów, powiązanych z głównym eventem. Antologiczne numery z serii Beast World Tour były raczej niepotrzebnymi i nic niewnoszącymi zapychaczami, natomiast w tym albumie… jest tak samo. Tyle że na szczęście w porównaniu do poprzednika jest ich o wiele mniej. Myślę, że oprócz otwierającego tę pozycję bardzo dobrego tytułu z Nightwingiem i wilkołakiem Batmanem, inne historie można śmiało pominąć, ponieważ nie są zbyt istotne fabularnie. Wśród nich mogę wyróżnić jedynie całkiem przyjemną opowieść Dana Jurgensa o przemianie Jimmy’ego Olsena w wielkiego potwora, która nawiązuje do komiksu Superman’s Pal, Jimmy Olsen #53 z 1961 roku. Oprócz tego otrzymaliśmy również materiały ze 109. zeszytu i pełny 110. zeszyt Nightwinga Taylora, w którym Dick Grayson wraz z Jonem Kentem wyruszył na poszukiwanie zaginionego Robina (Damiana Wayne’a) w postaci kota. Wyszedł z tego niezły, niedługi tie-in, który z ciekawości można przeczytać.
Bez brania pod uwagę różnorodnych rysunkowo dodatków za ilustracje zawarte w niniejszej pozycji odpowiadają: Lucas Meyer, Travis Moore, Ivan Reis i Eduardo Pansica. Moim zdaniem każdy z nich wykonał bardzo ładne prace, chociaż chyba najbardziej wyróżnili się Moore ze swoją barwną i estetyczną kreską oraz Reis – odpowiedzialny za świetne ukazanie dynamicznych bitew
z finału komiksu.

Drugi tom z serii Tytani. Świat bestii po raz kolejny spełnia oczekiwania, ponieważ zawiera bardzo dobrą historię z satysfakcjonującym – choć otwartym na trzeci album – zakończeniem. Autorzy pomimo paru potknięć nie zawiedli, dzięki czemu dostaliśmy świetnie napisane postaci
i interesującą fabułę, dopełnioną przyjemnymi rysunkami. Tytuł uznaję za jak najbardziej udaną kontynuację, która nawet przewyższyła swojego poprzednika i jest naprawdę solidną opowieścią ze współczesnego uniwersum DC.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Tom Taylor
Ilustrator: Ivan Reis, Travis Moore, Lucas Meyer
Tłumacz: Paulina Walenia
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328173095
Liczba stron: 252
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 10 września 2025 roku.
Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Oficyna nie miała wpływu na moją ocenę.

Jedna odpowiedź na “Tytani. Tom 2. Świat Bestii”