Wielu z Was może zadziwić fakt, że aż sześciu scenarzystów jest wymienionych jako twórcy drugiego tomu Action Comics. Powód ku temu jest prosty – to zbiór siedmiu historii, które albo odnoszą się do bieżącej sytuacji rodu El, albo eventów w Uniwersum DC oraz po prostu przedstawiają, co się dzieje u niektórych bohaterów. W swojej konstrukcji Do piekła i z powrotem przypomina antologie, które mają swoje zalety i wady. Czy czytelnicy dostrzegą je i tutaj?

Zaczyna się całkiem nieźle, bo Action Comics Presents: Doomsday Special #1 to popis możliwości Dana Wattersa jako scenarzysty oraz Eddy’ego Garrowsa jako twórcy ilustracji. Mamy tu wariację na temat lore Supermana, gdzie Watters wykorzystuje Doomsdaya do opowiedzenia o piekle wprost z Uniwersum DC. Ciężar historii leży na barkach Kary i Marsjańskiego Łowcy Ludzi, co pozwala na inne spojrzenie na najtrudniejszego złoczyńcę, z którym mierzył się Kal-El, odpowiedzialnego między innym innymi za jego śmierć. Jest to również bezpośrednie nawiązanie do Planety Łazarza, czyli eventu traktującego o rodzinie Ra’s al Ghula. Pozwala to na ciekawe poprowadzenie jednego z wątków w zupełnie niespodziewanym kierunku. Całość czyta się z wypiekami na twarzy i to nie tylko ze względu na obecność piekielnych ogni. Co więcej, realistyczne rysunki Ebera Ferriera z intrygującym cieniowaniem sprawiają, że ten special zostaje w pamięci na dłużej i ma się ochotę na kontynuację lektury komiksu w wykonaniu tych samych twórców.

Kolejna dłuższa opowieść to Tajna tożsamość Gene’a Luena Yanga, traktująca o chińskim Supermanie. Ostatnie tomy Action Comics i Supermana pokazują nam, jak dynamicznie rozrasta się ród El. Z historii dowiadujemy się, co musiało się stać, żeby Kenan dołączył do rodu. Z pozoru prosta fabuła jest przesiąknięta niuansami, która nadaje mieszkańcowi Chin tak wymaganej przez wielu fanów głębi charakteru. Jeśli chodzi o rysunki, to przypominają dokonania amerykańskich twórców z lat 90. XX wieku. Z pewnością da się dostrzec silnie rysujące się emocje na twarzach postaci oraz muskuły prężone pod spandeksem w trakcie dynamicznych potyczek.

Ostatnia z większych objętościowo historii to Koszmar na jawie, która nawiązuje do eventu Batman. Nocne koszmary. Ma typową dla tie-inów budowę, z której dowiadujemy się, co porabiają inni bohaterowie, podczas gdy ci najbardziej zaangażowani piorą w tle głównego złoczyńcę. Action Comics skupia się na perypetiach najmłodszych i nastoletnich członków rodu El, którzy w snach widzą swoje najgorsze obawy. Koszmar na jawie jest poprawnie skonstruowany, można powiedzieć, że to dzięki rzemieślniczej robocie Philipa Kennedy’ego Johnsona, któremu zlecono zadanie uzupełniania pewnych luk. O wiele bardziej przekonująco wypadają kadry wypełnione pracami Mico Suayana i Fico Ossio, którzy wiedzą, czym są mroczne opowieści. Duże ilości czerni, momentami sprawiająca upiorne wrażenie kreska zapewniają ponury klimat, który od czasu do czasu wywołuje ciarki na plecach.

Pozostałe cztery fabuły można śmiało określić jako comic relief. No bo jak inaczej nazwać miłosne schadzki dwóch par, dzikie zabawy dzieci czy prężenie muskułów jednego z mniej znanych w Polsce bohaterów. Zdaję sobie sprawę, że twórcy celowo próbowali rozładować napięcie nagromadzone w trakcie ważnych wydarzeń i dać bohaterom chwilę wytchnienia. Zapewne te opowieści podzielą fanów na tych, którzy przewertują je szybko w poszukiwaniu bardziej atrakcyjnych historii, oraz na tych, którzy po prostu zrelaksują się lekkimi i prostymi przygodami rodu El. Graficznie jest tu poprawnie, nie ma ani większych zachwytów, ani powodów do narzekania.

Superman Action Comics. Tom 2. Do piekła i z powrotem to zbiór postrzegany przeze mnie jako gratka przeznaczona dla fanów zbierania każdej kolekcji, która się ukazuje, bez zwracania szczególnej uwagi na różne detale. Kolejne zeszyty serii Superman Action Comics dają nam wgląd w życie codzienne rodu El: udział w wielkich wydarzeniach, romanse z innymi bohaterami czy dzikie zabawy najmłodszych. Z jednej strony widać tu cały ludzki pierwiastek tych niezwykłych postaci, ale z drugiej strony czytelników, którzy pragną nieustannej akcji, może to rozczarować. W kwestii rysunków jest ogólnie mówiąc dobrze. Sporo rysowników prezentuje tu ciekawe prace i mogą one zainteresować swoim wykonaniem wielu z Was.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Dan Watters, Gene Luen Yang, Phillip Kennedy Johnson, Magdalene Visaggio, Dan Parent
Ilustrator: Eddy Barrows, Mico Suayan, Viktor Bogdanovic
Tłumacz: Jakub Syty
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328173040
Liczba stron: 156
Wymiary: 16.7 x 25.5 cm
Data premiery: 13 sierpnia 2025 roku
Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię.
