Pod tytułem Conan z Cymerii skrywa się francuska seria komiksów wydawana przez oficynę Glénat. Fanów poinformowano o planie wydania adaptacji dziewiętnastu opowiadań Roberta E. Howarda, z czego aktualnie dostępnych jest czternaście. Za polską wersję odpowiada wydawnictwo Labrum, dzięki któremu ukazują się wersje zbiorcze. Dotychczas składały się one z trzech krótszych tomów, lecz żeby nie czekać zbyt długo na kolejne, Labrum opublikowało Conana z Cymerii. Tom 5, który składa się tylko z dwóch historii: Pełzający cień oraz Czarny nieznajomy.

Wielu z Was może uznać, że dobór historii do Conana z Cymerii w tomie 5. jest nader ciekawy. Mamy tu dwa skrajne przypadki twórczości Roberta E. Howarda. Pełzający cień to generyczna opowieść o mięśniaku ratującym niewiastę z opresji. Autor wielokrotnie był proszony przez magazyny, w których chciał publikować swoje utwory, aby przygotował właśnie takie klisze. Skutkowało to wysoką sprzedażą, w czym pomagały dedykowane okładki, na których postać kobiety koniecznie musiała epatować nagością. Christophe Bec w swojej wersji wiernie oddaje niuanse prozy Amerykanina i nie rezygnuje przy tym z wielu szczegółów zawartych w książce. Tempo akcji w komiksowym Pełzającym cieniu jest powolne, czasem przerywane nagłymi atakami złoczyńców czy też finalną konfrontacją z „potworem odcinka”.

Za ilustracje w Pełzającym cieniu odpowiada Stevan Subic. Jego kreska jest dziwaczna, w rezultacie tworzy miks bezwzględności i tajemniczości niedostępnej krainy. Ten typ rysunków sprawia, że obawiamy się każdej kreski, bo za chwilę może okazać się potworem polującym na bohaterów historii. Polecam przyjrzeć się każdemu z kształtów przez kilka sekund, być może na własną rękę odkryjecie wszechobecne, czające się zło. Co więcej, efekt grozy podbija ograniczona i mroczna paleta barw Giulii Brusco i jasno daje nam do zrozumienia, gdzie możemy czuć się pewniej, a gdzie demony pojawiają się w całej swojej okazałości.

Jeśli chodzi o Czarnego nieznajomego, jest to wynik ambicji Roberta E. Howarda, który chciał napisać złożoną opowieść. Ciekawostką jest to, że jest to historia o Conanie z jego znikomym udziałem. Ba! Realia, w których rozgrywa się większość Czarnego nieznajomego, są zupełnie inne niż w znakomitej większości innych dzieł Howarda. Wytrącenie czytelników z hyboryjskiej strefy komfortu oraz postawienie Conana w cieniu sprawia, że skupiamy się na innych aspektach opowiadania i dzięki temu odkrywamy niesamowitą liczbę odniesień do dzieł znanych Robertowi E. Howardowi. Co więcej, przekład Czarnego nieznajomego Jeana-Luca Masbou na język komiksu kontynuuje ideę autora prozy i daje czytelnikom sposobność do chłonięcia każdego ze szczegółów dzieła amerykańskiego twórcy. Rysunki również zostały przygotowane przez Jeana-Luca, który operuje klasyczną frankofońską kreską. Fani opowieści obrazkowych rodem z Francji i Belgii z lat 80. i 90. powinni być uradowani, kiedy zobaczą ilość detali oraz delikatne kolory przywodzące na myśl dawne, odręczne techniki.

Parę słów komentarza należy się również tekstom Patrice’a Louineta, który tym razem z kronikarską dokładnością relacjonuje zawiłości życia Roberta E. Howarda. Dowiemy się z nich między innymi o kolejnych kłopotach związanych ze sprzedażą opowiadań, utarczkach z wydawcami oraz planach napisania fabuły będącej czymś więcej niż spełnieniem marzeń przeciętnego mieszkańca płci męskiej w Stanach Zjednoczonych. Na szczęście Louinet nie wydaje żadnych opinii, więc o każdej z dwóch fabuł zawartych w Conanie z Cymerii w omawianym tomie 5. możemy wyrobić sobie samodzielne zdanie.

Śmiem twierdzić, że tom ten może spolaryzować wielu odbiorców. Z jednej strony dostajemy klasyczną opowieść o Conanie, a z drugiej próbę górnolotnego stylu Roberta E. Howarda. Co więcej, wydaje się, że zabieg ten mógł być celowy ze strony wydawnictwa Labrum, które chciało ukazać spektrum możliwości Howarda. Jedno jest pewne – warto mieć Pełzający cień oraz Czarnego nieznajomego na swojej półce, by wyrobić sobie własne zdanie, Przy okazji możemy się dobrze bawić podczas lektury jednej z wymienionych opowieści, a z drugiej strony możemy wytykać jej wady. Rozbieżne opinie mogą pojawić się także przy okazji oglądania paneli, bo te dwa różne style są niczym oliwa dolewana do ognia polaryzacji. Być może i tu spowodują, że obok Conana z Cymerii. Tom 5 nie będzie można przejść obojętnie.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Christophe Bec, Jean-Luc Masbou
Ilustrator: Stevan Subic, Jean-Luc Masbou
Wydawca: Labrum
Liczba stron: 132
Oprawa: twarda
Druk: kolor
EAN: 9788397367128
Data wydania: 28 maja 2025 roku.

Dziękuję wydawnictwu Labrum za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię.


Jedna odpowiedź na “Conan z Cymerii. Tom 5”