„Thunderbolts*” – spojlerowe omówienie filmu

Seanse kinowe Thunderbolts* już dobiegają końca, a na horyzoncie coraz wyraźniej widać zbliżającą się premierę Fantastycznej czwórki. Myślę, że zdecydowanie nadeszła pora na spojlerowe omówienie i podsumowanie najnowszej produkcji Marvel Studios.

http://www.marvelcinematicuniverse.fandom.com

Film nie należał do najbardziej wyczekiwanych przeze mnie kinowych projektów z powodu mało pomysłowego doboru postaci – w porównaniu z komiksowymi odpowiednikami i wciąż zmiennym poziomem dzieł MCU, z którym wiązał się przesyt przeciętnymi i/lub bazującymi na fan-service produkcjami. Pomimo faktu, że Thunderbolts* był pierwszym z projektów tworzonych na nowej taśmie produkcyjnej Marvela (od początku do końca pod nadzorem Kevina Feigego), przed seansem podszedłem do niego z bezpieczną dozą dystansu i dzięki takiej postawie… bardzo pozytywnie się zaskoczyłem! Ku mojej radości największym atutem filmu okazała się jego najważniejsza cecha, czyli bohaterowie. Bez dobrego skonstruowania postaci (a przynajmniej większości) i interesującego przedstawienia ich relacji – w czym również zasługa aktorów – drużynowa produkcja nie mogłaby się udać, a według mnie zdecydowanie udało się zrealizować te aspekty.

Mimo entuzjastycznej opinii na temat (anty)bohaterów filmu, nie mogę przejść obojętnie wobec faktu, że nie wszyscy zostali przedstawieni tak, jak moim zdaniem powinni. Najlepszym na to przykładem jest Taskmaster, czyli chyba najbardziej zmarnowana postać w historii MCU, zabita
w żałosny – jak na umiejętności i potencjał, jakie posiada – sposób. I to już na początku Thunderbolts*. Oprócz pierwszego aktu, Ghost również została dość słabo wykorzystana. Z powodu kiepskiego pokazania jej zdolności i braku nakreślenia charakteru tej bohaterki przez większość filmu pozostawała nijaka (nie licząc wspólnych interakcji z Johnem Walkerem). Szkoda, bo prezentowane przez nią moce są naprawdę kreatywne i mogły zostać lepiej ukazane.

Na szczęście z drugiej strony w Thunderbolts* dostaliśmy jedną z najlepiej napisanych
i poprowadzonych postaci z Sagi Mutiwersum MCU – Yelenę Belovą. Do tej pory pojawiła się jedynie w dwóch filmach i jednym serialu, ale droga, którą przeszła, jest naprawdę fenomenalna,
a ta produkcja jest wisienką na torcie jej historii. Zarówno scenariuszowo, jak i aktorsko, Florence Pugh zaprezentowała się rewelacyjnie, świetnie wpasowała się w rolę głównej bohaterki filmu.

Razem z Belovą w Thunderbolts* błyszczały fantastyczne postacie Johna Walkera i Red Guardiana, a każda ich scena i interakcja z innymi członkami drużyny była wprost fantastyczna. Bucky również został przedstawiony w duchu postaci i wspaniale odegrany przez Sebastiana Stana, ale jego rola była w tej produkcji dość ograniczona. Szkoda, bo myślę, że powinien otrzymać jakiś bardziej rozbudowany wątek.

http://www.marvelcinematicuniverse.fandom.com

Na końcu omówienia bohaterów filmu nie sposób pozytywnie nie wspomnieć o jego dwóch antagonistach – Valentinie Allegrze de Fontaine oraz zmanipulowanym przez nią Sentrym/Voidzie. Po raz kolejny muszę pochwalić to, z jaką autentycznością i kunsztem napisano i zagrano te postacie. Pozorna niewinność Boba powoli ustępuje pochłaniającemu go wewnętrznemu złu, które jest zlepkiem wszystkich jego traum z przeszłości. Ten wątek z pewnością zalicza się do jednego z lepiej zrealizowanych w projektach Marvela. No i The Void. Od dawna nie widziałem
w MCU lepiej zrealizowanego komentarza społecznego. Thunderbolts* świetnie podejmuje temat depresji, ukazuje drogę Yeleny wraz z Sentrym i jeszcze lepiej puentuje tę kwestię przez zachętę do walki z chorobą. Jest w tym filmie parę mocnych scen z mądrym przesłaniem, za które zdecydowanie można pochwalić reżysera.

Co jeszcze, oprócz wspaniałych postaci, oferuje Thunderbolts* (a raczej, jak niespodziewanie sugeruje zakończenie – New Avengers)? Naprawdę dobre sceny akcji (na największe wyróżnienie zasługuje scena w bunkrze i Bucky na motocyklu), poprawnie skonstruowaną – aczkolwiek czasami lekko chaotyczną i przewidywalną – fabułę oraz bardzo kreatywne sekwencje w The Void. Przede wszystkim jednak przyjemną opowieść o zespole złożonym z osób, które pomimo pozornie dzielących ich różnic, próbują wspólnie znaleźć cel w życiu.


Jest to jeden z zaledwie czterech filmów po Avengers: Endgame (pozostałe trzy to Spider-Man: Far from Home, Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings i Guardians of the Galaxy vol. 3), po których seansie wyszedłem niezwykle zadowolony. Liczę, że jest to znak, iż przyszłe produkcje MCU utrzymają albo – mam nadzieję – nawet przewyższą jakość, jaką oferuje ekranizacja tej drużyny. Już tego lata dostaniemy Fantastyczną Czwórkę, której zapowiedź otrzymaliśmy w scenie po napisach z New Avengers i znacznie podniosła oczekiwania widzów. Bez dwóch zdań będzie to ważna pozycja w uniwersum dla fanów, ale także dla studia – możliwe, że to zapowiedź tak wyczekiwanego powrotu do stabilnej formy projektów Marvel Studios.

Ocena końcowa: 8,5/10

Opublikowane przez Hubert Herdzik

Pasjonuję się pisaniem o dziełach związanych z popkulturą - w głównej mierze o komiksach i kinematografii. W wolnych chwilach czytam, oglądam filmy i seriale, tworzę autorskie scenariusze filmowe oraz zajmuje się kolekcjonerstwem. Kontakt: hubertherdzik@vp.pl

Jedna odpowiedź na “„Thunderbolts*” – spojlerowe omówienie filmu

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej