Wszystko zaczęło się od anime o tytule Blade Runner. Czarny lotos, nakręconego dla Crunchyroll oraz Adult Swim. Animacja ta była emitowana w USA od listopada 2021 do lutego 2022 roku i posiada jeden sezon, a w Polsce można ją obejrzeć na platformie streamingowej Amazon Prime. Blade Runner. Czarny lotos jest oparty na książce Czy androidy śnią o elektrycznych owcach? autorstwa Philipa K. Dicka, a akcja serii rozgrywa się w 2032 roku. Główną bohaterką jest tu replikantka (android trudny do odróżnienia od człowieka) o imieniu Elle.

W Blade Runner. Czarny lotos Elle ucieka od Niandera Wallace’a, swojego twórcy, i udaje się na pustynię. Trafia do industrialnej osady Fracktown, gdzie zostaje wciągnięta w spór pomiędzy dwoma grupami. Pomimo braku chęci powrotu do dawnego życia zabójczyni, Elle będzie musiała wybrać, czy pomóc jednej ze stron. Już sam zarys fabuły Blade Runner. Czarny lotos brzmi jak jedna z klisz popkulturowych, często wykorzystywanych również w komiksie (chociażby Thorgal). I te schematy widać w trakcie lektury. W swojej budowie Blade Runner. Czarny lotos jest wielce przewidywalny, a Nancy A. Collins nie postarała się, aby przygotować zaskakujące zakończenie, które mogłoby wnieść do jej dzieła powiew świeżości. Sama Elle nie przechodzi w opowieści żadnej przemiany, przemieszczając się po prostu z punktu A do B oraz walcząc. Do plusów można zaliczyć to, że akcja rozgrywa się sprawnie, bez zbędnych dłużyzn, a rozwój wydarzeń jest konsekwentny. Potyczki są przemyślane i pozwalają zobaczyć, jak replikantka efektownie walczy z ludźmi. Znane z książki i filmów dylematy moralne związane z traktowaniem replikantów i ich prawa do samostanowienia są tu obecne. Są one silną motywacją do działania głównej bohaterki.

Za rysunki w Blade Runner. Czarny lotos odpowiada Enid Balam, którego styl w ogóle nie przypomina tego znanego z oprawy graficznej anime. Kreskówkowe ilustracje posiadają mało detali. Budynki są chaotycznymi kształtami, na jednokolorowych tłach. Wnętrza prezentują się równie skromnie. Jeśli chodzi o wygląd postaci, jest on znośny jedynie na zbliżeniach, a z oddali bohaterowie przypominają pacynki. W kwestii znanego z książki klimatu postapokaliptycznego na Ziemi jest on tu ledwo zarysowany i mało wiarygodny. Otoczenie osad bardziej przywodzi na myśl miejsce akcji westernu, niż następstwa wojny nuklearnej.

Komiksową kontynuację anime Blade Runner. Czarny lotos można polecić jedynie osobom, które nie znają uniwersum Blade Runnera. Jest to dobry i rozrywkowy punkt startowy, a po nim należałoby sięgnąć po komiks Blade Runner 2019, czy też jego kontynuację Blade Runner 2039. Są to o wiele ciekawsze historie, lepiej narysowane, a przede wszystkim z protagonistką z krwi i kości. Pozostali mogą poczuć się znużeni wtórną fabułą i zbyt uproszczonymi rysunkami. Jeśli zaś nie czytaliście książkowego pierwowzoru, polecam sięgnąć po niego.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Nancy A. Collins
Ilustrator: Enid Balam
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
Typ oprawy: twarda
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328166806
Liczba stron: 112
Wymiary: 17.0×26.0cm
Data premiery: 19 czerwca 2024 roku.
Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię. A uniwersum Blade Runnera (to z Ash) ciekawie się rozwija.

Jedna odpowiedź na “Blade Runner. Czarny lotos. Tom 1. Zostawić LA ”