Drugiej połowie sezonu nie zmieniono założeń, twórcy ustawicznie rozwijają zaproponowane wątki. Dzięki temu zyskuje przede wszystkim postać Nicka Fury’ego, którego losy śledzi się z zapartym tchem. Zresztą ten odcinek bez wątpienia należy do niego oraz planu, którego stopniową realizację mogą oglądać widzowie.

Czwarty odcinek to początek rozliczania się Nicka z Gravikiem. Fury spotyka się ze swoją żoną, aby porozmawiać z nią po raz ostatni. Przy okazji następuje weryfikacja miłości, jaką do siebie żywią. Scena ta jest pełna emocji, napięcie jest niesamowicie wysokie. Do tego retrospekcje przypominające wydarzenia z przeszłości, tylko podsycają niezwykłe doznania płynące z interakcji obu postaci.

Dochodzi tu również do spotkania Nicka z Rhodeyem, które przypomina zabawę kotka z myszką. Obaj panowie doskonale wiedzą, na czym stoją, każdy próbuje wytrącić przeciwnika z równowagi. Nikomu się to nie udaje, co nie zmienia faktu, iż powoduje to pchnięcie wydarzeń do przodu. Ciekawych motywem jest bourbon, na który radzę zwrócić uwagę, gdyż został wykorzystany w odcinku dwukrotnie.

Na koniec odcinka widz jest świadkiem niesamowicie poprowadzonej akcji Gravika, która ma po raz kolejny skłócić Amerykanów i Rosjan. Emocje są równe wydarzeniom z pierwszego odcinka, nawet działania mają podobny przebieg. Ważnym elementem jest tu użycie mocy Groota przez naczelnego generała Skrulli, którą widzieliśmy w zapowiedzi serialu. Odbyło się to w nienachalny sposób, nie zepsuło klimatu serialu.

Kolejny odcinek oceniam jako bardzo dobry. Zawiera bowiem wszystkie elementy, które od niego oczekiwałem, podane w odpowiednich proporcjach. To cały czas powolny serial sensacyjno-szpiegowski, z kilkoma scenami akcji. Twórcy przygotowali intrygującą produkcję, która nadal obraca się w świecie superbohaterów, lecz skupia się na bardziej lokalnych wydarzeniach. Do tego zawiera dużą liczbę dobrze poprowadzonych scen rozmów bohaterów, posiadających takie samo napięcie jak najlepsze sceny akcji.
