Tajna inwazja. Odcinek 3

Tajna inwazja. Odcinek 3

Kolejny odcinek potwierdza to, co można było powiedzieć już wcześniej o tym serialu. Jest on niespiesznie rozwijany, kolejne wydarzenia rozgrywane są w spokojnym tempie, z chwilami przerwy na dynamiczne sceny akcji. A na koniec twórcy próbują zaskoczyć widza, kolejnymi scenami, pełnymi zaskakujących rozwiązań. 

Trzeci odcinek po raz wtóry wytrąca wiza ze strefy komfortu, nie pozwala czuć się pewnie z informacjami, które już posiada. Dostajemy tutaj trzy główne wątki, które skoncentrowane są duetach. Pierwszym z nim jest Nick Fury i jego tajemnicza żona, których zastajemy podczas śniadania oraz fragmentu retrospekcji z dawnych lat współpracy. Obie sceny są niezwykle emocjonujące, jednak postawione w zupełnie innym spektrum. Nie jest to łatwa relacja, która ma przed sobą jeszcze wiele ciekawego do opowiedzenia, zapewne podczas mocnych pogaduszek. 

Kolejny duet to Nick i Talos, którzy ponownie łączą siły. Podobnie jak w poprzedniej relacji jest tu gorąco, a za wszystko odpowiedzialny jest Fury, który zniknął, zostawiając bliskich za sobą. Nie dbał o nich przez wiele lat, co każdy mu wyrzuca w twarz, dając jasno do zrozumienia, iż był to błąd. W przypadku akurat tej relacji daje udzielić swoboda. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie mieli dużego bagażu doświadczeń za sobą. W końcu nikt nie ma czelności mówić do czarnoskórego bohatera w ten sposób. Co więcej, ich wspólne plany pokazują, jak wiele można zrobić w dwójkę, podczas gdy solo nie za bardzo im wychodzi. 

Finalny tandem to Gravik i G’iah w niezwykle trudnej sytuacji poszukiwanie kreta w organizacji terrorystycznej Skrulli. Atmosfera jest tu tak gęsta, iż można kroić ją siekierą. Szkoda, że nie pokuszono się o innych kandydatów mogących okazać się zdrajcami. W zasadzie od samego początku było wiadomo, o kogo chodzi. Dodatkowo na razie wychodzą same słabości nowego generała zmiennokształtnych, który posunie się dosłownie do wszystkiego, a jego żołnierze są tylko mięsem armatnim. Jego retoryka nie zakłada zmian, brnie do przodu niczym czołg. Absolutnie bez żadnej refleksji. 

Odcinek można ocenić jako dobry. Jest on po prostu kolejnym etapem w konsekwentnie budowanym świecie serialu, pełnym kameralnych scen. Jak na razie to powolne prowadzenie akcji podoba mi się, cieszę się, że nie dostałem kolejnego napchanego efektami obrazu. Działa to odprężająco, gdy oglądam te wątki, mając przeświadczenie, iż nikt nie robi ze mnie głupka. Każdy bohater posiada swoje zaplecze, jest stosownie umotywowany, choć często nadmiar negatywach emocji przesłanie działania.  Ewidentnie Gravik posiada ich nadmiar, co pokazuje w każdej ze scen, w której bierze udział. 

Patrząc w przyszłość, obawiam się spłaszczenia fabuły, ze względu na wprowadzenie wątku Super Skulli, którzy mogą sprawić, iż Tajna inwazja stanie się tylko efektowna Naprawdę byłoby szkoda tracić perełki przez ewentualną zmianę klimatu, tak wyróżniającego tę produkcję. Oby tak się nie stało. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej