Fantastyczna Czwórka zadebiutowała w komiksach Marvela w 1961 roku. Jest drużyną, która wskutek nieszczęśliwego wypadku w przestrzeni kosmicznej, została trwałe odmieniona, zyskując jednocześnie supermocne. Wspólnie postanawiają wykorzystywać je, by pomagać przed atakami złoczyńców oraz odkrywać niezliczone zagadki wszechświata.

Czwarty tom kolekcji Marvel Origins z udziałem tytułowej ekipy, którą zwie się również Pierwszą rodziną Marvela, wypełniony został starciami z dobrze znanymi wrogami z poprzednich odsłon. Na pierwszy rzut w dwuczęściowej historii dostajemy Doktor Dooma. To dawny kolega Reeda Richardsa, dowódcy Fantastycznej Czwórki. Uległ również nieszczęśliwemu wypadkowi, chodzi zakupy w zbroję i próbuje zdominować świat. FF już kilkakrotnie zmierzyła się z jego przerośniętymi ambicjami, pokazując mu, gdzie jest jego miejsce. Tym razem złoczyńca wcielił w życie makiawelistyczny plan, ale jego finału możecie tradycyjnie się domyślić. Na tym etapie opowieści Stana Lee cechował bajkowy schemat, w którym dobro zawsze pokonuje zło. Ciekawostką jest tu gościnny występ Ant-Mana, który miał promować swoje własne perypetie.

Dalsze przygody, to Skrulle w odwecie. Zmiennokształtni zielonolicy kosmici wrócili z idealnym planem na podbój Ziemi. Był to równocześnie debiut Super Skrulla. Postać ta wykorzystywała moce protagonistów, co w swoim założeniu miało ich pokonać. Starcia na pewno były efektowne, aczkolwiek zamiary skończyły się tradycyjnym powrotem na ojczystą planetę z podkulonym ogonem.

Największą atrakcją tomu jest specjalny coroczny zeszyt zwany Annnualem. Głównym przeciwnikiem był tu Namor, żyjący głównie we wodzie mutant. Odnalazł swoich atlantyckich rodaków, a następnie wspólnie zaatakowali ludzkość żyjąca na powierzchni celem władania nad nią. Zwiększona objętość pozwoliła na bardziej precyzyjne dopracowanie przygody. Lee wykorzystał to doskonale, używając dostępnej przestrzeni scenopisarskiej na opowiedzenie angażującej historii. Pomimo pozornego bajkowego zakończenia, niosła ono słodko-gorzką dolę antagonisty, który nie mógł znaleźć stałego miejsca na naszej planecie.

Na tym etapie pomysły Stana Lee wydają się dobrze przemyślane, ułożone we wypracowany schemat. Fantastyczna Czwórka mierzy się z kolejnymi wrogami, którzy zdążyli pojawić się w niektórych przypadkach już wielokrotnie. W zeszycie Annual #1 został zresztą zamieszczony dodatek opisujący pokrótce każdego z nich. Duży plus dla kolekcjonerów chcących mieć ich wszystkich w jednym miejscu. Poza wymyślnymi starciami ze złoczyńcami cały czas obecna jest rodzinna atmosfera wśród towarzyszy, który ulegają miłostkom, a także kłócą się nawet w najmniej spodziewanych momentach. Johnny i Ben nie mogą wprost przestać płatać sobie nawzajem figli, co czasem śmierzy, a momentami po prostu irytuje Sue i Reeda. Zresztą tak samo i mnie. Ma się wrażenie codwutygodniowej wizyty u rodziny z wszystkimi tego zaletami, jak i wadami.

Jack „Król” Kirby zawsze dowozi rysunki, nie inaczej jest i tutaj. W szczególności jego popisy można uświadczyć w dwukrotnie już wspomnianym Annualu, gdzie dał niezwykły pokaz potęgi wyobraźni. Jego wizja podwodnego miasta Atlantydów zachwyca kształtami nawiązującymi do morskich stworzeń, a także ogromem i przemyślanym układem ułożenia dnie. Nie od dziś wiadomo o jego skłonności do ilustrowania zdobyczy techniki, które były dla niego doskonałą okazją do zaprezentowania warsztatu.

Pomiędzy poszczególnymi rozdziałami uświadczyłem po raz kolejny tradycyjne dodatki, które małymi krokami przybliżają mi historię Marvela. Opowiadają o kolejnym postaciach, osobach, jak i ważnych wydarzeniach, które przypominają kronikę. Aczkolwiek podaną w bardzo skromnych racjach.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Stan Lee
Illustrator: Jack Kirby
Tłumacz: Jakub Jankowski
Korekta: Paweł Timofiejuk
Typ oprawy: twarda
Data premiery: 09.05.2023
Wydawca: Hachette
ISBN: 978-83-282-4632-4
Liczba stron: 144.
Ciągle aktualizowana lista tomów kolekcji wydanych w Polsce znajduje się TUTAJ

Jedna odpowiedź na “Fantastyczna Czwórka 4 (Marvel Origins – tom 9)”