Lex Luthor. Czarny pierścień. Tom 1 (Bohaterowie i Złoczyńcy DC – tom 19)

Niezwykle chętnie biorę się za czytanie takich historii, często mam dosyć jaskrawego superhero, gdzie zawsze wygrywa ten dobry. Z nieukrywaną radością sięgnąłem po dziewiętnasty tom Bohaterów i Złoczyńców DC, a tam na czele Action Comics nie kto inny jak naczelny wróg Supermana, Lex Luthor. Zaintrygowani? Bo ja tak! 

Paul Cornell wpadł na iście szatański pomysł, aby przez kilkanaście zeszytów pisać tylko i wyłącznie o Lexie. Supermana ani widu, ani słychu, więc mysz harcuje w najlepsze. Żeby lepiej nakreślić ramy czasowe, mamy 2010 roku, zakończył się event „Najczarniejsza noc”, a główny bohater tomu niezwykle ciepło wspomina władzę, jaką zaoferował mu Pomarańczowy pierścień, zaczyna więc szukać mocy, która zniknęła wraz z Czarnymi Pierścieniami. Muszę przyznać, że ambitny z niego facet, jak już walczyć to o najwyższe cele. W trakcie tej opowieści towarzyszy mu android Lois, wzorowany sami-wiecie-już-kim oraz paru zaufanych współpracowników. Jak na razie podróże odbywały się po globie ziemskim, a antagonistami antagonisty (fajnie to brzmi) są znane powszechnie postaci z Uniwersum DC Comics. Niekoniecznie z lore Supermana. 

Muszę przyznać, że nie spodziewałem się takiego rozwinięcia historii pisanej przez Cornella, gdyż skrzętnie zaplanował postać Luthora, powoli wprowadzając mnie w aktualną jego sytuację. Stopniowo zostały mi nakreślone kuluary jego umysłu, sposób myślenia, wytyczne, w jaki sposób może działać jego intelekt oraz jakie są jego możliwości. A jak się okazało, są niemałe, gdyż poszczególni wrogowie superbohaterów zostają w bardzo przebiegły sposób oszukani, co ostatecznie prowadzi do ich pokonania. Chociaż muszę przyznać, że pokochałem dialogi pomiędzy postaciami, które wydają się być o wiele bardziej naturalne niż częste patetyczne gadki, o nieustającym zwycięstwie dobra nad złem. Interakcje pomiędzy Lexem, a jego Lois są cudowne, dla nich warto przeczytać ten tom. No i oczywiście kolejny, gdy już się ukaże, choć nie wiadomo jeszcze kiedy. Trochę zaniepokojony byłem typowymi zabiegami dla superhero, gdzie leją się w mordę, ile wlezie. Na szczęście to, co wypływa z ust Lexa, daje dużo satysfakcji. Pojedynczy zeszyt Sekretnej Szóstki pod koniec, na pewno odstaje poziomem graficznym, scenariuszowo jest o poziom niżej, lecz pociągu rozpędzonej satysfakcji nie da się tak łatwo zatrzymać. 

Jak już jestem przy rysownikach, to należy wspomnieć, że Pete Woods, Cafu i Shen Chen bardzo postarali się, aby radocha z oglądania była jak najlepsza. Piękne cienie są tu narysowane, ciekaw jestem, jak tak ekipa dałaby radę przy bardziej dynamicznej serii. Bo nie będę tego ukrywać, jest tu momentami statycznie, ale to w głównej mierze historia o mózgowcu, który dużo gada i myśli. Choć dynamiczne momenty są narysowane sprawnie, więc dalsza część powinna spełnić moje kosmiczne wymagania. Cieszę się, że Brad Anderson i jego kolory nie są tak jaskrawe jak w typowym superhero, gdyż mam tu do czynienia z ciemną stroną więc kolorystyka jak najbardziej powinna być z takowej palety. 

Za dostatki robi tu wstęp i wywiad z Paulem Cornellem, jak najbardziej warto się z nim zapoznać, gdyż moją uwagę przykuły informacje o Action Comics. 

Plusy:

☺️inny punkt widzenia zawsze na propsie 

☺️dobre rysunki 

☺️ciekawe przegadane dialogi. 

Minusy:

💦nie wiadomo, kiedy kolejny tom. 

TECHNIKALIA: 

Scenarzysta: Paul Cornell, Gail Simone 

Ilustrator: Pete Woods, Marcos Marz 

Tłumacz: Robert Lipski

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 27.04.2022

Wydawca: Hachette

ISBN: 978-83-282-3488-8

Liczba stron: 200 

Dziękuję Wydawnictwu Hachette za udostępnienie komiksu do recenzji.

2 myśli w temacie “Lex Luthor. Czarny pierścień. Tom 1 (Bohaterowie i Złoczyńcy DC – tom 19)

  1. Dlaczego tomy nie są wydawane po kolei tom 1, i tom 2 powinny być koło siebie, to jest dalsza kontynuacja, a nie teraz Lex luthor tom1, później kilka innych tomów, a Tom 2 kiedy bezsens, chyba przestane kupywać dalsze tomy, lepiej kupić w egmoncie całą kompletną historię, chciałem jeszcze zaznaczyć że co czwarty tom ma jakieś uszkodzenia wgniecenia, dziurki, nie ma sensu kupywać dalszych numerów, bo historie niedokończone są, tomy niepokoleji,

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: