Blade Runner 2019

Są punkty w szeroko pojętej popkulturze, które radykalni fanie nie pozwalają ruszyć, a co gorsza w przypadku zrodzenia się konceptów kontynuacji, wytykają wszelkie nieścisłości czy też problemy ze zrozumienie oryginału. Objechanych sequeli przez publikę można wyliczać wiele, niech za najlepszy przykład posłużą Gwiezdne wojny, lecz opisywane przeze mnie uniwersum Blade Runnera też nie ma lekko, gdyż edycja z numerem 2049 przyjęta była mieszanymi reakcjami. 

Długo nie trzeba było czekać na komiksowe adaptacje, pierwsza z nich ukazała się już w 1982 roku, nosiła nazwę “A Marvel Comics Super Special: Blade Runner” i jak się domyślacie, została zjechana przez krytykę. W 2019 roku, po kilku innych próbach, ruszyła seria spod piór Mike’a Johnsona oraz Michaela Greena, oddanych fanów oryginału. Drugi z nich był zresztą scenarzystą filmu z Ryanem Goslingiem. Kwestą dopowiedzenia, napisze jeszcze, że nie należę do ultrasów tego uniwersum, dostrzegam znaczenie filmu na długiej liście filmów sc-fi, które należy zobaczyć przed śmiercią, dobrze bawiłem się na obu częściach. Jakoś specjalnie nie czaiłem się na komiksowe wcielenie, lecz tona pozytywnych opinii zaciekawił mnie na tyle, że przeczytałem całość dostępną po polsku, a teraz po lekturze nie żałuje wyboru. 

Zacznę może od ujęcia tego komiksu jako samodzielnej całości, którą jawi się całkiem przyzwoicie, poprzedzona krótkimi wstępami przed każdym z trzech pomniejszych tomów zawartych w polskim wydaniu. Nie dosyć, że wprowadzają nas w realia świata wykreowanego pierwotnie przez Philipa K. Dicka, to jeszcze od samego początku zaznaczają grubą linią autonomiczne granice. Historia łowczyni androidów i śledczej Aahny “Ash” Ashiny, ma swój własny początek, umiejscowienie w Los Angelese i wspomniane już 3 rozdziały z jej życia skoncentrowanej wokół dziewczynki Cleo oraz otaczającej je zawieruchy pomiędzy ludźmi i replikantami. Nie ma tu twardego wejścia, byłem prowadzony przez scenarzystów gładko po wszelkich niuansach, historia nie nawiązuje do wydarzeń, których sam komiks nie porusza. 344 strony mignęły mi niezwykle sprawnie, snuta opowieść jest wciągająca, miałem okazję zapoznać się z naprawdę unikalnym komiksowym science fiction, które będę chciał kontynuować z kolejnym tomie zapowiedzianym już na końcu tomu. Nie ma tu przesadnej ilości dialogów, moralitetów, czy też monologów prowadzonych przez obie strony mocy w kluczowym momentach. Jest futurystycznie brudno, pełno technologicznego zamętu, a rzeczywistość przytłacza ludzi i ziemię skąpaną w licznych opadach deszczu. Obce planety jawią się jedynie jako centrum industrializmu, wyzyskiwane niczym worki bez dna. 

Przejście do filmowych poprzedników zapewniły mi głównie dwa aspekty komiksu, strona wizualna oraz same postaci, przywodzące na myśl użyte już wcześniej charaktery, jednak rozwijają się w innym kierunku. Taka Ash wydaje się początkowo kopią Deckarda, lecz została poprowadzona w zupełnie inny sposób, oferując mi niezłe przeżycia z odkrywanie jej kolejnych tajemnic i motywacji. O zgrozo wydaje się ciekawsza! Warstwa graficzne Andrésa Guinaldo, to coś, co sprawiło, że poczułem się jak w domu jako kinoman. Dla nowych osób będzie to niezwykle spójna wizja futurystycznego świata, dla fanów filmów, będzie to seria doskonale poprowadzonych pocztówek łączących elementy obu kinowych filmów. Brud, zniszczenie, kolorystka, neony, projekty budynków, pojazdy, to wszystko trzyma się kupy, przyprawiając o miły uśmiech, zachęcając wprost do kolejnego seansu. Jednocześnie należy pamiętać, że historia zaczyna się tutaj w 2019 roku i brnie do przodu, więc mam nadzieję, że zobaczę więcej mrugnięć okiem dla kinomaniaków w kontynuacji, na którą niewątpliwie czekam. 

Plusy:

🤖żyjący samodzielny świat

🤖graficzny szał dla kinomaniaków

🤖liczne nawiązania do filmów

🤖sprawne tempo wydarzeń.

Minusy:

💦nie jest to żadne komiksowa rewolucja. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Mike Johnson, Michael Green

Ilustrator: Andrés Guinaldo

Tłumacz: Maria Jaszczurowska

Typ oprawy: twarda

Data premiery: 13.10.2021

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328150089

Liczba stron: 344

Wymiary: 17.0×26.0cm

Dla kogo: nastolatek i dorosły. 

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za udostępnienie komiku do recenzji. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: