What if? (A gdyby…) Odcinek 8. What If… Ultron won?

Umarł król, niech żyje król! Mam nowego lidera wśród odcinków serialu, choć to jeszcze nie koniec i widząc końcówkę, coś czuję, że będzie jeszcze lepiej, albo przynajmniej tak samo. Ósmy odcinek odpowiedział na pytanie, które mógł zadawać sobie niejeden z nas: co stałoby się, gdyby Ultron wygrał? Nie powstałby Vision, a jego ciało zajmowała niezwykle wrogo nastawiona do życia sztuczna inteligencja stworzona przez Tony’ego Starka. Wygląd postaci jest połączeniem tego, co widzieliśmy w MCU ze strony robota i syntezoida. Ten pierwszy robi za zbroję, która jest przywdziewania niczym jak dawny rycerz z kopią. 

Ultron szybko pokonał to, co mógł na Ziemi, aż doszło do niespodziewanego spotkania z Thanosem, który został momentalnie pokonany. Dlaczego nikt nie wpadł na to wcześniej?  Momentalnie! Antagonista szybko zorientował się co właśnie przed nich leży, wykorzystał Kamienie Nieskończoności do zaprowadzenia pokoju na kolejnej arenie – wszechświecie, za pomocą jedynego i słusznego sposobu-śmierci wszelkiego istnienia. Po dokonaniu niewyobrażalnej rzezi zauważa Watchera, który staje się jego kolejnym celem. 

To oczywiście nie wszystkie rewelacje, ten niespełna półgodzinny epizod zawiera tyle rewelacji, że starczyłoby ich na tekst o dużej objętości. Nie wspomniałem jeszcze o dwójce ludzi, którzy przeżyli i cały czas stanowią opór na Ziemi, Czarna Wdowa i Hawkeye, przemierzają świat w poszukiwaniu rozwiązania, które pomoże im pokonać sprawcę śmierci praktycznie całej ludzkości. Hawkeye w tej relacji bardzo przypomina Ronina z dwóch ostatnich części Avengers, jest zmęczony życie, a Czarna Wdowa nadal ma wiele sił, które napędzają ten duet. W trakcie kolejnych potyczek mamy nawet scenę, która do złudzenia przypomina to, co działo się na Vormirze. Równie emocjonujące wydarzenie i przepięknie wizualnie ujęcia. 

Dużo dobrego można powiedzieć też o postaci Watchera oraz Multiwersum, które zostało przedstawione nam ze zgoła odmiennej perspektywy. Oto bowiem Ultron odkrył tę płaszczyznę i zagrał się za nią, a Watcher najzwyczajniej w świecie stał mu na drodze. Nastąpił tu niezwykle epicki pojedynek, który pokazał mi przy okazji inne światy. To nie jest jeszcze koniec, za tydzień finał, mam nadzieję, że twórcy szykują dla mnie jeszcze wiele niespodzianek po tak wysoko postawionej poprzeczce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: