Mike Carey to brytyjski scenarzysta znany polskim fanom komiksów z tytułów takich jak Lucyfer czy Hellblazer, ale Carey napisał także, dla powracającego z niebytu imprintu DC, Vertigo, serię Niepisane. Komiks ten był wielokrotnie wymieniany jako jedna z najlepszych opowieści obrazkowych pochodzących z Vertigo, i regularnie stawiano go w topce tytułów, które powinny zostać wydane w Polsce. Finalnie, w październiku 2024 roku, oficyna Story House Egmont opublikowała u nas pierwszy tom Niepisanego, a całość powinna zamknąć się w pięciu zbiorach.

Niepisane opowiada historię Toma Taylora, który jest synem znanego na całym świecie pisarza, Wilsona Taylora. Wilson oparł postać Tommy’ego, głównego bohatera swojej najbardziej poczytnej serii, na własnym synu. Spowodowało to, że Tom nie może opędzić się od ludzi, wierzących, iż jest on inkarnacją postaci z książek ojca. Pewnego dnia pojawiają się w życiu Toma osoby, które sprawiają, że granica pomiędzy fikcją literacką, a rzeczywistością zaczyna się zacierać. I właśnie o tym, w znacznym uproszczeniu, jest Niepisane, gdyż liczba wszystkich wątków jest w tym komiksie dość pokaźna. Jeśli odłożycie lekturę na dłużej, mogą Wam wylecieć z głowy jakieś wydarzenia. W tym miejscu współczuję osobom, które czytały tę serię w zeszytach, w odstępach miesięcznych, nie mając możliwości poznania tego dzieła w zbiorczej formie.

Wracając do treści, Niepisane jest opowieścią obrazkową mocno opartą na literaturze popularnej oraz serii Wilsona Taylora. Tommy jest postacią wzorowaną na Harrym Potterze, ale jego popularność w opowieści wydaje się być jeszcze większa niż młodego czarodzieja z Hogwartu. Wielokrotnie czytamy w Niepisanym fragmenty prozy Wilsona, poznajemy kolejne rewelacje z jego książki, i możemy przekonać się o sile magii serii, która stała się fenomenem w świecie komiksu. Oprócz przygód młodego adepta czarnoksięstwa można zobaczyć w Niepisanym na przykład potwora Frankensteina z powieści Mary Wollstonecraft Shelley, a także wielu innych bohaterów, których odkrycie zostawiam Wam samym. Daje to niezwykle dużo radości.

Rysunki Petera Grossa nie zrobiły na mnie wrażenia, gdyż wielokrotnie można zauważyć w nich uproszczenia i zaburzenia kształtów. Dzieje się tak w szczególności w sytuacji, gdy w kadrach pojawia się więcej osób lub znajdują się one na dalszych planach. W dwunastu zeszytach wchodzących w skład pierwszego tomu Niepisanego, te same postaci wielokrotnie wyglądają inaczej, a parę razy są wprost nierozpoznawalnie. Nie można odmówić Grossowi starań w kwestii oddania zróżnicowanej mimiki bohaterów. Ta jest mocno indywidualna. Dużą uwagę ilustrator potrafi przyłożyć również do detali, które w kilku lokacjach zapierają dech w piersiach. Peter Gross operuje w Niepisanym kilkoma stylami. Ten opisany powyżej nazwałbym lekko dziwacznym, a jest w niniejszym komiksie również rozdział kreskówkowy. Świetną robotę wykonała ekipa odpowiedzialna za kolory. Używa ona zróżnicowanej palety barw, od czarno – białej, do pstrokatych kolorów, dzięki temu pokazując unikalność klimatu każdego miejsca. Zupełnie osobną kategorię prac stanowią okładki Yuko Shimizu. Jej ilustracje przypominają obrazy olejne, przywodząc na myśli ikony, momentami ocierające się o realizm.

Absolutnie nie do przyjęcia jest czcionka użyta w jednym z zeszytów Niepisanego, stylizowana na odręczne pismo. Krój liter używany jest do oznaczenia wypowiedzi narratora, które przeważają w przytaczanym fragmencie komiksu. Minusem jest także wielkość fontu, wymagająca dodatkowego skupienia podczas lektury. Nie zdziwię się jeśli wiele osób będzie próbowało ominąć kłopotliwy rozdział, lecz uprzedzam Was z góry, że jest on istotny dla zrozumienia ogólnej intrygi w Niepisanym.

Nie można w pełni oddać uroku Niepisanego, które zapowiada się od samego początku na wielką sagę, a czytelnik krok po kroku odkrywa kolejne tajemnice komiksu. Jako fan światowej literatury doceniam zabiegi Mike’a Careya, umiejętnie wplatającego popkulturowe nawiązania w niezwykle tajemniczy, ale również naturalny sposób w treść Niepisanego. Wszystko pasuje tu do siebie, jest wiarygodne i sprawia wrażenie zaplanowanego z góry jako integralna część świata przedstawionego w Niepisanym. Jedynymi problemami z Niepisanym, jakie zauważyłem podczas lektury, są czcionka w jednym z rozdziałów oraz styl rysunków Petera Grossa. Wymagają one przyzwyczajenia, choć nie można im odmówić pewnego uroku.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Mike Carey
Ilustrator: Peter Gross
Tłumacz: Marek Starosta
Typ oprawy: twarda
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328162921
Liczba stron: 320
Wymiary: 17.0×26.0cm
Data premiery: 23 października 2024 roku.

2 myśli na temat “Niepisane. Tom 1”