Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi to stały punkt w moim imprezowym planie na każdy rok. Zawsze udaję się na ten event z radością, choćby paliło i waliło się w domu. W bieżącym roku postanowiłem przechytrzyć system, pojechać na dwa dni i zrobić plan minimum, żeby po prostu na spokojnie przeżyć ulubiony punkt programu – rozmowy z innymi fanami, wystawcami oraz twórcami. Co z tego wyszło? Zapraszam do dalszej części relacji.
Stoiska
O ile w ustawieniu stoisk na tak zwanym ringu nie da się wymyślić koła na nowo, to płyta w tym roku wydawała mi się zaplanowana chaotycznie i pomimo biegania po niej przez dwa dni nie byłem w stanie nauczyć się swobodnego poruszania się pomiędzy stoiskami. Można to zrzucić na karb mojego wieku, może również na próbę załatania dziur po znacznie mniejszej liczbie stoisk w porównaniu z zeszłym rokiem. W kuluarach mówiło się o sporym podniesieniu ceny za stoisko, co sprawiło, że młodzi twórcy z pstrokatym merchem obecni w zeszłym roku na płycie po prostu zrezygnowali z udziału. Albo organizatorzy wsłuchali się w krytykę, która twierdziła, że nastąpiła pyrkonizacja Emefki.
Panele
Byłem na trzech panelach. Pierwszym z nich była rozmowa z Mikaëlem Bourgouinem, rysownikiem komiksu Przysięga Hipokratesa, wydanego w Polsce przez Lost in Time. Jakub Syty dobrze poprowadził rozmowę, skłonił gościa do zwierzeń na temat jego warsztatu, współpracy z innymi artystami oraz zachęcenia uczestników do przeczytania Przysięgi. Następnie, nie ruszając się z miejsca, znalazłem się na rozmowie z Johnem Romitą Juniorem, który okazał się zadbanym Amerykaninem z krwi i kości. Chętnie odpowiadał na pytania, rzucał anegdotami oraz strzelał jak z karabinu one-linerami. Do tego prowadzący w osobie Macieja Pałki miał świetny pomysł na panel, aby pokazać gościowi, jak Polska rozpoczęła publikację jego prac. I to wszystko z uśmiechem dzieciaka, który właśnie dostał rower na pierwszą komunię i 500 zł od chrzestnych.
Trzeci i ostatni panel, na którym byłem, to spotkanie z Martyną Chrzanowską z wydawnictwa Story House Egmont. Przedstawiła na nim listę tytułów, które pojawią się do końca 2026 roku, a także w kolejnym. O ile pierwsza część wystąpienia była pokazana tradycyjnie na slajdach, to rok 2027 został przedstawiony za pomocą przygotowanego wcześniej filmu. Zacznę od tego, że mam duże wątpliwości co do głosu lektora, który w ogóle nie brzmiał znajomo oraz był beznamiętny. Wy dodajcie sobie dwa do dwóch i wyciągnijcie z tego wniosek. Co ciekawe, prezentacja listy komiksów zajęła jedynie pół godziny, więc na pytania uczestnicy spotkania mieli dużo czasu. Jak go wykorzystano? Na narzekanie na brak dostępności/dodruków tytułu x, y lub na krytykę prowadzenia social mediów oficyny oraz pytanie, jak nowi fani mają sobie radzić z dziurami w seriach opowieści obrazkowych, które są uznawane za warte uwagi. Początkowo Pani Martyna podchodziła z dystansem czy uśmiechem do pytających, aż nagle niektórym widzom się ulało i miałem okazję posłuchać na żywo komentarzy czy postów znanych mi z Internetu. Tama złożona ze zdrowego rozsądku i kurtuazji pękała pod naporem niepotrzebnych emocji oraz frustracji i ściek wylał się na prowadzącą. Z ciarkami żenady obserwowałem ataki nieprzemyślanymi pytaniami typu: „kiedy dostanę komiks, którego brakuje w mojej kolekcji” lub „czy jest szansa na jego dodruk”. W tej sytuacji są we mnie dwa wilki. Pierwszy z nich rozumie wkurzenie na brak dodruków i luki, bo mam kilka tak rozpoczętych tytułów. Drugi z kolei słyszy, co mówi wydawca: nie sprzedało się, nie będzie dodruków, bo to się finansowo nie spina. I tak naprawdę stoję pośrodku, bo ja wydaję pieniądze na efekt czyjejś ciężkiej pracy. Sygnał jest jasny, po co więc tak mocno drążyć temat? Wiesz, czytelniku, jaka będzie konsekwencja takiego nastawienia fanów do wydawcy? Zapewne za rok zaproszą nas jedynie na pokaz filmu z zapowiedziami. No bo jaki jest sens zbierać cięgi za te same pytania, które są zadawane co roku? Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc kupujmy komiksy, jak tylko wychodzą, żeby dawać sygnał o pozytywnym odbiorze. A jak tytuł zalega, dostaje duże rabaty na wyprzedażach – to oznacza, że zainteresowanie było znikome.
Rozmowy
Było ich wiele i nie wiem, czy zabierać się za wyszczególnianie każdego, z kim zamieniłem parę słów, czy nie. A niech mnie, do odważnych świat należy – wymieniam każdego, kogo i z kim pogawędkę pamiętam na dłużej. Poniższa kolejność jest losowa:
Jacek Kowalski – dziękuję za możliwość poznania na żywo i zamienienia kilku słów z tak skromną i niezwykłą osobą. Mam nadzieję, że przekazane przeze mnie kontakty przyczynią się do Twojego sukcesu.
Błażej „Qrjusz” Kurowski i Justyna Sygulska – dziękuję za możliwość nabycia planszy z historią oraz przyjęcie komiksu potencjalnego padawana.
Kuba Babczyński – dziękuję za przecudowną planszę przywiezioną na festiwal i poczucie humoru. Proszę, nie zmieniaj się!
GumBoy z Loży Komiksowej – facet, ale Ty masz gadane! Na żywo jesteś taki sam, jak na podcaście z Maćkiem P.
Miel Vandepitte – za rozmowę na temat Belgii, Holandii i Flandrii. Co ciekawe, znam ten region z pracy zawodowej, mam kilku znajomych Flamandów i każdy z nich jest mega spoko gościem. Miel wydaje się posiadać te same cechy 😉
Marta Milewska – jeszcze raz gratuluję nowej pracy oraz sukcesu, jaki osiągnął Zwierzozin.
Tomasz Tomaszewski – dziękuję za info dotyczące trzeciego imienia pewnej redaktorki i korektorki tekstów oraz niesztampowe opowieści.
Oficyna Diablaq i jej goście – jesteście przecudownymi ludźmi, z którymi zawsze wspaniale się rozmawia.
Marcin Martyniuk – bo można skupić się na wydawaniu komiksów, a nie bawieniu się w politykę.
Monika Laprus-Wierzejska – jestem Twoim (psycho)fanem i zawsze miło zamienić z Tobą choć parę słów i pochwalić ostatnie osiągnięcia.
Rysacz – nie wiem, co knujesz z tą Bacówką, ale mam nadzieję, że modlitwy przy obrazie Matki Boskiej pomogły i wyjdzie przekozacko 😉
Robert Wagner – jako powracający fan komiksu zrobiłeś mi dzień swoją historią o cioci i jej historii. Nie obawiam się Twoich elaboratów na blogu – po to go mam!
Luiza Malinowska – za cudowny uśmiech, który zawsze mnie rozpromienia, i za przedstawienie Młodego.
Marta Falkowska – za tradycyjne porównanie długości i intrygujący komiks.
Bele i Agata Wawryniuk – dzięki za RODOSny komiks i pomizianie zarostem Roberta po dłoni.
Tomasz Wanat – za debiut i energię, która zarażała innych.
Aggis Yo – za pomysł na kolejną rozmowę na YouTube.
Jarek Gach – niby pod schodami, niby w cieniu, a działał jak słońce w południe.
Arnold Woliński – za wyjątkowe podejście do komiksów.
Beata Pytko – za opowieść o konformizmie i szukaniu siebie. Koniecznie muszę przeczytać Twój komiks.
Ekipa yelly studio – za bycie największymi luzakami w komiksowie!
Dawidy Comics i WajsToons – za bycie ziomami, na których nie zasługujemy.
Rikey – za początki sukcesu i walkę o swoje miejsce w komiksowie.
Koreańskie babcie – za emigrację do Polski i pomysły nie z tej ziemi.
Ekipa Bazgrolle – za ustawiczne przesuwanie granicy w byciu kól as ajs.
Ania Krztoń – po prostu za cierpliwość 😉
Geet At Work – za słodycze z Japonii i inne takie 😉
Kuba Jóźwik – za rozmowę o wydawaniu komiksów w Polsce.
Wombai/Gostek od Komiksów – za rozmowę o trudach bycia fanem komiksów w Polsce.
Dosłownie wszystkim wydawcom komiksu w Polsce – za możliwość uściśnięcia dłoni i rozmowy przy stoiskach.
Rodzina Ronków – najbardziej twórcza rodzina w komiksowie!
Marcin Bałczewski – za bycie najpłodniejszym artystą w komiksowie.
Rafał Szłapa – za kolejny komiks, na którym chętnie pośpią moje koty 😉
Ilde B. – za niezwykłe postępy w nauce języka polskiego.
Dominika Gracz-Moskwa – za serdeczną rozmowę o pracy i wirusach od dzieci 😉
Michał Traczyk – za bycie idealnym przykładem poczucia humoru i dystansu do otaczającej rzeczywistości.
Podsumowanie
Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi 2026 uważam w dużej mierze za udany, a to dzięki licznym interakcjom z osobami, z którymi spędziłem po kilka lub nawet więcej minut na swobodnych rozmowach. Na nic niefortunnie rozstawione stoiska na płycie, na nic długie kolejki po wrysy lub autografy – to miejsce, które jest dla mnie przede wszystkim sposobnością do spotkania drugiego wielbiciela sztuki komiksowej i podzielenia się wspólną pasją. Dopiero w drugiej kolejności liczą się atrakcje, których po raz kolejny było tyle, że nie sposób było wziąć udziału we wszystkich, które chciało się zobaczyć. A nawet wziąć czynny udział. Czy wybiorę się na MFKiG za rok? No pewnie! Bo tu moim zdaniem nie chodzi tylko o zakupy (te mogę zrobić przed komputerem), a o możliwość zobaczenia tak dużej ilości osób stojących za komiksem!
Wrysy, autografy oraz zakupione plansze
Tematykę wrysów na ten event był uciszający Batman. Dlaczego? Z okazji premiery ogólnie krytykowanego Batman: Hush 2.





































Fotorelacja






































































































































































Zakupione komiksy
Prezentacja zakupów pojawi się na początku października w ramach filmu na YouTube z unboxingiem za wrzesień 2026 roku. Link i tak podrzucę tutaj po premierze materiału.
