Wampiry są jednymi z najczęściej wykorzystywanych potworów w popkulturze. Aż dziw bierze, że DC Comics stosunkowo rzadko z nich korzysta, pamiętając oczywiście o Hemo-Goblinie z serii „The New Guardians” (niewydanej w Polsce), serii „I, Vampire” oraz epizodach w ramach „House of Mystery”. No ale dostaliśmy już ciekawą wariację na inne stwory – zombie w serii „DCEased”, a teraz czas na istoty nocy pod wodzą Jamesa Tyniona IV. Ten scenarzysta jest jednym z najbardziej poczytnych twórców opowieści grozy w komiksach, że tylko napomknę o hitach takich, jak Miły dom nad jeziorem czy w0rldtr33. Tynionowi IV towarzyszy Matthew Rosenberg współpracujący z nim od kilku lat przy opowieściach obrazkowych z DC Comics.

DC kontra Wampiry rozgrywa się na alternatywnej Ziemi-63, gdzie dobrze znani fanom bohaterowie bronią prawa i sprawiedliwości. Ten świat mógłby spłynąć po Was jak po kaczce, gdyby nie pojawienie się tajemniczego jegomościa, który okazuje się wampirem. Ma zamiar przekazać niezwykle istotne informacje Lidze Sprawiedliwości. Po chwili zamieszania zostaje uratowany przez Hala Jordana, który wraz z Zanem wysłuchuje jego opowieści. Krwiopijca twierdzi, że inwazja wampirów trwa już od pewnego czasu i należy się na nią przygotować. Czy ma rację, czy jego rewelacje są wyssane z palca – okaże się to bardzo szybko.

Tynion IV i Rosenberg zdecydowali się na mocne otwarcie swojej maksiserii i nie zaczynają od jednego osobnika siejącego grozę, ale od całego legionu wampirów, które prowadzą działania na szeroką skalę. Czytelnik jest od razu rzucony w wir wydarzeń, których głównym elementem są najpierw ustalenia wampirzych agentów, a następnie przetrwanie ich masowego ataku. Scenarzyści nie ustają w wysiłkach i co rusz powodują, że w pierwszym momencie pokładamy nadzieję, że bohaterowie przeżyją, a następnie rozpoczyna się masakra niczym z powieści George’a R.R. Martina. Nie oznacza to, że brak tu spokojniejszych scen, a nawet momentów, w których mogą okazać sobie czułość czy rzucić one-linerem.

Otto Schmidt jako główny rysownik serii „DC kontra Wampiry” sprawdza się dobrze, choć nie wybitnie, ale prezentowane przez niego dziwaczne rysunki dobrze działają na wyobraźnię. Czytelnik ma sposobność sam sobie odpowiedzieć, co stanowi największą grozę, w szczególności właśnie dla niego. Minus należy się za przedstawienie postaci w wygiętych pozach niczym gumowe lalki, co wygląda mocno nienaturalnie. Pozostali ilustratorzy to albo grafika à la concept arty z gier (z niezwykłą dynamiką), albo typowe kreskówkowe rysunki z mangowym sznytem. Na pochwałę zasługują koloryści, którzy się przyłożyli i wraz z postępem fabuły zmieniają paletę barw na coraz bardziej posępną, zgodnie z niuansami fabularnymi.

Moglibyście się zastanawiać, co takiego jest w DC kontra Wampiry, że warto je nabyć. Motyw wampirów wszakże jest tak ograny, że nie można zbyt wiele nowego z nim zrobić. Tynion IV i Rosenberg skorzystali ze sposobności pisania o alternatywnej Ziemi i postanowili nie cackać się z bohaterami, więc jeśli chodzi o stawkę, to jest naprawdę wysoka. I ciągle jest podbijana, aż do samego końca. Klimatu grozy mamy tu hektolitry (niczym przelanej krwi), które wylewają się z kadrów na nasze ręce. Gdybym był na Waszym miejscu, chciałbym sprawdzić, kto przeżyje i w jaki sposób bohaterowie wyjdą z opresji. O ile im się to uda 😉

TECHNIKALIA:
Cena det.: 129,99 zł
Data wydania: 8 kwietnia 2026 roku
Scenarzysta: James Tynion IV, Matthew Rosenberg
Illustrator: Otto Schmidt, Simone Di Meo, Francesco Mortarino i Daniele Di Nicuolo
Tłumacz: Magda Gamrot
Wydawca: Egmont
Format: 17.0 x 26.0 cm
Liczba stron: 304
Oprawa: twarda
Druk: kolorowy
EAN: 9788328173453

Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię.
