Jak zwykle w Metropolis dzieje się dużo. W wyborach na burmistrza kandyduje Perry White, były szef „Daily Planet”, a jego miejsce zajmuje Lois Lane. Na brak zajęć nie może narzekać Jimmy Olsen, który ma nową dziewczynę, co i tak nie umywa się do licznych zajęć Clarka Kenta (plus bycie Supermanem). Pomimo że na Ziemi aktualnie przebywa największa liczba metaludzi w historii, to Kal-El ma wciąż pełne ręce roboty. Pewnego, pozornie spokojnego, dnia następuje zmasowany atak Czarnian i robotów na Metropolis pod wodzą Brainiaca. Czy i tym razem uda się pokonać Kolekcjonerów Światów, czy cena, którą poniosą bohaterowie będzie zbyt wysoka?

Po tak wielu latach obecności superhero w ludzkiej świadomości trudno jest o przedstawienie fabuły angażującej czytelnika, pokazanie kolejnego zagrożenia, które sprawi, że będziemy kibicowali bohaterom komiksów. W Superman. Tom 3. Ród Brainiaca Joshua Williamson nie stara się wymyślić koła na nowo, lecz korzysta ze sprawdzonej metody „więcej, mocniej, szybciej” i zalewa herosów chmarą teoretycznie wybitej rasy Czarnian. Co samoczynnie sprawia, że mamy do czynienia również z Lobo, antybohaterem, który automatycznie wywołuje uśmiech na twarzach wielu fanów komiksu. Jest to zarazem najbardziej udany wątek, który przyćmiewa inne, na czele z kolejnym wałkowaniem kapryśnych zachowań Luthora. Ten odwieczny wróg Supermana od wielu lat zmienia fronty częściej, niż Ziobro ucieka przed organami polskiej sprawiedliwości.

Williamson nie bez kozery wybrał tytuł dla tego zbioru: Ród Brainiaca, ponieważ aby przeciwstawić się rodowi El oraz jego najbliższym trzeba również mieć do pomocy odpowiednią grupę złych istot. Brainiac nie jest łatwym przeciwnikiem, jego działania są niezwykle przemyślane, stanowcze oraz szybkie. To właśnie pojedynek obu wspomnianych rodów pokaże nam, kto tak naprawdę jest lepszy. Jednak nie oznacza to ponad dwustustronicowej chaotycznej sieczki, ale opowieść podzieloną na wiele rozdziałów, które podbudowują napięcie czy rozwijają poboczne wątki.

Od wielu lat możemy śledzić ukierunkowanie czołowych amerykańskich rysowników do upodobnienia ich sznytu do mangowej stylistyki. I tak jest też w Supermanie, gdzie znakomita większość rysunków jest pełna detali, a kreska delikatna niczym liść poruszany przez wiosenny wietrzyk. Czasem zdarzy się wyjątek od tej reguły – w historii Brainiac i syn swoje pięć minut ma Mirko Colak. Jego dziwaczne rysunki, z użyciem dużej ilości bieli i czerni, przywodzą na myśl policyjną salę przesłuchań, w której czytelnik obserwuje wydarzenia pod światło intensywnej lampy. Intrygujące strony sprawiły, że na chwilę zapomniałem o cukierkowym świecie pełnym nadziei największego herosa DC Comics.

Ostatnio runy komiksowe zaczynają się i kończą tak często jak chirurdzy zmieniają rękawiczki. Polscy czytelnicy wraz z Rodem Brainiaca kończą lekturę aktualnych scenariuszy Joshui Williamsona i już za chwilę zagłębią się w machlojki Amandy Waller w evencie Władzy absolutnej. Przedtem warto zapoznać się z Rodem Brainiaca chociażby po to, aby być na bieżąco oraz zobaczyć, czy Czarnianie zabili wszystkich i udali się na shoarmę, czy jednak darowali komuś życie. Pełen akcji tom z niecnym planem Brainiaca jest udany, lecz niestety ledwie się rozpoczął, a równie szybko zakończył, ale na koniec zostawił obietnicę wielu intrygujących wątków na przyszłość. Nie można też narzekać na ilustracje, które wyróżniają się ogromem detali oraz pstrokatymi kolorami, z chlubnym wyjątkiem Mirko Colaka i jego mrocznym spojrzeniem na złoczyńcę odcinka i jego syna.

TECHNIKALIA:
Cena det.: 89,99 zł
Data wydania: 28 stycznia 2026 roku
Scenarzysta: Joshua Williamson
Ilustrator: Rafa Sandoval, Mirko Colak
Tłumacz: Jakub Syty
Wydawca: Mandioca
Format: 16.7 x 25.5 cm
Liczba stron: 224
Oprawa: miękka
Druk: kolorowy
EAN: 9788328173316

Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię.

Jedna odpowiedź na “Superman. Tom 3. Ród Brainiaca”