Jednym z ostatnich komiksów, jakie wydawnictwo Story House Egmont przygotowało dla nas
w tym roku, jest album z linii Black Label: inicjatywy, która wkrótce zastąpi powrót DC Vertigo. Superman. Ostatnie dni Lexa Luthora należy do pozycji, która składa się na końcówkę oferty wydawniczej pierwszej z nich i już pod względem wydania można zauważyć, że nie jest to byle jaki komiks. Tytuł posiada wyróżniające go na tle innych wymiary i upodabnia do wydania na miarę kolekcjonerskiego albumu, co bardzo dobrze widać na załączonych pod koniec recenzji zdjęciach. Czy oprócz nietuzinkowego formatu pozycja zabłysnęła również znaną z wielu innych komiksów DC Black Label wyjątkową fabułą?

Historia Ostatnie dni Lexa Luthora koncentruje się na Supermanie i jego tytułowym największym wrogu, który na skutek wypadku podczas jednego z eksperymentów z kryptonitem zaczął umierać. Mając na względzie swój kodeks moralny – a także dawną relację z młodości – Człowiek ze Stali godzi się na współpracę z potrzebującym pomocy Luthorem. Razem z wrogą sobie dwójką odwiedzamy rozmaite krainy z uniwersum DC, do których Superman zabiera złoczyńcę
w desperackiej próbie odnalezienia lekarstwa, które wydaje się, że nie istnieje. Jednak Człowiek Jutra nie zamierza się poddać, a wraz ze staraniami uratowania Lexa przed śmiercią obserwujemy również reakcje bliskich przyjaciół superbohatera na jego działania oraz poznajemy motywacje Ostatniego Syna Kryptona wraz z przeszłością, która łączy go z Luthorem. Co ciekawe, fabuła komiksu czerpie pomysły także z innych pozycji, takich jak Superman. Birthright (też napisana przez Marka Waida opowieść o początkach tej postaci i możliwe, że zostanie wydana w przyszłym roku przez Egmont w serii DC Compact) czy Superman. Rok pierwszy Franka Millera (choć akurat o tym tytule raczej wolałbym zapomnieć).
Uważam, że scenarzysta fenomenalnie rozwinął wszystkie wątki, zakończył je w pełni satysfakcjonujący sposób, a także urozmaicił je o wiele zwrotów akcji. Część należała do całkiem przewidywalnych, między innymi przez klarowny kierunek, w jakim zmierzała fabuła, ale kilka
z nich śmiało można zaliczyć do naprawdę zaskakujących momentów, które świetnie dopełniły całokształt opowieści.

Postaci ukazane w Ostatnich dniach Lexa Luthora są jednym z najjaśniejszych elementów albumu, a oczywiście najlepiej wypadła najbardziej rozbudowana z przedstawionych relacji, czyli więź Supermana ze swoim najzagorzalszym przeciwnikiem, którego kiedyś miał za przyjaciela. Wątki Clarka i Lexa zostały napisane i spuentowane w genialny sposób, a sama relacja i dialogi między tymi dwoma bohaterami wypadły fantastycznie. Warto też zauważyć, że istotny wpływ na fabułę oraz przedstawienie motywacji Supermana i ich zgodności z moralnością superbohatera zapewniły postacie poboczne. Przemowa Lois Lane czy spotkanie z Wonder Woman to tylko kilka
z wielu świetnych momentów komiksu, które pokazują, że Mark Waid rozumie charakter Supermana jak nikt inny, a w tej historii dokłada do tego również genialną interpretację Lexa Luthora.

Pod względem oprawy graficznej Brian Hitch prezentuje ikoniczny wygląd Supermana
i większości postaci z nim związanych w bardzo dobry sposób. Wszyscy bohaterowie zostali narysowani naprawdę ładnie, a Hitch zdecydowanie nie zawodzi również pod względem scen akcji czy ogólnie dynamicznych momentów. Ponadto wydźwięk jego prac został jeszcze bardziej podkreślony dzięki formatowi albumu, a przy niektórych kadrach daje to monumentalne i epickie wrażenie, szczególnie jeśli chodzi o roboty Luthora czy wielką bitwę w finale opowieści.

Poniżej zamieszczam zdjęcia omawianej pozycji, która bez dwóch zdań wyróżnia się na tle innych komiksów.


Waid może i nie napisał rewolucyjnego dzieła, ale stworzył świetny komiks, który – jak zawsze
u tego scenarzysty – perfekcyjnie uchwycił charakter i motywacje Supermana, a także interesująco przedstawił jedną z bardziej intrygujących fanów teorii z kategorii: „Co by było, gdyby…”, jeśli chodzi o tajną tożsamość Człowieka ze Stali. Ostatnie dni Lexa Luthora to kolejna pozycja, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że fani Supermana – w tym również i ja – pod względem treści związanych z tym bohaterem mogą być zdecydowanie zadowoleni z tego, co przyniósł tej postaci 2025 rok. W końcu oprócz fenomenalnego filmu i wychodzących w Stanach Zjednoczonych świetnych zeszytów w Polsce dostaliśmy od Egmontu takie tytuły, jak All-Star Superman, Superman na wszystkie pory roku, początek runu Williamsona, kolejne tomy World’s Finest czy właśnie przedstawiony album z DC Black Label. Mam nadzieję, że następny rok będzie pod każdym względem równie pomyślny dla Człowieka Jutra, co bieżący.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Mark Waid
Ilustrator: Brian Hitch
Tłumacz: Marek Starosta
Typ oprawy: twarda
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328173125
Liczba stron: 168
Wymiary: 21.6×27.6cm
Data premiery: 10 grudnia 2025 roku.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Oficyna nie miała wpływu na moją ocenę.
