Superman. Tom 2. W łańcuchach 

Superman. Tom 2. W łańcuchach

Joshua Williamson (Palcojad, Flash, Mroczny Kryzys na Nieskończonych Ziemiach) oparł swój pomysł na kolejny run w serii Superman na przedstawieniu próby współpracy Kal-Ela i Lexa Luthora. Ci odwieczni przeciwnicy mają razem zapobiegać przestępczości, choć jak możecie się domyślać – to wcale nie jest łatwe. Dziesiątki lat knowań Luthora sprawiły, że Superman nie jest w stanie zaufać swojemu wrogowi. Nie pomaga w tym oczywista próba przekupstwa Supermana w postaci dostępu do nieograniczonych zasobów firmy Lexcorp. Nawet jeśli jedna ze wspólnych misji, którą śledziliśmy w poprzednim tomie, okazała się sukcesem i pojawiła się nadzieja na zmianę nastawienia Lexa. Niestety, na horyzoncie ujawnił się kolejny powód do uważnego obserwowania poczynań Luthora, a jest nim dawno zapomniany sekret. 

Drugi tom serii Superman jawi się przede wszystkim jako ustawiczne próby zmiany relacji zaprzysiężonych wrogów. Wielu z nas może przewidywać zakończenie, choć Joshua Williamson stara się odsunąć w czasie ostateczne udzielenie odpowiedzi na gnębiące nas pytania. Zarówno pod nogi Kal-Ela, jak i Lexa, którzy chcą poradzić sobie z bieżącym zagrożeniem, rzucane są kolejne kłody pod nogi, między innymi w postaci dawno niewidzianych osób. Dzięki temu zabiegowi wielu długoletnich fanów serii poczuje powiew nostalgii. Z kolei nowi czytelnicy będą mieli szansę poznać kolejne sekrety Uniwersum DC Comics i być może skuszą ich one do poszukiwań starszych opowieści o nowo poznanych postaciach. 

Co więcej, Superman. Tom 2. W łańcuchach składa się z również z kilku innych, równolegle rozwijanych wątków. Będziemy też mieli okazję odwiedzić Dziki Zachód, a wszystko to za sprawą pewnej tajemniczej postaci w kapeluszu. Ta część drugiego tomu Supermana wydaje się być ciekawą podbudową czegoś większego, co być może stanie się osią kolejnej z przyszłych, większych fabuł. Warto wspomnieć o przyziemnych perypetiach redakcji „Daily Planet”, bo jej obecni i byli pracownicy nie zasypiają gruszek w popiele i cały czas dostarczają czytelnikom intrygujących rewelacji.

Za oprawę graficzną odpowiada aż czternaście osób, a efekt ich pracy rzadko bywa spójny. Na dzień dobry dostajemy prace rysownika Gleba Melnikova i kolory Alejandro Sancheza, których warto wspomnieć, ponieważ ich styl jest mocno kreskówkowy, ze zniekształconymi proporcjami postaci. Da się tu zauważyć dziwne rozmycia, które sprawiają wrażenie braku ostrości w kadrach. Dalej możemy zapoznać się z dziełami ilustratora Davida Baldeóna w asyście kolorystów Jamala Campbella i Rexa Lokusa. Panowie przygotowali plansze mocno przypominające animacje oglądane na dużym i małym ekranie. Nawet ekspresja postaci jest zbieżna, co sprawia, że są to praktycznie gotowe storyboardy. Na uwagę zasługuje również znany z serii Nightwing Bruno Redondo, którego rysunki są realistyczne, z widocznym cel-shadingiem. Niestety, sporo do życzenia pozostawiają tła, na których najzwyczajniej mało się dzieje lub wypełniono je tylko jednym kolorem. 

Chciałbym polecić Wam Supermana. Tom 2. W łańcuchach bez cienia wątpliwości i z czystym sumieniem, jednak nie mogę tego uczynić. Mam nieodparte wrażenie, że dostaliśmy tylko i aż dobrą, rzemieślniczą robotę, która ma zmienić status quo w Uniwersum DC. Cały czas mamy do czynienia ze schematycznymi opowieściami, w których podbija się dramatyzm przez nagłe pojawienie się dawno niewidzianych postaci. Nie zrozumcie mnie źle, fabuły czyta się dobrze, akcja zasuwa nieubłaganie do przodu, aczkolwiek brakuje w niej szczypty pieprzu, która mogłaby uczynić komiks jeszcze bardziej smacznym. To samo tyczy się kwestii rysunków – są po prostu dobre i nic ponad to. W drugim tomie serii Supermana pisanej przez Joshuę Williamsona nie znalazłem żadnego punktu zaczepienia, który sprawiłby, że ta opowieść obrazkowa będzie evergreenem. 

TECHNIKALIA:

Scenarzysta: Joshua Williamson

Ilustrator: Bruno Redondo, David Baldeón, Gleb Melnikov

Tłumacz: Jakub Syty

Wydawca: Egmont

EAN: 9788328173019

Liczba stron: 224

Wymiary: 16.7 x 25.5cm

Data premiery: 2 lipca 2025 roku.

Dziękuję wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię. 

Opublikowane przez Mikołaj

Komiksoholik z ADHD 🙃

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Comixxy

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej