W 2015 roku, dokładnie 10 lat temu (pod warunkiem, że czytacie ten wpis 29 lipca), wydawnictwo Story House Egmont ogłosiło wydanie amerykańskiego cyklu pod tytułem Marvel NOW! w naszym kraju. Fani uniwersum Domu Pomysłów – „karmieni” wtedy jedynie pojedynczymi pozycjami Egmontu i Muchy Comics oraz tomami z Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela od Hachette – z nadzieją przyglądali się zapowiedzianym tytułom, które miały szansę rozruszać ówczesną sytuację na polskim rynku komiksów superbohaterskich. Dekadę później, kiedy patrzymy na obecny stan rynku, była to bez dwóch zdań niezwykle istotna i – na szczęście – bardzo udana linia wydawnicza.
We wpisie, za pomocą którego świętujemy okrągły jubileusz rodzimej wersji Marvel NOW!, wspólnie prześledzimy historię serii odpowiedzialnej za rozkwit tego amerykańskiego wydawnictwa w naszym kraju.
Początki Marvel NOW! w Polsce
Chociaż pierwszym albumem z Marvel NOW! wydanym przez Egmont był tom Avengers: Wojna bez końca, to osobiście uznaję go za jedynie pojedynczy wystrzał przed prawdziwym startem inicjatywy. Komiks ma inne logo Marvela oraz inny design i kolor grzbietu, co odróżnia go od wszystkich innych pozycji.
Oficjalny start linii wydawniczej nastąpił wraz z premierą pierwszych tomów sześciu nowych serii, które debiutowały w parach co dwa miesiące w poniższej kolejności:
1. Lipiec – All-New X-Men Briana Michaela Bendisa i Avengers Jonathana Hickmana.
2. Sierpień – New Avengers Jonathana Hickmana i Strażnicy Galaktyki Briana Michaela Bendisa.
3. Wrzesień – The Superior Spider-Man Dana Slotta oraz Wolverine i X-Men Jasona Aarona.
Myślę, że osoba obeznana z ukazującymi się w Stanach Zjednoczonych runami już wtedy mogła uznać początkowe wydania za bardzo udane. Moim zdaniem w porównaniu z wymienionymi tytułami jedynie Strażnicy Galaktyki prezentują niższy poziom, ale nadal komiks ten potrafi być przyjemnym akcyjniakiem z ciekawymi momentami. Przedstawione albumy o mutantach cechują się świeżym podejściem do statusu quo X-Menów, a saga Avengers Hickmana oraz The Superior Spider-Man Slotta to niekwestionowane perełki.
Większy rozmach, pierwsze eventy i nowe serie

Start Marvel NOW! w Polsce z pewnością musiał odnieść spory sukces, ponieważ rok 2016 zaczynaliśmy z niewielkim dorobkiem 10 tomów, a skończyliśmy aż z 38 pozycjami!
Już w styczniu wydano pierwszy event w ramach omawianej linii wydawniczej o nazwie Era Ultrona. Choć nie jest to komiks, który powala na kolana, to nadal można było się przy jego lekturze całkiem dobrze bawić, a wraz z – wówczas nadal dosyć świeżym – filmem Avengers: Czas Ultrona event był trafionym zabiegiem marketingowym.
W 2016 roku do coraz bogatszej oferty tytułów dołączyły nowe serie, takie jak: Deadpool Posehna i Duggana (strzał w dziesiątkę, o szczegółach opowiem w dalszej części wpisu), niezwykle przeciętni Thunderbolts Daniela Waya, z mieszanymi opiniami Uncanny Avengers Ricka Remendera, bardzo dobrzy Uncanny X-Men Briana Michaela Bendisa oraz epicki Thor: Gromowładny, który rozpoczął wielką sagę Jasona Aarona o tym bohaterze.
W drugiej połowie roku premierę miały dwa ważne dla serii eventy: Nieskończoność i X-Men: Bitwa atomu.
Pierwszy z nich (poprzedzony pojedynczym tomem pod tytułem Thanos powstaje), część szkieletu Marvel NOW!, czyli wielkiej sagi Jonathana Hickmana o Avengersach, cechował się dużym rozmachem. Oprócz głównej historii w trzech albumach, które należało czytać naprzemiennie według dokładnego spisu zeszytów (Nieskończoność, Avengers Tom 4, New Avengers Tom 2), poboczne wątki tego wydarzenia rozprzestrzeniły się na Strażników Galaktyki, Thunderbolts oraz Wolverine i X-Men. Moim zdaniem Hickman po raz kolejny nie zawiódł swoją ambitną opowieścią i dzięki temu otrzymaliśmy event pełen wciągającej i świetnie rozbudowanej fabuły, bardzo dobrych zwrotów akcji, epickich wydarzeń oraz nienagannego rozplanowania wszystkich wątków.
Drugim eventem – a zarazem jednym z trzech albumów kończących rok 2016 – była pozycja, która tym razem dotyczyła nie całego uniwersum, a rozbitej na trzy runy sagi o X-Menach. Bitwa atomu skrzyżowała ze sobą All-New X-Men, Wolverine i X-Men oraz Uncanny X-Men. Niestety, nie nadrobiłem jeszcze wymienionych tytułów, więc nie mogę wydać własnego werdyktu dotyczącego ich jakości, ale opinie na ich temat i łączącego je eventu wskazują, że były to kolejne bardzo dobre albumy na polskim rynku.
All-New Marvel NOW!, nowe eventy i koniec pierwszych serii

Podczas wydawania komiksów z linii wydawniczej Marvel NOW! w Stanach Zjednoczonych w 2014 roku zadecydowano o relaunchu tej inicjatywy pod nazwą All-New Marvel NOW! Wbrew pozorom była to po prostu bezpośrednia kontynuacja serii, tyle że pod nieco zmienionym tytułem. Miała na celu zachęcenie nowego czytelnika do wejścia w świat komiksów Domu Pomysłów, a także odświeżenie rynku (często spotykany zabieg w liniach wydawniczych w USA). Z inicjatywy wynikło jednak wiele dobrych runów, które zostały wydane również w Polsce, gdzie obeszło się bez zmiany tytułu.
Do nowych pozycji z All-New Marvel NOW! wydanych w rodzimej wersji tej inicjatywy należały: Ms Marvel G. Willowa Wilsona, Hawkeye Fractiona, Amazing Spider-Man Slotta, Wolverine: Trzy miesiące do śmierci Cornella oraz Moon Knight Ellisa. Co ciekawe, w 2024 roku wydawnictwo Egmont wydało również album Loki: Agent Asgardu. Zbiera wszystkie zeszyty z tytułowego runu, który należy do All-New Marvel NOW!
Tak jak wymienione wyżej pozycje o Spider-Manie i Wolverinie to pewniaki pod względem dobrej sprzedaży, tak trzeba przyznać, że wydanie serii o Ms Marvel, Hawkeye’u i Moon Knightcie wiązało się z pewnym ryzykiem. Mimo tego, że według dużej części fanów – i w tym również mnie – wszystkie te trzy tytuły cechują się dużą jakością i są w ścisłej topce najlepszych runów z całej linii wydawniczej Marvel NOW! wydanych w Polsce, z ówczesnej perspektywy Egmontu w 2017 roku były odważnym ruchem wydawniczym. W końcu Kamala Khan była wówczas bardzo świeżą bohaterką, która dopiero zaczynała się zadomawiać w uniwersum Marvela, Clint Barton znajdował się w cieniu swoich partnerów z filmowej drużyny Avengersów (a do tego jego popularność była dodatkowo stłumiona przez emitowany wtedy serial Arrow), a ówczesny Moon Knight klasyfikował się do niszowych postaci Domu Pomysłów. Najciekawszy jest jednak fakt, że wszystkie te komiksy odniosły na polskim rynku niezwykle zaskakujący sukces! Ms Marvel na przestrzeni Marvel NOW! i Marvel NOW! 2.0 otrzymała aż 10 tomów dotyczących jej perypetii jako nastoletniej superbohaterki, Hawkeye zachwycił polskich czytelników oryginalnym, niemainstreamowym podejściem do przygód Clinta Bartona (nawiązania do Polski to również jeden z wielu atutów serii), a co do Moon Knighta – jego sukces na polskim rynku pozwolił Egmontowi śmiało wydać między innymi kolejny run o tej nadzwyczaj interesującej postaci, tym razem spod pióra utalentowanego Jeda Mackaya.
W 2017 roku na łamach Marvel NOW! otrzymaliśmy dwa istotne dla uniwersum wydarzenia i jeden crossover. Myślę, że z perspektywy czasu najważniejszym eventem został bez wątpienia Grzech pierworodny, w którym po śmierci Obserwatora wszystkie tajemnice superbohaterów, o których wiedział, wyszły na jaw. Herosi dowiedzieli się między innymi o tajemniczej Silk, która posiada te same supermoce, co Spider-Man, o fakcie, że Tony Stark był częściowo odpowiedzialny za przemianę Bruce’a Bannera w Hulka oraz – co najważniejsze – o odrodzeniu się Illuminatów, niszczących inne światy w celu ochrony Ziemi. Wydarzenie to zaowocowało znaczącym punktem zwrotnym w linii wydawniczej.
Drugim eventem – o zdecydowanie mniejszej skali niż u poprzednika – była Śmierć Wolverine’a. Choć sama historia miała swoje wyróżniające się momenty oraz ładunek emocjonalny, to nieobecność głównego Logana nie była zbyt zauważalna, ponieważ oryginalnie Wolverine umarł w 2014, a powrócił już w 2018 roku (w albumie Powrót Wolverine’a wydanym w Polsce przez Egmont). Dodatkowo w międzyczasie zastępował go Staruszek Logan z innej rzeczywistości, z czego wynikło parę ciekawych interakcji z bohaterami.
Mówiąc o crossoverze, miałem na myśli oczywiście tom Strażnicy Galaktyki/All-New X-Men: Proces Jean Grey, który łączy obie serie Bendisa.
Wraz z początkiem ery All-New Marvel NOW! kolejne runy dobiegały końca. Wśród nich były: Wolverine i X-Men, The Superior Spider-Man, Thunderbolts, Thor: Gromowładny oraz Avengers i New Avengers na rzecz Avengers: Czas się kończy (chociaż w przypadku tych dwóch pozycji amerykańska numeracja zeszytów ciągnęła się dalej).
Droga do Tajnych wojen – i końca Marvel NOW!

2018, ostatni rok Marvel NOW! w polskiej wersji, był wielkim odliczaniem do Tajnych wojen Jonathana Hickmana – ostatecznego końca uniwersum Marvela, jakie dotąd znaliśmy. Na ostatniej prostej wydarzyła się jednak cała masa innych wartych odnotowania wydarzeń.
Już w lutym premierę miał kolejny event, który tym razem dotyczył Avengersów i X-Menów – Axis autorstwa Ricka Remendera. Historia tego pojedynczego tomu opierała się na złowieszczym planie Red Skulla, który przejął mózg Profesora X w celu otrzymania telepatycznych zdolności mutanta. Działania te poskutkowały ogromnym chaosem, ponieważ zjednoczone drużyny superbohaterów zamieniły się charakterami ze swoimi największymi wrogami! Niestety, pomimo początkowego potencjału album zamienił się w generycznego średniaka, którego lekturę zdecydowanie można pominąć.
W tym momencie musimy na chwilę wrócić do wydarzenia z 2017 roku, a mianowicie Grzechu pierworodnego Jasona Aarona. Nie bez powodu to właśnie scenarzysta Thora zajął się tym komiksem, ponieważ to w nim Gromowładny stał się niegodnym młota Mjolnira. Odbiło się to na głównej serii o Synu Odyna, która została zakończona, a następnie wznowiona z nową protagonistką – tajemniczą Potężną Thor, którą w drugim tomie serii okazała się Jane Foster, niegdyś partnerka tego bohatera. Jej krótki run w Marvel NOW! pełnił rolę wprowadzenia do dłuższej serii poświęconej jej zmaganiom w Marvel NOW! 2.0 – oba tytuły zostały wydane przez Egmont.
W 2018 pojawiła się kolejna interesująca pozycja, a przy tym kolejne wielkie wydarzenie, które kręciło się tylko wokół jednej postaci – i wielu jej wersji – Spiderversum! Razem z prowadzącym do eventu albumem Preludium do Spiderversum i połączonym z główną historią drugim tytułem z runu o Spider-Manie 2099 trzeci tom Amazing Spider-Mana zapamiętałem jako bardzo udaną i wyjątkowo przyjemną w odbiorze historię.
Druga połowa tego roku cechowała się domykaniem wszystkich trwających jeszcze serii oraz pojawieniem się kilku pojedynczych tomików, takich jak zaskakująco dobry Ant-Man: Druga szansa Nicka Spencera.
W centrum Marvel NOW! nadal pozostali Mściciele, wraz z którymi zaczęło się odliczanie do nieuniknionego końca – inkursji ze światem Ultimate. Czterotomowy run Avengers: Czas się kończy przedstawia wydarzenia z ostatnich miesięcy istnienia głównego świata uniwersum Marvela, aż do momentu zarówno jego końca, jak i nowego początku, pokazanego w komiksie, który jest zwieńczeniem całej linii wydawniczej – Tajnych wojnach.
Moim zdaniem duet Hickmana i Esada Ribica (odpowiada za warstwę graficzną) po raz kolejny nie zawiódł, bo dostarczył starannie przemyślane, ambitnie rozbudowane, widowiskowe i pięknie zilustrowane oraz – co chyba najważniejsze przy tego typu albumach – niezwykle satysfakcjonujące zakończenie inicjatywy Marvel NOW! Uważam, że stworzone przez nich dzieło jest jednym z najlepszych eventów w historii komiksu i razem z poprzedzającymi je seriami Avengers i New Avengers jedną z najbardziej jakościowych pozycji tego medium.
Wbrew pozorom Tajne wojny nie były jednak ostatnim wydanym przez Egmont tytułem z tej linii, ponieważ były nimi dwa tie-iny do tego albumu: Tajne wojny: Wojna domowa i Tajne Wojny: Oblężenie, które zadebiutowały na polskim rynku piątego grudnia 2018 roku. Był to kolejno 109. i 110. komiks, który należy do naszej wersji Marvel NOW! i stanowi zakończenie tej świetnej inicjatywy w Polsce.
Moje TOP 5 najlepszych komiksów z polskiego Marvel NOW!
WYRÓŻNIENIE: MOON KNIGHT: Z MARTWYCH TOM 1

Pierwszy tom Moon Knighta zbiera wszystkie numery sześciozeszytowej serii, autorstwa Warrena Ellisa i Declana Shalveya. Chociaż jest ich niewiele, cechują się na tyle dużą jakością, że nie mogłem nie umieścić ich na mojej liście – choćby w wyróżnieniu.Wszystkie z sześciu zawartych w tym albumie komiksów są antologiami, które przedstawiają zróżnicowane – ale zawsze mroczne – przygody awatara egipskiego boga Khonshu. Od odbicia porwanej dziewczynki, poprzez paranormalne śledztwo, aż do konfrontacji z gliniarzem, który ma obsesję na punkcie wymierzenia głównemu (anty)bohaterowi sprawiedliwości – każda z historii zaprezentowanych w tym tomie posiada wszystkie aspekty, jakich potrzebuje udana antologia. Są to poważne, brutalne, niezwykle klimatyczne i bardzo dobrze zilustrowane opowieści, a ich odbiór jest nadzwyczaj interesujący i pełen emocji. Co ciekawe, Z martwych zawiera również debiut nowej osobowości Marca Spectora – Pana Knighta, który nie bez powodu na dobre zagościł w życiorysie tej postaci. Dlaczego tylko wyróżnienie? Ponieważ pierwszy tom Moon Knighta był niestety jedynym albumem na tak genialnym poziomie. Druga i trzecia pozycja z serii nie dorównała poziomowi scenariusza runu Ellisa, a brak kontynuacji pozostawił duży niedosyt.
MIEJSCE 5: HAWKEYE TOMY 1-4

Czterotomowa seria z oryginalnym, niemainstreamowym jak na gatunek superhero scenariuszem Matta Fractiona, z bardzo ładną i dynamiczną szatą graficzną wykonaną w większości przez Davida Aja oraz przyjemnymi dla oka kolorami zachwyciła zarówno krytyków, jak i fanów – a w tym również i mnie. Autorzy zaskoczyli swoimi nowatorskimi pomysłami i ich świetnym wykonaniem. Fantastyczny duet Clinta Bartona i Kate Bishop, postać psa Lucky’ego (który otrzymał w tym runie nawet swój własny zeszyt), interesująco zarysowani antagoniści (w tym jeden z Polski!), dobrze wyważony humor i trzymające w napięciu sceny akcji to jedne z wielu cech tej serii, które wyróżniają się na tle innych komiksów.
Na małą niekorzyść tego runu działa fakt, że moim zdaniem jego najlepszym albumem był tom pierwszy, czyli Moje życie to walka. Jakość pozostałych trzech pozycji jest niższa, ale na szczęście tylko w niewielkim stopniu, dzięki czemu mogę stwierdzić, że Hawkeye należy do najlepszych serii z Marvel NOW!
MIEJSCE 4: DEADPOOL TOMY 1-10

Deadpool Posehna i Duggana to prawdopodobnie największy fenomen polskiego Marvel NOW! Co prawda jest to run, który odniósł duży sukces na amerykańskim rynku, ale chyba nikt nie spodziewał się, że popularność akurat Wade’a Wilsona tak bardzo wzrośnie w Polsce. Z 10-tomowej serii w powyższej linii wydawniczej przeszliśmy do 10 tomów Deadpool Classic w twardej oprawie, a potem do 13 albumów w Marvel NOW! 2.0 (a to i tak nie wszystkie pozycje w naszym kraju z tym antybohaterem). Kto by się spodziewał, że – aż do premiery filmu – tak niszowa postać z uniwersum Domu Pomysłów odniesie taki sukces?
Chociaż pozostałe albumy z tytułowym najemnikiem moim zdaniem nie należą do zbyt jakościowych tworów (nie licząc runu Kelly’ego z linii Classic), to muszę przyznać, że seria autorstwa Posehna i Duggana wyróżnia się nie tylko popularnością, ale także świetnym spojrzeniem na tego antybohatera. Co prawda Deadpool miewa czasami pewne wahania jakości (np. poszczególne zeszyty w drugiej połowie runu), ale w większej części nadal pozostaje bardzo dobrym komiksem – w kontekście samych komiksów z postacią Wade’a jest to według mnie najlepsza seria w jego historii.
Trafiony humor, absurdalne historie, dobre sceny akcji i – co szczególnie wyróżnia się właśnie u Posehna i Duggana – fantastyczne przedstawienie tytułowego antybohatera. Najemnik jest tutaj zaprezentowany jako osoba, która pod płaszczykiem denerwującego zachowania i nieśmiesznych żarcików, ukrywa tragizm swojego życia. W końcu wbrew pozorom, kiedy zagłębimy się w psychikę tej postaci, odkryjemy, że przeszła niespodziewanie wiele. Z komiksu dowiadujemy się również, że Wade ma córkę!
Walka z zombie prezydentami Stanów Zjednoczonych, ślub Wade’a, liczne team-upy (Kapitan Ameryka, Wolverine, Spider-Man, a nawet Thanos), wątek Zenpoola (Deadpool pacyfista) czy starcie z zapomnianymi w odmętach lat 90. inteligentnymi zwierzętami w cybernetycznych zbrojach z Brute Force (na Disney+ można nawet obejrzeć jeden z odcinków serialu dokumentalnego Marvel’s 616, który wyjaśnia, jak ktoś wpadł na tak abstrakcyjny pomysł). Run Posehna i Duggana przyniósł Deadpoolowi wiele świeżych przygód oraz znacząco rozwinął jego charakter, dodał mu głębi, a jednocześnie trafnie uchwycił klimat znany z opowieści tytułowego najemnika (zapoczątkowany przez Kelly’ego). Podczas lektury tego komiksu nie da się nie bawić dobrze!
MIEJSCE 3: TAJNE WOJNY: AMAZING SPIDER-MAN. ODNOWIĆ ŚLUBY

Na mojej liście nie mogło zabraknąć tego wspaniałego tie-inu do Tajnych wojen! Amazing Spider-Man. Odnowić śluby to historia Petera Parkera z alternatywnej rzeczywistości, w której został mężem Mary Jane i ojcem Annie. Jest to zatem opowieść, która powinna być normą u naszego głównego Człowieka-Pająka, ale niestety z powodu okropnych decyzji redaktorów naczelnych Marvel Comics, którzy skupiają się na powstrzymaniu jakiegokolwiek rozwoju postaci Spider-Mana ze Świata 616, bohater ten stoi w miejscu już od przeszło 20 lat. Tak więc jesteśmy w punkcie, w którym za największą świeżość – i spełnienie marzeń fanów, czyli śledzenia losów dojrzałej głównej wersji Ścianołaza – odpowiadają komiksy, które dzieją się na innych Ziemiach. Dotyczy to również powyższego albumu autorstwa Dana Slotta, Adama Kuberta i Scotta Hanny, którzy wspólnie stworzyli fenomenalną historię.
Jedynie pięć zeszytów miniserii Renew Your Vows wystarczyło wymienionemu scenarzyście i dwóm rysownikom na stworzenie pozycji, po którą powinien sięgnąć każdy fan Człowieka-Pająka. Fabuła komiksu skupia się na rodzinie Parkerów, próbujących przetrwać w świecie, w którym wszyscy ludzie obdarzeni supermocami są zagrożeni. Planetą rządzi bowiem bezlitosny tyran Regent, który posiada moce prawie wszystkich superbohaterów, jacy kiedykolwiek chodzili po Ziemi. Jak można się domyśleć, „szczęście” Petera i jego poczucie obowiązku doprowadzi go do sytuacji, jaka wymusza powrót do roli herosa, ale najważniejszym celem Spider-Mana i tak pozostanie obrona własnej rodziny. Miniseria oferuje nam wciągającą i przyjemną w odbiorze fabułę, fenomenalnie prezentującą zarówno rodzinne, jak i bohaterskie motywy. Sceny akcji (a chyba najbardziej starcie Spider-Mana z Venomem) trzymają w napięciu, dzięki bardzo dobrym rysunkom oraz nie zawsze przewidywalnym zakończeniem. Slott pokazał też, że świetnie rozumie charaktery Parkerów, i stworzył z nich bohaterów z krwi i kości, z którymi można się utożsamiać i którym nie sposób nie kibicować.
Amazing Spider-Man. Odnowić śluby to niesamowicie przyjemny w odbiorze album. Spowoduje on, że zatęsknicie za sielankowymi momentami runu Straczynskiego i wyobrazicie sobie, jak wspaniale mogłyby wyglądać przygody tego bohatera jako męża i ojca w głównej rzeczywistości Marvela. Jeśli spodoba Wam się ten tytuł, to polecam zapoznać się również z jego kontynuacją – pełnoprawną serią, która liczy 23 numery o tej samej nazwie, a także z najnowszym runem Ultimate Spider-Mana Jonathana Hickmana, którego polskie wydanie już wkrótce powinno zostać zapowiedziane przez wydawnictwo Egmont.
MIEJSCE 2: THE SUPERIOR SPIDER-MAN TOMY 1-7

Jest to druga pozycja z rzędu na liście o Człowieku-Pająku, ale ponieważ Spider-Man nosi miano mojego ulubionego superbohatera, to po prostu nie mogę przejść obojętnie obok tak wspaniałych tytułów jak właśnie The Superior Spider-Man. To seria, która jest największym powiewem świeżości u tego bohatera ze Świata 616 od praktycznie 20 lat. Na pierwszy rzut oka sama idea odsunięcia Petera Parkera poza wydarzenia, które toczą się w głównej rzeczywistości Marvela, na jakiś czas może nie wydawać się jakoś bardzo rewolucyjna (w końcu widzieliśmy to w komiksach już wiele razy, np. w Śmierci Supermana), ale wykonanie tego pomysłu – to już coś! Nasz bohater nie tylko w naprawdę smutny sposób przegrywa walkę z Doctorem Octopusem, ale również ginie nie w swoim ciele, tylko w umierającym organizmie Octaviusa. Co najgorsze, wszystkie wspomnienia Petera, jego podwójna tożsamość i całe życie teraz znajdują się w rękach największego – zaraz po Zielonym Goblinie – wroga w historii „kariery” Spider-Mana.
Doc Ock przysięga stać się najlepszą możliwą wersją Człowieka-Pająka, ale jego definicja bycia lepszym znacznie różni się od kompasu moralnego Parkera. Octavius w ciele swojego nemesis kończy relację z Mary Jane, zabija przeciwników według własnego wyroku, dogłębnie i radykalnie patroluje miasto za pomocą Spider-Botów, a także… zdobywa doktorat, ponieważ uznaje, że fakt, iż Pająk go nie ma, jest żenujący. Największym atutem omawianego runu są jednak nie odmienna od zwyczajnych przygód krucjata Octopusa, ale ciągła ewolucja tego bohatera jako nowego Spider-Mana. Z każdym kolejnym tomem Octavius staje się coraz lepszym człowiekiem, ostatecznie zaczyna rozumieć, że to właśnie tylko i wyłącznie nasz Peter jest najlepszą wersją Człowieka-Pająka. Zakończenie The Superior Spider-Man należy do ścisłej topki najbardziej satysfakcjonujących i najlepiej podsumowujących istotę danej postaci zwieńczeń komiksów. Opowieść jest piękną laurką dla wszystkiego, co reprezentuje ten bohater – i dla niego samego.
MIEJSCE 1: SAGA AVENGERS JONATHANA HICKMANA

Dokładnie rozplanowany i mistrzowsko wykonany projekt Hickmana, który ciężko mi opisać za pomocą czegokolwiek innego, niż samych superlatywów. Pomimo faktu, że cała saga składa się łącznie z dwóch serii (plus albumów Avengers: Czas się kończy, które są zbiorem przenikających się fabularnie Avengers i New Avengers) oraz eventów Nieskończoność i Tajne wojny (dość znaczącą rolę odegrał również Grzech pierworodny, chociaż był on pisany przez Jasona Aarona), to umieściłem ją na pierwszym miejscu mojej listy jako całość, ponieważ każda część sagi stanowi jedność.
Run, który składa się łącznie z 16 tytułów, autorstwa Jonathana Hickmana (oraz innych, zmieniających się na przestrzeni serii rysowników) można postrzegać jako swoisty szkielet, rdzeń inicjatywy Marvel NOW! Wszystkie najważniejsze dla losu uniwersum 616 przygody miały miejsce właśnie w tytułach spod pióra tego znanego z ambitnych opowieści i ich wielkiego rozmachu scenarzysty. Przed Avengers stworzył dla Marvela między innymi Secret Warriors, czy wydaną w Polsce czterotomową Fantastyczną Czwórkę, która czerpała z motywów multiwersum garściami (a jej niektóre wątki, takie jak Most Reeda Richardsa zostały wykorzystane przez tego autora, np. w New Avengers). Zatrudnienie właśnie Hickmana do tak ważnej dla Marvela historii było więc strzałem w dziesiątkę – scenarzysta zdecydowanie nie zawiódł.
Słowo „wciągająca” to moim zdaniem nadal zbyt mało, by opisać jak bardzo interesująca jest fabuła sagi Avengers. Intrygi, zdrady, poświęcenia, liczne świetnie zrealizowane zwroty akcji, widowiskowe pojedynki, epickie motywy kosmicznej wojny z pradawnymi istotami i ciągłe stawianie superbohaterów w moralnym impasie. Wszystko to oprawione – w większości – bardzo ładnymi ilustracjami (a czasami nawet tak niesamowitymi jak u Esada Ribica).
Prawdziwą wisienką na torcie zostały Tajne wojny, które znakomicie i satysfakcjonująco zakończyły tę wielką epopeję o zmaganiach z przedwczesną śmiercią wszechświatów i wybitnie napisanym Doctorem Doomem.
Fakt, że Marvel Studios już w 2026 i 2027 planuje wypuścić dwie kolejne produkcje z serii Avengers, które będą adaptować zarówno Tajne wojny z lat 80., jak i omawianą przeze mnie wersję z Marvel NOW! (choć nie zapowiada się na to, by filmy były tak dobrze rozplanowane jak u Hickmana), świetnie pokazuje, że już teraz mają one status ikonicznych – i nie bez powodu!
Dziedzictwo Marvel NOW!

Jak już mówiłem, linia wydawnicza Marvel NOW! oficjalnie zakończyła się w Polsce piątego grudnia 2018 roku, ale jak widać nie oznaczało to całkowitego końca wydawania albumów z tej serii. Trzy lata temu, w marcu 2022 roku, Egmont postanowił wydać fantastyczną serię z ery Marvel NOW! w pojedynczym albumie z Klasyki Marvela pod tytułem Lepsi wrogowie Spider-Mana, autorstwa Nicka Spencera i Steve’a Liebera. Ponadto wydawnictwo wypuściło na rynek Lokiego: Agenta Asgardu Ala Ewinga oraz Daredevila Marka Waida, również w twardej oprawie, których akcja także dzieje się w okresie omawianej linii wydawniczej. Jak widać, pomimo zakończenia wydawania Marvel NOW! w Polsce, pozycje z tej inicjatywy wciąż co jakiś czas do nas powracają. Dzięki temu, że nasz rynek komiksowy jest obecnie w o wiele lepszym stanie, Egmont może sobie pozwolić na wydawanie bardzo dobrych tytułów, które kiedyś mogłyby się nie sprawdzić, a co za tym idzie my, czytelnicy, mamy możliwość poznania jak największej ilości jakościowych komiksów.
Jeśli odnieść się do powyższego nagłówka, to prawdziwy dziedzic tej linii wydawniczej jest dość oczywisty, a jest nim Marvel NOW! 2.0. To właśnie tutaj niektóre z poprzednich serii otrzymały kontynuację (np. Amazing Spider-Man czy Ms Marvel), a uniwersum Domu Pomysłów poszerzyło się o kolejne, nowe historie.
Osobiście wspominam Marvel NOW! jako świetną inicjatywę i jeden z powodów wzrostu popularności komiksów tego amerykańskiego wydawnictwa w Polsce. Co Wy sądzicie o zaprezentowanej w tym wpisie linii wydawniczej – jakie macie z nią wspomnienia i jakie tytuły należą do Waszych ulubionych? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach! Nie zapomnijcie też o polubieniu i udostępnieniu artykułu, żeby w przyszłości pojawiało się więcej tego typu wpisów.

Jedna odpowiedź na “10-lecie debiutu Marvel NOW! w Polsce”