Karmiciel to komiks, w którym poznajemy Oresta, ćpuna, który stracił dosłownie wszystko. Gdy Orest próbuje popełnić samobójstwo, odwodzi go od tego tajemnicza, złowroga istota, nakazująca mu zbieranie mroku z ludzkich umysłów. Od tego momentu śledzimy poczynania Oresta wypełniającego niechcianą misję, oraz odkrywamy, co skrywa jego przeszłość. Ponadto widzimy parę innych osób wydających się niezwiązanych ze sobą, choć ich działania zaczynają stopniowo się zazębiać.

Niniejszy komiks jest pisarskim debiutem Stanisława Szumiejko, wrocławskiego scenarzysty filmowego oraz wielkiego fana medium obrazkowego. Nie bez powodu przywołuję filmowe doświadczenie artysty, gdyż rzutuje ono na wymyśloną przez niego historię. Każda ze scen jest napisana tak, żeby sama w sobie mogła stanowić zamkniętą małą opowieść, a za rozwój akcji w dużej mierze odpowiada wszechwiedzący narrator, który relacjonuje wydarzenia jako niezależny obserwator. Sprawia on wrażenie wariacji na temat Watchera Uatu, istotę śledzącą ważne wydarzenia, którego losy można poznać, czytając komiksy Marvela. Jeśli chodzi o gatunek literacki, trudno przypisać jeden do Karmiciela. Mamy tu elementy fantastyczne (tajemnicza istota), sensacyjne (seryjny morderca), jak i liczne elementy czarnego kina (policjant o podwójnej tożsamości). Motyw mściciela na usługach złych istot może przywieźć na myśli Spawna wymyślonego przez Todda McFarlane’a.

Szata graficzna posiada ograniczoną paletę barw. U Tomasza Patelczyka króluje czerń i biel, niekiedy zmącona szarością oraz czerwoną czcionką tekstów narratora. Wspomniana wcześniej stylistyka noir jest tu także widoczna, nadając komiksowi charakterystycznego klimatu. Rysunki tworzone są komputerowo, i charakteryzują się dbałością o detale oraz może wydawać się zbyt przesadną zawartością regularnych figur geometrycznych, które wyglądają zbyt sterylnie. W szczególności widać to po budynkach, które wydają się ułożone z takich samych klocków przypominających LEGO. Pomimo prób „przybrudzenia” na przykład ścian, nadal wyglądają one sztucznie. Idąc dalej, fantastyczny potwór może wielu nasunąć na myśl marvelowskiego Venoma, a wielu postronnych bohaterów zostało prawdopodobnie zainspirowanych postaciami z Sin City Franka Millera. Patelczyk ma też skłonność do nieprawidłowego oddawania proporcji ciała, widocznego na przykład po kończynach, które znajdują się w innej odległości od korpusu, a są takiej samej wielkości.

Z zalet wymieniłbym, przede wszystkim to, że dużo się dzieje na ilustracjach. Podobnie jak w scenariuszu Szumiejko, widać w rysunkach Patelczyka zamiłowanie do filmów. Artysta ten stroni od „talking heads”, a każdy kadr wydaje się zatrzymaną klatką skopiowaną z ekranu. Twórca wie, jak operować perspektywą, jego plansze nie są nudne oraz przykuwają oko na dłużej w poszukiwaniu niuansów. Projekt Oresta i jego mocy jest intrygujący, z niecierpliwością czeka się na kolejne ich użycie

Debiut Stanisława Szumiejko i Tomasza Patelczyka to solidna pozycja mogąca trafić do serc fanów komiksów lubiących rozbudowane fabularnie opowieści, podane w zeszytowej formie. Na czterdziestu czterech stronach dzieje się naprawdę dużo, klimat w Karmicielu jest zawiesisty, a niejednoznaczne postaci zaciekawiają motywacjami. Interesujące, lecz nie pozbawione kilku potknięć rysunki Patelczyka nadają Karmicielowi unikalnego i patchworkowego feelingu zgodnego z hasłem „gdzieś to już widziałem i jestem przekonany, że lubię”. Jednym zdaniem, ten komiks wydaje się wstępem do większej opowieści, która po tak dobrym wprowadzeniu, ma szansą zostać jednym z ulubionych tytułów wielu komiksomaniaków.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Stanisław Szumiejko
Ilustrator: Tomasz Patelczyk
Wydawnictwo: Diablaq
Format: 170×240 mm
Liczba stron: 44
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788397237278
Data wydania: 23 grudnia 2024 roku.
