Na fali popularności zapowiedzi serialu Pingwin, w reżyserii Lauren LeFranc, wydawnictwo DC Comics postanowiło w 2023 roku wydać 12-zeszytową serię o perypetiach jej tytułowego bohatera, który w tamtym czasie, na łamach pierwszego tomu Batmana Chipa Zdarsky’ego, pod tytułem Failsafe, upozorował własną śmierć, wrabiając w nią Batmana. Scenarzystą tego projektu został wielokrotnie nagradzany scenarzysta Tom King, doświadczony w pisaniu komiksów, związanych z postaciami zamieszkującymi Gotham City. Rysunki w pierwszym z dwóch albumów Pingwina wykonali Rafael De Latorre (numery 1-5) i Stevan Subic (numery 6-7), a także Belen Ortega, odpowiedzialna za warstwę graficzną w zeszycie #0, napisanym przez Chipa Zdarsky’ego.
Pierwszy tom autorstwa Kinga zabiera czytelnika w podróż po przestępczej karierze jednego z największych wrogów Mrocznego Rycerza – Oswalda Cobblepota. Historia skupia się na odbudowie, krok po kroku, przestępczego imperium przez głównego bohatera, a także prezentuje jego gangsterskie początki w pierwszych latach działalności Batmana w Gotham.

Zmęczony życiem szefa mafii, Pingwin udaje się na emeryturę do miasta Metropolis, gdzie pracuje w kwiaciarni, odpoczywa w parku i spędza czas ze swoją nową narzeczoną. Beztroskie życie „zrehabilitowanego” gangstera zakłóca agentka rządu federalnego Stanów Zjednoczonych, Nuri Espinoza, która, reprezentując wyższe organy władzy, wymusza na Oswaldzie odzyskanie przestępczego podziemia Gotham, z powodu tajemniczych planów jej przełożonej. Bohater, pod wpływem szantażu, błyskawicznie ujawnia swoje prawdziwe, bezwzględne oblicze, zarówno przed starymi, jak i nowymi znajomymi.

Tom King ukazał nam odtworzenie imperium Pingwina w szczegółowy sposób, wplatając w główny wątek historie pobocznych, mniej lub bardziej znanych czarnych charakterów z uniwersum DC. Odpowiednio rozbudowując osobowości bohaterów, scenarzysta świetnie nakreślił ich motywacje i zachowanie, dzięki czemu czytelnik jest w stanie zrozumieć nawet te postaci, z którymi nie da się sympatyzować. Autor znacząco poszerzył życiorys tytułowego bohatera, dodając do niego wiele zwrotów akcji, dotyczących powstania przestępczego imperium oraz nietypowych relacji z Batmanem, które szczególnie mnie zaskoczyły. Jednocześnie, King zachował bardzo dobrą jakość komiksu, jako samodzielnego tworu i przedstawionej w nim opowieści. Jedyną uwagą, którą mam w kontekście kierowania historią Oswalda, to dość niestaranne wprowadzenie do opowieści wątku o jego kryminalnych początkach. Motyw ten, pomimo świetnego rozwinięcia i niespodziewanego zakończenia, został pozbawiony wstępu, przez co miałem wrażenie, że bliżej mu do anegdoty, niż do części kompatybilnej z całą opowieścią, jak sugeruje koniec zeszytu #7.

W komiksie występują sceny akcji, ale w większości, album ten za silnik napędowy fabuły bierze bardzo dobrze skonstruowane dialogi i przemyślenia Pingwina oraz jego towarzyszy i przeciwników. Niczym w starych filmach gangsterskich, napięcie jest budowane w sposób mistrzowski, zarówno dzięki narracji Kinga, jak i kresce rysowników. Chociaż bardziej przypadł mi do gustu styl De Latorre, to nie mogę odmówić kunsztu również Stevanowi Subicowi, który swoją nietypową estetyką, nawiązującą do body horroru, zapewnił pierwszemu tomowi dodatkowy dreszczyk emocji.
Co do samego designu Oswalda Cobblepota, to gdyby nie usunięcie ikonicznego, groteskowo długiego nosa, byłby on bezbłędny. Rozumiem, że jednym z głównych celów tego zabiegu było zbliżenie się do wersji Colina Farrella z ostatniego filmu i serialu, autorstwa Matta Reevesa, ale ponieważ uważam, że jest to dość ważny element tej postaci, szkoda, że nie został on zachowany.
Zwieńczeniem albumu jest numer #0, pełniący rolę prequela wydarzeń przedstawionych w zeszytach #1-7. Zawarta w nim historia została poprowadzona z perspektywy Catwoman, będącej świadkiem krwawej walki o dziedzictwo „zmarłego” Pingwina. Komiks ten bardzo dobrze dopełnia fabułę runu Toma Kinga, równocześnie pełniąc rolę przyjemnego zeszytu, będącego ciszą przed burzą, w kontekście tomu drugiego.

Podsumowując, pomimo drobnych niedociągnięć, Pingwin Toma Kinga, to pozycja, którą śmiało mogę polecić zarówno fanom tego bohatera, jak i osobom, które poznały postać Oswalda Cobblepota w serialu Lauren LeFranc i chcą zaznajomić się z jego komiksowym pierwowzorem. Opowieść ta zdecydowanie przypadnie do gustu również czytelnikom przepadającym za klimatami gangsterskich perypetii oraz oczywiście fanom mitologii Batmana, ponieważ Mroczny Rycerz jest jednym z jej ważniejszych elementów, a w niektórych momentach przejmuje nawet jej narrację.
Mi nie pozostaje nic innego, jak cierpliwie wyczekiwać drugiego, i zarazem ostatniego tomu serii Pingwin. Długa droga do domu, a Was zachęcam do zapoznania się z jej pierwszym albumem.
TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Tom King
Ilustrator: Rafael De Latorre, Stevan Subic, Belen Ortega
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328165823
Liczba stron: 200
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 22 stycznia 2025 roku.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Oficyna nie miała wpływu na moją ocenę.

Jedna odpowiedź na “Pingwin. Tom 1. Długa droga do domu”