Flash. Jednominutowa wojna jest czwartym i ostatnim tomem runu Jeremy’ego Adamsa w ramach inicjatywy DC Uniwersum. Większość tego komiksu jest poświęcona opowieści o ataku kosmitów, władających mocą prędkości, na Ziemię, w celu uzyskania jej zasobów. Jedynymi osobami mogącymi przeciwstawić się najeźdźcom są Flash, jego rodzina oraz grono ich bliskich znajomych. Podejmują się oni heroicznej obrony naszej planety, która to obrona wielu może wydawać się ciągiem smug na ulicach miasta.

Jeremy Adams w poprzednich odsłonach serii skupiał się na opowieściach rozgrywających się na mniejszą skalę. Jednominutowa wojna nosi znamiona eventu i mocno odstaje od uprzednich dokonań scenarzysty. Widzimy tu wielu użytkowników mocy prędkości, a Ziemia areną zmagań, co sprawia, że nie skupiamy się na losach i przeżyciach tylko jednej postaci. Adams za wszelką cenę stara się dać każdemu z bohaterów przysłowiowe pięć minut, co w ostatecznym rozliczeniu prowadzi do zobojętnienia na losy innych postaci w natłoku wątków. Nie czuje się również stawki, o jaką walczą protagoniści, gdyż ginie ona w ogólnej zawierusze, często ocierającej się o chaos.

Do plusów zaliczyłbym głównego złoczyńcę, przedstawionego jako postać z krwi i kości, posiadającego wiarygodne motywacje oraz potrafiącego wielokrotnie zaskoczyć obrońców Ziemi. Czuć, że to, co mówi, nie jest czczą przechwałką. Zdecydowanie jest to osoba, którą chętnie zobaczyłoby się w kolejnych opowieściach z Uniwersum DC. Dobrze wypadły także dodatkowe historie, mocno kontrastujące z eventowym feelingiem Jednominutowej wojny. Mniej obszerne fabuły lepiej wychodzą Jeremy’emu Adamsowi, który potrafi pisać je bez zbędnego patosu.

Do zilustrowania wydarzeń w Jednominutowej wojnie zostało zaangażowanych aż jedenastu rysowników. Wielu z nich posiada zbliżony styl, przez co fani spójności mogą uświadczyć jej w niniejszym komiksie. Finałowy zeszyt Jednominutowej wojny to dzieło trzech artystów, mających za zadanie przedstawić najbardziej efektowne starcia. Niestety, nie wszystkim się to udaje, gdyż pojawiają się znaczne uproszczenia w rysunkach, sprawiających wrażenie zrobionych w pośpiechu. Dodatkowe historie także są przygotowane przez kilku artystów, a każdy z nich wykonuje swoją pracę bardzo dobrze, umiejętnie oddając specyfikę ruchu i zdolności użytkowników mocy prędkości.

Finałowy tom runu Jeremy’ego Adamsa można uznać za średnio udany ze względu na historię dziejącą się w Jednominutowej wojnie. Zebranie tak dużej liczby użytkowników mocy prędkości wpłynęło negatywnie na moje wrażenia z lektury. Znacznie lepiej wypadają ostatnie zeszyty w tym tomie, które są przysłowiową ‘kropką nad i’ dokonań Adamsa w ramach jego runu. Rysownicy, w znakomitej większości, czują specyfikę przygód Flasha, poza finałem Jednominutowej wojny, który w kilku momentach może wydać się przygotowany niedbale.

TECHNIKALIA:
Scenarzysta: Jeremy Adams
Illustrator: Fernando Pasarin, Serg Acuna, Roger Cruz
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Wydawca: Egmont
EAN: 9788328165526
Liczba stron: 324
Wymiary: 16.7×25.5cm
Data premiery: 28 sierpnia 2024 roku.
Dziękuję Wydawnictwu Story House Egmont za udostępnienie komiksu do recenzji. Jego przekazanie nie miało wpływu na moją opinię (jaki dźwięk wydaje Struś Pędziwiatr?).

Jedna odpowiedź na “Flash. Tom 4. Jednominutowa wojna”